
Zamki, dwory obronne, mury miejskie, grodziska
Forum miłośników średniowiecznych fortyfikacji (zał. 05 Lis 2007)
Marek Szajerka Wysłany: 01 Sie 2010 20:06
Uważam, że bardzo ważnym elementem w analizie fortyfikacji Grudziądza jest też branie pod uwagę kwestii własności gruntów przylegających do murów obronnych od XIII do XVIII w. Pozwala to bowiem wyjaśnić, kto i dlaczego w tym a nie innym punkcie wybudował taki a nie inny element. Dotyczy to również spichrzy nadwiślańskich.
Na mapce z ok. 1756 r. widać, że po stronie północnej i północno- wschodniej nadal był teren zamkowy. W 1749 r., po stronie północnej na terenie należącym do zamku, powstał klasztor Reformatów, którego obszar był porównywalny do obszaru Grudziądza w obrębie murów.
Na tym planie, przy opisie na wschód od Bramy Łasińskiej można przeczytać słowo "zamek".

W średniowieczu sytuacja była jeszcze bardziej skomplikowana.
Teren miasta w obrębie murów był otoczony terenem zamku od południowego-wschodu, od południa oraz południowego-zachodu.
W tej sytuacji dochodzi do paraliżu analizy dokumentu lokacyjnego z 1291 r. W świetle innych dokumentów, aniżeli dokument lokacyjny w odczycie X. Froelicha, miasto było niewielka enklawą w dobrach Zakonu, przylegających bezpośrednio do murów obronnych. W tej sytuacji niezrozumiałe jest zdanie, gdzie po obejściu granic wytyczonego miasta dochodzi się do punktu, gdzie zaczyna się zamek. Takiego punktu nie można znaleźć.
By znaleźć wyjście z sytuacji, stan własności z XVIII w. przeniesiono do średniowiecza (ograniczenie obszaru zamku tylko do Góry Zamkowej), przesunięto linię Osy i wzięto tę Osę, która wpada do Wisły k. Zakurzewa. Nawet teraz Osa nie jest w granicach współczesnego Grudziądza. Natomiast wszystkie znane redakcje dokumentu lokacyjnego miasta wymieniają Osę płynącą bezpośrednio przy Grudziądzu.
Przykładowo w Toruniu zamek krzyżacki przylega do miast a w Grudziądzu teren zamku krzyżackiego otaczał teren miejski. Zamkowy Młyn Górny był położony na terenie Pola Braci.
W nawiązaniu do poprzedniego postu, Steinbrecht, przeciwieństwie do Jacobiego, nie przestawił wyjścia z bramy o 90 stopni. Narysował drogę z bramy zgodnie ze źródłem pisanym z 1603 r.
http://www.grudziadz.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=478&Itemid=46
Marek Szajerka Wysłany: 04 Sie 2010 23:53
Nie wiem, czy podjąć wątek tematu spichrzy nadwiślańskich W Grudziądzu?
Jest zgodna opinia, że panorama Grudziądza od strony Wisły ze względu na monumentalne spichrze jest unikalna w Polsce. Niektórzy nawet piszą i mówią o skali europejskiej. Zagadka jest natomiast, jak to się stało, że 10-20 lat po lokacji miasta mieszczan stać było na budowę monumentalnych spichrzy a nie stać było na budowę murowanych kamienic. Oficjalnie wg Katalogu Zabytków Sztuki w Polsce (1974 r.) w Grudziądzu nie zachowały się żadne kamienice gotyckie.
Najbliższe podobieństwo dla monumentalnych spichrzy grudziądzkich, to oddalone o ok. 50 km spichrze zamku w Malborku. Posiłkuje się tu opinią J. Dumnickiego (Spichrze polskie, 1987).
Atomizacja historii, jako nauki doprowadziła do tego, że każda jej dziedzina ma niejednokrotnie wykluczające się opinie.
Spichrze 9-11, to wg Z. Radackiego pocz. XIV w. Natomiast stopień rozwoju miasta 10-20 lat po lokacji raczej nie pozwalał na budowę tak monumentalnych spichrzy?
Proszę Państwa o zdanie.
Marek Szajerka Wysłany: 25 Paź 2010 21:48
W trakcie remontu ul. Starej natrafiono na pozostałości rozebranej w XIX w. Bramy Kwidzyńskiej, zwanej też Łasińską.


Marek Szajerka Wysłany: 07 Gru 2010 20:25
| Q-ba napisał: |
|
W nawiązaniu do postu Q-by.
Ja też nie mam możliwości korekt. Wspomniana praca na CD, jej autoryzowany wydruk jest w czytelni naukowej Biblioteki Miejskiej w Grudziądzu i posiada swoją sygnaturę. W streszczonej wersji jest opublikowana drukiem w Rocznikach Grudziądzkich. Intersujący Pana obszar miasta w obrębie murów jest w artykułach :
Marek Szajerka, Wpływ badań nad kościołem p.w. św. Mikołaja w Grudziądzu na poznanie genezy i ustroju miasta. Rocznik Grudziądzki, T.16:2005, s.285-323.
Jest tam podtytuł: Zagospodarowanie przestrzenne Grudziądza w obrębie murów, s. 301-323.
Druga pozycja:
Marek Szajerka, Średniowieczne baszty ustępowe w panoramie miasta Grudziądza ze szczególnym uwzględnieniem pierwotnego przeznaczenia spichrzy nr 49-51. Rocznik Grudziądzki, T. 17:2007, s. 54-75.
Biorąc pod uwagę strony, objętościowo Nasze publikacje w temacie średniowiecza są porównywalne. W moim przypadku 43 strony. Jest tylko różnica, że moje artykuły musiały być poddane recenzji naukowej. W przypadku artykułu z 2005 r. Redakcja dodała na początku przypis:
"Redakcja nie podziela wszystkich poglądów autora, traktuje te rozważania jako wprowadzenie do dyskusji nad dziejami kościoła farnego. Prezentowana w artykule dokumentacja fotograficzna znajduje się w Muzeum w Grudziądzu."
Może coś przeoczyłem, ale w Panów publikacji, w załączonej do niej bibliografii tych drukowanych pozycji nie zauważyłem. Od ukazania się tego artykułu upłynęło 5 lat. Nie ukazał się żaden artykuł polemiczny.
Q-ba Wysłany: 08 Gru 2010 0:39
W kwestii BARBAKANU i "Bramy Rogowej"
:
| -ba napisał: |
|
I to tyle w temacie.
Marek Szajerka Wysłany: 08 Gru 2010 10:18
Nie wprowadziłem do obiegu nazwy "Brama Rogowa". Staram się używać nazw udokumentowanych źródłowo. Tak jest w tym przypadku, por. M. Szajerka, Wpływ badań nad kościołem św. Mikołaja w Grudziądzu na poznanie genezy i ustroju miasta. Rocznik Grudziądzki, T.16:2005, s.3O1-309.
Pan też, za moim przykładem w Panów publikacji upowszechnił nazwę Furta Gnojna, zob. M. Szajerka, Wpływ badań nad kościołem św. Mikołaja [...], s. 305-306 oraz przyp. 75.
Q-ba Wysłany: 08 Gru 2010 11:16
1. To jaka wg Pana była nazwa źródłowa wyimaginowanej "Bramy Rogowej"? Nazwa ta jest absolutnie wymuślona "na gorąco", na potrzeby tego wątku.
2. Brama Gnojna - jak najbardziej. Dlatego przywołałem Pańską pracę w bibliografii. Praca ta jest pewną sentencją Pańskich poglądów. Polecam wszystkim, szczególnie fragmenty dotyczące Bramy Toruńskiej. Jeżeli ktoś będzie zainteresowany "drążeniem tematu", to bez trudu dotrze do reszty Pańskich prac. Chyba nie musiałem pytać się o pozwolenie?
W tym przypadku BRAMA była, co jest bez cienia wątpliwości udowodnione ikonograficznie w przeciwieństwie do "Bramy Rogowej", która jest, niestety tylko, Pańskim WYNALAZKIEM.
Marek Szajerka Wysłany: 08 Gru 2010 14:25
Powrócę do dyskusji, jak przeczytam Pana rozdziały z Panów publikacji twierdzy grudziądzkiej. Jeśli nie ma tam aparatu przypisów, to nadal aktualnymi pod względem naukowym pozostają prace dr. J. Krzysia oraz moje, w tym opublikowane w Rocznikach Grudziądzkich. Za kryterium przyjmuje zastosowanie aparatu przypisów.W poprzednich publikacjach albumowych Wydawnictwa Kalamarski aparat przypisów stosowano. Nie wiem, jak Panowie podeszli do tego zagadnienia. Widziałem tylko tę pozycję na ladzie w księgarni.
Q-ba Wysłany: 08 Gru 2010 21:10
No i chciałoby się COŚ tu odpisać. Niestety. Powstrzymam się do momentu, aż Pan Szajerka spełni swoje groźby i przeczyta NASZĄ pracę.
Przypisów tam Pan nie znajdziesz, bo nikt nie miał ambicji tworzenia pracy czysto naukowej. Nie temu służy ta publikacja.
Na koniec chciałbym zaznaczyć, że Pan Jerzy Krzyś, którego darzę ogromnym szacunkiem, również jest, wg Pańskich kryteriów, amatorem. Do tego jest lekarzem, jak jeden z Twórców Naszej pracy.
Pozdrawiam.
Marek Szajerka Wysłany: 08 Gru 2010 22:58
Nikomu nie grożę. Co do doktora J. Krzysia proszę, zobaczyć komunikat w Roczniku Grudziądzkim, T.9:1985, s. 273-275.
Q-ba Wysłany: 09 Gru 2010 10:26
| Marek Szajerka napisał: |
|
Kościół farny nie był przedmiotem opracowania, a baszty ustępowe nadal budzą sporo wątpliwości, również u mnie (hypokaustum w gdanisku - zgroza!). Jeżeli ktoś żywo będzie zainteresowany Pańskimi pracami to myślę, że dotrze do nich bez większego problemu.
A dlaczego nie było artykułu polemiczego (przecież w sprawie gdanisk dostał Pan odpowiedź)?
No akurat na to pytanie, to Pan powinien sam sobie odpowiedzieć.
Q-ba Wysłany: 09 Gru 2010 21:26
| Marek Szajerka napisał: |
|
O co Panu tu chodziło, to nie wiem. Nie jest to akurat istotne. Nie jest ZAWODOWYM historykiem.
Co do Pana Krzysia to powiem krótko: to mimo wszystko LEKARZ., czyli: "A jednak się kręci."
Dla tych, którzy nie wiedzą o co tu chodzi:
Pan Jerzy Krzyś 12 grudnia 1978 roku obronił pracę doktorską przed Radą Wydziału Lekarskiego WOJSKOWEJ AKADEMII MEDYCZNEJ w Łodzi.
Praca doktorska: "Służba zdrowia wojsk polskich w latach 1806 i 1807." Promotorem owej pracy był ówczesny rektor WAM płk prof.dr hab.med. Tadeusz Brzeziński. Jest autorem wielu artykułów i publikacji dotyczących historii wojskowości. Zainteresowanym bardzo POLECAM.
Czy w którymś miejscu pisałem coś złego o Panu Krzysiu? Chyba nie przypominam sobie. Jeśli tak, to bardzo proszę o cytat.
Mogę się nie zgadzać z pewnymi tezami lub wnioskami zawartymi w "Militarnej Przeszłości Grudziądza", ale nie zmienia to faktu, że z Jego prac skorzystałem dużo więcej niż z Pańskich.
Pozdrawiam.
Marek Szajerka Wysłany: 09 Gru 2010 21:46
Tytuł mojego artykułu z 2005 r.
Wpływ badań nad kościołem p.w. św. Mikołaja na poznanie genezy i ustroju miasta.
Artykuł dr. A. Chęcia pt.: Gdanisko zamku w Grudziądzu ukazał się w 2005 r., w tym samym tomie co mój artykuł o kościele św. Mikołaja.
Natomiast mój artykuł o basztach ustępowych ukazał się w tomie następnym, w 2007 r.
Dlatego artykuł z 2005 r. nie jest polemiczny do artykułu z 2007 r.
Uważam, że nie jest możliwe poznanie genezy i rozwoju fortyfikacji bez rozpoznania genezy miasta. Coś musi wypływać z czegoś.
W przypadku Grudziądza, wg dokumentów i ich streszczeń, opublikowanych przez X. Froelicha w 1868 r. wynika, że miasto w obrębie murów posiadało status przedzamcza, dzielnicy spichrzowej, która została wydzierżawiona mieszczanom przez Zakon. Ta dzierżawa została następnie przejęta przez starostów polskich. Ten stan prawny przetrwał do 1772 r. Na tym terenie był jeszcze jeden podmiot, kanonicy chełmińscy. Swoją część zgromadzenie księży przekazało miastu w 1584 r.
Nie są znane żadne przywileje, dotyczące budowy murów miejskich. Nie przetrwały nazwy baszt, związane z cechami lub ich nie było.
Z dokumentów wynika, że to Zakon był inwestorem fortyfikacji a nie mieszczanie (spichrze nadwiślańskie o charakterze obronnym). Dlatego ryzykowne jest analizowanie fortyfikacji Grudziądza w obrębie murów, jako ewolucji fortyfikacji miejskich od wałów ziemnych do murów kamienno-ceglanych. Mury otaczały w pierwotnym założeniu przedzamcze a nie miasto. Zagospodarowanie wewnętrzne przedzamcza narzucało lokalizację bram i furt. Na początku XIV w., w świetle dokumentów obszar Grudziądza w obrębie murów był całkowicie otoczony dobrami Zakonu.
W tym przypadku kropkę nad "i" stawia 13 punk przywileju chełmińskiego, wydanego dla Chełmna i Torunia, dotyczący lokalizacji młynów. Na Ossie, Młyny Górny i Dolny należały do zamku. Wg prawa chełmińskiego, gdyby ten grunt należał do mieszczan, byłyby młyny mieszczańskie.
Taka wyglądała sytuacja prawna średniowiecznego Grudziądza i jej konsekwencje w świetle zachowanych dokumentów. Moja ingerencja w ich treść jest zerowa.
Q-ba Wysłany: 10 Gru 2010 7:45
Fakt. Pomieszałem chronologię wydań "Rocznika", ale nie zmienia to faktu,że Pański pogląd w kwestii wież latrynowych (nie gdanisk, bo słowo to związane jest z ZAKONEM) jest ogólnie znany. Brak odpowiedzi środowisk naukowych wcale nie świadczy o akceptacji. Środowisko naukowe to nie jest "Sejm niemy".
Całkowicie się z Panem zgadzam. Grudziądz to nie Toruń i Gdańsk, to nie miasto kupców. Grudziądz to raczej MIASTO PRZY ZAMKU, tak jak Nowe, Gniew, Pasłęk, Kwidzyn, Działdowo...i inne. Powstałe i funkcjonujące jakoby dzięki zamkowi i na jego potrzeby. Stąd późniejsza "zapyziałość" tych miejscowości, po upadku znaczenia zamku. Brak było zaplecza ekonoimicznego do dalszego rozwoju miasta. Sama strefa usług była niewystarczająca. Tu akurat nie mam wątpliwości.
Również w kwestii INWESTORA miejskich fortyfikacji mamy to samo zdanie. Zakon budował te fortyfikacje. Ale zawsze tak było w przypadku tak małych "krzyżackich grajdołków".
Nie traktowałbym Grudziądza jako PRZEDZAMCZA. To było miasto na usługach ZAMKU. A z tekstów Froelicha nie wynika NIC wprost.
A "Rów Hermana" to nie fosa to kanał melioracyjny. Tak wynika z najnowszej mapy okolic Grudziądza z I poł.XVII wieku, więc nie można mówić o "mieście w obrębie" czegoś, czego w średniowieczu jeszcze nie było.
Marek Szajerka Wysłany: 10 Gru 2010 10:31
Rów Hermana
Dokument z 1386 r., s. 97.
„5. Zezwolenie de 1386 na przeprowadzenie z Węgrowa wody do miasta.
W imię Boże – Amen. Do wiadomości wszystkim, którzy ten list widzą lub czytany słyszą, że brat Baldwein von Frankinhofen, komtur w Pokrzywnie za przyczyną brata Konrada von Libinstein, wielkiego komtura niemieckiego zakonu i za pełnomocnictwem naszego kochanego brata z Pokrzywna, który zezwala naszym wiernym mieszkańcom Grudziądza zaprowadzić wodotrysk *) z naszego majątku **) Węgrowo dla pożytku i wygody miasta . ***)Nikt z naszych ludzi nie ma w tym przeszkadzać. Jeżeli ta woda będzie niewystarczająca, zezwalamy z najbliższej fontanny połączyć do pierwszej †) aby miastu pomóc przez dobrą wolę [czyli bez odszkodowania]. ††Na wieczną pamięć tych rzeczy zawiesiliśmy do tego listu pieczęć.
Pisano w roku 1386, w maju (wtorek przed urbani w Pokrzywnie). Świadkami są nasi kochani bracia: brat Jordan von Wym – nasz komtur domowy, brat Ditherich von Trebisheym – nasz mistrz piwniczny i inni czcigodni świeccy ludzie dosyć ich, których nazwisk tu nie wymienia się.”
Dokument o założeniu wodociągów z 1415 r., świadczący też, że Zakon przekazał miastu kwartał południowo-wschodni, s.98-99.
Odnosnie Rowu Hermana, ważny jest też ten fragment:
„Nowe niebezpieczeństwo dla doprowadzenia wody powstało, gdy szlachcic Stanislaus Bagniewski z Klodken [Kłódki] w roku 1639 młyn tam na miejscu, gdzie obecnie jeszcze stoi nowo zbudowany wał, spływ wody i śluzy przez usypana tamę poprowadził, przez co tamę rozdarł i połaczenie Ossy z Jeziorem Tarpnieńskim przerwał, tak, że młynom zamkowym i miastu znowu zabrano wodę. Zamek wystosował skargę Bagniewskiemu i zmusił miasto do udziału w procesie, przy czym w roku 1640 wzrósł brak wody do tego stopnia, że zamierzano od Kühbrücke [Krowiego Mostu] nowe wodociągi stworzyć. W międzyczasie dostarczano dla koniecznej potrzeby wodę za pomocą osi i stworzono specjalna taksę dla furmanów, którzy słód do obcych młynów i wodę do warzenia piwa do miasta dowozili.”
Krowi Most był zapewne na Rowie Hermana, w miejscu obecnego mostu w pobliżu przystani.
Z rozdziału X. Froelicha o wodociągach i jednoznacznie wynika, że od przekopania w XIV w. rów ten nie posiadał połączenia ze Struga Młyńską, późniejszy fragment Kanału Trynka. To zagadnienie omówił też p. Antoni Niećko w publikacji Tradycja i nowoczesność. 110 lat Wodociągów w Grudziądzu 1889-2009. Wydawnictwo Kalamarski 2009, s. 15-25.
Dlatego plan, na który się Pan powołuje nie wytrzymuje konfrontacji ze źródłami pisanymi oraz zgodnym z nim nadal biegiem Rowu Hermana.
„8. Dokument de 1415 o Sztuce Wodnej (Wasserkunst) w Grudziądzu.
My brat Michel Kochmeister, wielki mistrz Zakonu Braci Szpitala Najświętszej Marii Domu Niemieckiego w Jerozolimie, przyznajemy i ogłaszamy publicznie niniejszym listem wszystkim, którzy go widzą, słyszą lub czytają, że my za poradą i wolą naszych współrządzących pozwalamy i życzymy naszym kochanym, wiernym mieszczanom i mieszkańcom naszego miasta Grudencz dla ich pożytku
i wygody wodę poprowadzić z naszego Rowu Młyńskiego do miasta lecz aby ochrony i wały tak zrobić aby nie było to ze szkodą dla naszego domu i dolnego lub zamkowego młyna w Grudencz co uznać musi *) komtur grudziądzki i rzemieślnicy **), którzy zaprowadzić wodę mają. Gdyby oni uznali, że takie wodociągi w przyszłości naszemu Zakonowi szkodę przyniosą, trzeba by tak wodę poprowadzić, aby dla naszego domu ani dla młynów strat nie było. Ze szczególną życzliwością zezwalamy na wybudowanie specjalnego budynku ***) w miejscu, gdzie przystaje †) jest Rów Młyński, co zostało już zrozumiane i świadczy o tym, gdzie stać ma koło i inne przyrządy do tego urządzenia, aby dobrze działało. Powierzchnia, gdzie to koło ma stać, jest ogrodem o wymiarze jednej morgi i jednej czwartej i jest trzydzieści pięć prętów długi i osiem szeroki. .††)
Przez ten ogród przeprowadzić ma się w górę rurociągi przez 1¼ z jednej morgi i 2 pręty szeroki a 47 długi. Opuszczamy [rezygnujemy] z czynszu z powierzchni tego ogrodu, który po wieczne czasy do naszego domu należał. Dla większej pewności zawiesiliśmy do tego listu naszą pieczęć wewnętrzną naszego domu Grudencz w najbliższy piątek przed Świętą Trójcą 1415 r.
Świadczą o tym czcigodni nasi bracia: graf Friderich von Golz - wielki komtur, Eberhard Wallenfels - wysoki marszałek, Hermann Gaus – wielki szpitalnik i komtur Elbląga, Fridereich von Wellen – wielki szatny i komtur w Christburgu, Pauel Rusdorff – Treseler, Behmund Brendel – komtur Grudziądza, Nicolaus Meynneke – nasz kapelan, Jost Hoenkircher, Walter von Merheim - nasz kompan, Bernhardus, Jacobus, Hildebradus i Laurencius – nasz pisarz i innych dużo czcigodnych.”
Cytat poglądu X. Froelicha, s. 141-142.
„Miasto przez dokument z roku 1415 nie miało żadnej korzyści, jak tą, ze ziemia i grunty przed Dolnym Młynem i po obydwóch stronach Rzeki Młyńskiej w górę aż do mostu kupiło, który łączy Grabenstraße [ul. Groblową] z Thorner Vorstadt [Toruńskie Przedmieściem] i tam zbudowano budynek dla Wasserkunst [Sztuki Wodnej] łącznie z przewodem wodnym i rurociągi zaprowadzono.”
s.106.
„Rozprawa lustracyjna z 1664 r. określa stan wnętrza zamku, murów i dachów w czasie ostatniej wojny, jako zrujnowane, stajnie i inne zabudowania, jako jeszcze do użytku i zaznacza, ze do tej pory naprawiono tylko piece i okna. Z dział i amunicji znajdowały się wówczas w zamku: 5 armat z materiału dzwonnego, 2 armaty z żelaza, 7 beczek prochu, każda po 1 centnarze, 2 centnary ołowianych kul muszkietowych, 100 kul armatnich, 30 snopów lontów. Terytorium zamku obejmowało miasto Grudziądz [Das Schloßgebeit umfasste die Stadt Graudenz], 4 kempy na Wiśle, z tych jedna przy przewozie, jedna poniżej zamku, jedna nad Ossą,
Stan z 1664 r. jest prawną sukcesją po Krzyżakach. Tak było wcześniej. mówi o tym dokument Kazimierza Jagiellończyka z 1472 r. o łaźni. W dokumencie tym król stwierdził, że odziedziczył połowę zamku, s. 99-100.
„W imię Pana. Amen. Na wieczną pamiątkę tej sprawie My Kazimierz król Polski jesteśmy tego zdania, że wśród atrybutów książąt najpiękniejszą i najwdzięczniejszą ozdobą jest to, aby dla swoich poddanych starać się polepszenie bytu i z pełną ręką dostojnej życzliwości udzielać, tym bardziej, jeżeli poddani przez niepowodzenie lub niedolę zasługują na współczucie i są tego godni. Odpowiednio do tego oznajmiamy wszystkim, których teraz i w przyszłości sprawa może dotyczyć, że zamierzamy stan miasta Grudziądza polepszyć, biorąc pod uwagę ich wierność i przywiązanie, z którymi oni w czasie prowadzonej wojny z mistrzem i zakonem pruskim wiernie stali po naszej stronie, nie bacząc na to, że przez ich przywiązanie i długotrwałą wojnę dużo przykrości znieść musieli i my, aby okazać dowód naszej szczodrości i dodać otuchy, potrzebne urządzenie zamierzamy do użytku doprowadzić. Aby Miejskiej Gminie Grudziądz z nie pożytek rósł, urządziliśmy w naszym mieście Grudziądzu, którą dawniej nasi kapitanowie także z mieszczanami w równych prawach i do połowy otrzymali i posiadali, gdyż na wspólny koszt budowali i reperowali a czynsz z tego po równej części pobierali, co jednak obecnie na skutek wojny zostało zniszczone i spustoszone.
Po osobistym nabyciu praw do połowy zamku przez nas osobiście[/b], z królewskiej życzliwości odstępujemy miastu Grudziądz i ich mieszkańcom darujemy i nadajemy jako nieodwołalny dar z wszelkimi prawami i tytułami aby można łaziebników mianować i dysponować tak jak się okaże najbardziej celowe i korzystne.
Tę łaźnię zwalniamy od wszelkich czynszów i podatków.
Nadane w naszym mieście Toruniu w środę po Narodzeniu Chrystusa 1472 r.
Obecni byli Gabriel von Baysen- wojewoda ... Ludwig von Morthangen – kasztelan z Chełmna”
Dokument miejski z 1365 r., s. 95-96. Określa charakter Grudziądza w obrębie murów (dzielnica spichrzowa) oraz podaje czas budowy spichrzy i inwestora. Zbudowane przed 1346 r. przez Zakon dla siebie i następnie przekazane mieszczanom.
„2. Miejski dokument de1365 o spichrzach morgach miejskich.
Wszystkim do wiadomości, którzy teraz są i ich następcom, że znaleźliśmy w jednym liście, burmistrz Herman Meyn z swoją radą oddał morgi spadkobiercom Risch *) za morgę wartości jednej virdung (Vierdung = ¼ marki) pruskich pieniędzy każdego roku około św. Marcina płatne. W takim postanowieniu, że nie może tych morgów jedna osoba mieć lub kupić ** lecz dwie. Gdyby ktoś lub sąsiad naszego miasta ze swej woli kupił, musi płacić trzy marki. Nikomu nie wolno tych mórg kupić, chyba, że miałby w mieście pół dziedzińca lub całe wolne dziedziczne. Także, gdyby osoba wymienionego miasta była w długach miejskich i sobie dokupił morgę lub dwie, byłoby to ze szkodą dla miasta. Tej osobie nie można zezwolić i nie udzielać mu żadnych praw .) Jeżeli ktoś morgi odziedziczył, ten mógł tak robić, jak rozum jego uczył, aby czynsz przy naszym mieście Grudentz pozostał.
Także poinformowaliśmy się o tym, że Nickel Goltzh i jego kompania dotychczas w radzie grudziądzkiej, gdzie oni się dowiedzieli, że spichrze nad Wisłą przy mieście za poradą naszego pana von Boventin (komtur Heinrich von Boventin 1346-1351), wówczas należące do komturstwa grudziądzkiego, przechodzą na wieczna własność miasta. To też robili w skromności, tak, że do miasta spichrzowego należało 24 stopy wzdłuż po osiem skoków (1/24 marki), czynszu wiecznego, z tego zabrano spichrz bornwaldis, który wcześniej zbudowano. Także tego spichrza nikt nie miał kupić, kto nie miałby poważania w Grudziądzu, przynajmniej musi posiadać pól dziedzińca lub całe dziedziczne gospodarstwo. Gdyby umarł właściciel spichrza, może robić z tym co się podoba tak aby miasto nie zostało pokrzywdzone i swój czynsz otrzymało. Także, gdyby ktoś był zadłużony wobec miasta i miasto spichrz chciało kupić lub kupiło, aby dużych strat nie mieć. Tego rodzaju sprawy muszą być koniecznie omawiane na posiedzeniu rady miejskiej.
Uchwałę tę powzięliśmy i bez sprzecznych zdań uznaliśmy jako zdatną do przyjęcia i odpowiada nam do serca .*) Spisana została po łacinie na wieczne czasy i zaopatrzona w pieczęć naszego miasta Grudentz przywieszona. Świadkami tych rzeczy są Michał Wrankinhayn w tym czasie burmistrz, Sidil Linou jego kompan, Heineke Sconebrucke, Nikil Lindenon von Bartholmäus, Herbist członek rady, Petrus Meyn Altmanscöf (Altmannscöff, Schöppenmeister), Hannes Breslau, Claus Rencken i dość dobrych sąsiadów . Pisano w roku Pańskim i przypieczętowano 17 marca 1365 na posiedzeniu sesji rady.”
Tłumaczenie X. Froelicha, dokonane przez A. Wolnikowskiego w tej formie elektronicznej było dostępne Panu od 1 polowy 2009 r. Natomiast autograf tłumaczenia od początku pracy nad publikacją o twierdzy. Był wiec dostateczny okres, by ten tekst przeanalizować, przecinek po przecinku, kropka po kropce. Jest tam nawet podany okres rozebrania kamiennego mostu Bramy Kwidzyńskiej, ok. 1810. nie wiem, czy dla Pana ta informacja była ważna.
Moja zmiana poglądów na temat historii Grudziądza nastąpiła po przeczytaniu ok. 15 lat temu właśnie tego tłumaczenia. Wtedy poznałem, że tekst ks. Fankidejskiego w Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego jest streszczeniem pracy X. Froelicha.
Q-ba Wysłany: 10 Gru 2010 14:51
Te teksty są mi doskonale znane. Nie zmieniają one mojego podejścia do zagadnień, szczególnie dotyczących Kanału Trynka (zwanego w podanych źródłach jako: Rów Młyński, Rzeka Młyńska) i Rowu Hermana. Dziwne, że nikt nie używa terminu OSA. A połączenie OSY z Jeziorem Tuszewskim to nic innego jak nasza Trynka. Doskonale Pan wie, że była wcześniejsza nieudana próba przekopania kanału. Właśnie na przywołanym przeze mnie planie, jest zaznaczony relikt tego kanału. No, ale plan ten "nie wytrzymuje konfrontacji", więc jest takim samym "nieistotnym źródłem" jak, przykładowo: plan Getkanta, Loffmana, rysunek Stainera.
Jeżeli coś było własnością Zakonu, to nie musiało być przedzamczem.
Już dawno zauważyłem, że ma Pan problemy z terminologią: przedzamcze, wykusz nadbramny, hypokaustum, donżon, stołp, rondela, barbakan, parcham....itd,itp.
Neguje Pan wszystkie materiały ikonograficzne, które nie pasują do Pańskiej teorii. To smutne.
Z naszych tu dyskusji wnoszę, że najbardziej odpowiada Panu bajkowa wizja Dahlberga. Coś w tym jest.
Kończąc, pozdrawiam.
Marek Szajerka Wysłany: 10 Gru 2010 15:19
[quote="Q-ba"]Fakt. Pomieszałem chronologię wydań "Rocznika", ale nie zmienia to faktu,że Pański pogląd w kwestii wież latrynowych (nie gdanisk, bo słowo to związane jest z ZAKONEM) jest ogólnie znany. Brak odpowiedzi środowisk naukowych wcale nie świadczy o akceptacji. Środowisko naukowe to nie jest "Sejm niemy".
W sprawie nazewnictwa. W przypadku zamku w Kwidzynie , należącym do kapituły pomezańskiej można używać nazwy gdanisko a w przypadku jednej z siedzib kanoników chełmińskich, w Grudziądzu już nie, chociaż pochodzi z XIV w. Tak jest pod określeniem spichrz nr 49 wydatowany w katalogu zabytków, do tego jest jeszcze dokumentacja budowlana z końca XIX i 1 dekady XX w., świadcząca, że nie był to spichrz i nie jest nim nadal.
Chyba teksty nie są doskonale Panu znane?
Lustracja starostwa grudziądzkiego z 1603 r., s. 12.
Osa, rzeczka nie barzo wielka, wszkże nigdy nie przesusza, acz czasem mniejsza, czasem większa woda bywa. Trzeba by ją podebrać, tedy by więcej wody szło na młyny. Na tej młynów 3.
Młyn Klotka, mila od zamku
s.13 Młyn drugi na tejże Osie trochę wyżej miasta, którzy zowią Nagonym
s.Młyn trzeci na Osie , który zowią Nadolnym.
W przypisach Wydawca poprawiał tekst źródłowy, sugerując, że to powinna być Trynka. Te ingerencję Wydawcy odrzucam, ponieważ w przywilejach lokacyjnych Grudziądza tez jest informacja, że Osa opływa mury miasta.
Marek Szajerka Wysłany: 12 Gru 2010 23:26
Nie ma to nic wspólnego z budową fortyfikacji. Bardziej jest to przyczynek do genezy Grudziądza.
Poniżej tekst z Biuletynu Koła Miłośników Dziejów Grudziądza, nr 38 (267), z dnia 8.12.2010 r.
Marek Szajerka
770 rocznica lokacji Grudziądza wg lustracji województwa chełmińskiego z 1664 r.
Krótko przed wybuchem II wojny światowej Józef Paczkowski przygotował do wydania drukiem źródło historyczne „Opis królewszczyzn w województwach chełmińskim, pomorskim i malborskim w roku 1664”. Lustracja została opublikowana w periodyku Toruńskiego Towarzystwa Naukowego Fontes, z.32. Publikacja ukazała się po śmierci autora w 1938 r. Wstęp oraz indeks sporządził ks. Alfons Mańkowski.
Józef Paczkowski zmarł w 1933 r. Był on dyrektorem generalnym archiwów państwowych oraz profesorem Uniwersytetu Poznańskiego. W latach 1896-1899 dokonał wielu odpisów lustracji Prus Królewskich. Wg ks. A. Mańkowskiego nie wiadomo, czy lustracja z 1664 r. jest oryginałem, ponieważ na końcu lustracji brakuje podpisów.
Nie prowadziłem kwerendy w sprawie tej lustracji. Możliwe, że dokument źródłowy, opracowany edycyjnie przez J. Paczkowskiego i ks. A. Mańkowskiego już nie istnieje, został zniszczony w czasie II wojny światowej. Tym bardziej wskazane jest przeanalizowanie fragmentu dotyczącego istnienia w 1664 roku oryginału dokumentu lokacyjnego Grudziądza z 1240 r. Historycy, w tym szczególnie ś. p. prof. Krystyna Zielińska-Melkowska, podejrzewali, że był zapewne dokument lokacyjny wcześniejszy od dokumentu z 1291 r. Wynikało to z treści tego dokumentu. Jego treść nie zawiera podstawowych informacji, obowiązkowych dla pierwszego dokumentu lokacyjnego. Nie ma w nim informacji o uposażeniu kościoła parafialnego, nie ma wskazanego zasadźcy, czyli osoby podejmującej się sprowadzenia osadników i w nagrodę za to otrzymującej np. dziedzicznie funkcję sołtysa lub wójta, jak to miało miejsce np. w przypadku lokowanego w 1298 r. Łasina.
Temat przywilejów lokacyjnych Grudziądza był już przedmiotem prelekcji 24.06.2009 r. , (M. Szajerka, Terytorium Grudziądza świetle przywilejów lokacyjnych. BKMG:2009:21).
Prof. K. Zielińska-Melkowska w swojej publikacji, (Lokacja Grudziądza w roku 1291. Toruń 1991), wyraziła przekonanie, że Grudziądz założył biskup Chrystian. Przekonanie o przedkrzyżackim rodowodzie miasta Grudziądza oparła m.in. na tytulaturze mieszkańców Grudziądza, w tym szczególnie zamieszkującego go w latach ok. 1269- 1293 mincerza Hermana z Grudziądza (Hermanus monetarius civis in Grudenze). Jest to dowód źródłowy, że w mieście Grudziądzu, przed wystawieniem w 1291 r. znanego dokumentu lokacyjnego istniała mennica.
Historycy średniowiecza, w ramach swojej specjalizacji rzadko sięgają do źródeł pisanych z innych epok a tym bardziej z odległego wieku XVII. Może dlatego informacja o istnieniu przywileju Grudziądza z 1240 r. została przeoczona. Trzeba również brać pod uwagę ewentualny błąd wydawcy lub w druku. Czy informacja w lustracji z 1664 r. może być prawdziwa? Oto treść tej informacji, s. 76.:
Miasto Grudziądz
1. Płaci zamkowi ze wszystkich swych osiadłości i za wszelkie powinności, jak to od uprzywilejowanych ogrodow, gruntow miejskich i od ław rzeźniczych, według starodawnych praw, zwyczajów i lustracyi anni 1623 czynszu na ś. Marcin coniunctim in una summa computando fl. 36 gr. 20
Z osobna rzeźnicy według swych praw annorum 1529 et 1636 et decreti regii anni 1638 dziesięć kamieni łoju tłuczonego ả fl.6, facit fl. 60
(BL 96a). 2. Toż miasto ma prawo na karczmy dwie, jak to w Nowej Wsi i Rudzie, ażeby w tych wsiach i karczmach ani zamek, ani inszej kondycji będący possessor piwa i inszych liquorów na szynk nie dawał. Verifikowało to prawami krzyżackiemi ab annis 1240 et 1404, item confirmatione divae memoriae Sigismundi a. 1526 et decreto d. Sigismundi Augusti inter civitatem et generosum Petrum Woianowski capneum Graudentinenensem anno 1559 lato, tum denique commissione regia anni 1645 et Mtis Vladislai IV eiusdem anni finali decreto, ktorym samemu propinatio przysądzona.
Podany w źródle rok wskazuje na lokację Grudziądza za życia biskupa misyjnego Prus Chrystiana, zmarłego w 1245 r. W swoich publikacjach wskazywałem, że Grudziądz powstał zapewne na obszarze miejskich Chełmna, lokowanym jednocześnie z Toruniem w 1233 r.
Informację o lokacji Grudziądza w 1240 r. można skonfrontować z przywilejami lokacyjnymi Chełmna i Torunia z 1233 r. i 1251 r. W żadnym z nich nie ma informacji o istnieniu Grudziądza. Są jednak różnice w uposażeniu miasta Chełmna i kościoła parafialnego w Chełmnie.
Oto różnice w przywilejach:
Punkt 2. W 1233 r. Krzyżacy sprecyzowali obszar nadania dla Chełmna (300 łanów flamandzkich). Ten sam punkt w przywileju z 1251 r. jest bardziej rozbudowany, ale nie ma podanego konkretnego obszaru gruntów. Toruń raczej w punkcie 3 dotyczących nadań nic nie stracił. Nie była podana w cyfrach wielkość nadania.
Punkt 5. W 1233 r. Chełmno otrzymało 120 łanów, Toruń 100. W tym samym punkcie, w przywileju z 1251 r. nie ma informacji o powierzchni nadanych łanów.
Punkt 7. Uposażenie parafii. W 1233 r. parafia w Chełmnie otrzymała 88 łanów, w Toruniu 44. W przywileju z 1251 r., w tym samym punkcie parafia w Chełmnie straciła połowę uposażenia a parafia w Toruniu nic nie straciła.
Aczkolwiek nie dotyczy to bezpośrednio roku wystawienia przywileju lokacyjnego dla Grudziądza, warto zacytować punkt 13 przywileju chełmińskiego, w redakcji podobny w 1233 i 1251 r.:
13. Również jeśliby jakaś rzeka dotykała pól któregoś z mieszczan, niech będzie wolno temu, do kogo należą pola, zbudować na niej jeden młyn. Jeśliby natomiast ta rzeka nadawała się do [budowy] wielu młynów, Zakon nasz niech da trzecią część poniesionych kosztów w budowaniu innych i ze zbudowanych niech na wieki pobiera trzecią część dochodów.
Dla Grudziądza oznacza to, że bezwzględnie grunty przy Trynce (odcinek o wzdłuż Placu 23 Stycznia) należały do Zakonu, świadczą o tym Górny i Dolny Młyn Zamkowy. Sukcesorem tego stanu prawnego do rozbiorów Polski byli starostowie.
Precyzyjne określenie obszaru nadań było bardzo ważne, ponieważ wyznaczał ciężar danin na rzecz Zakonu. Ewidentnie Chełmno i parafia chełmińska straciły w odnowionym przywileju. Ktoś musiał przejąć ciężary danin z odebranej części łanów. Na przedmieściu Chełmna był od średniowiecza kościół św. Jerzego.
Ks. Jakub Fankidejski tak napisał o tym kościele w 1880 r., w publikacji Utracone kościoły i kaplice w dzisiejszej diecezji chełmińskiej. Podług urzędowych akt kościelnych, Pelplin 1880, s. 12:
Rozdział I.
Dekanat Chełmiński.
Miasto Chełmno (Culm)
[…]
Prepozytura św. Jerzego
Na Grudziądzkim przedmieściu tuż nad bita drogą stała druga chełmińska prepozytura św. Jerzego. Kościół stary był obszerny połączony z wielkim cmentarzem. Prawo patronatu miało miasto. Na utrzymanie szpitala, którego nigdy nie brakowało przy podobnych zakładach, jako i na osobnego proboszcza posiadał ten kościół dostateczne uposażenie. W czasie reformacyi wiele starych funduszów mianowicie pieniężnych zaginęło; grunta pozostałe i ogrody dość znaczne puścił we wieczystą dzierżawę miastu biskup Kostka r. 1578. Prepozytura była już wtedy przyłączona do fary. Kościół zaś długo opuszczony coraz bardziej podupadł; na początku XVII w. leżał w gruzach. Nowy, mniejszy daleko kościółek wystawił najwięcej kosztem magistratu Jerzy Walter, radny miejski, około roku 1644. […]
Stwierdzenie czy, czy mamy do czynienia z rozdwojeniem historii jednego kościoła św. Jerzego na chełmiński i grudziądzki wymaga badań historycznych. W historiografii Grudziądza są takie przykłady, np. lista proboszczów kościoła św. Mikołaja wg X. Froelicha jest zestawieniem znanych proboszczów wszystkich parafii w Grudziądzu od średniowiecza, historia kaplicy św. Michała Archanioła ( dwóch różnych obiektów sakralnych w historiografii powstał jeden), opis kaplicy zamkowej w historiografii (podobnie, jak z kaplicą św. Michała Archanioła).
W przypadku Grudziądza kościół św. Jerzego był zapewne najstarszą historycznie parafią miasta wg lokacji z 1291 r. Natomiast najstarszym obiektem sakralnym wg wizytacji kanonika Strzesza był kaplica św. Michała Archanioła, przy szpitalu i kościele Świętego Ducha.
Niniejszy Biuletyn jest trwałym śladem, że Koło Miłośników Dziejów Grudziądza, jako jedyna organizacja w mieście zauważyło, iż rok 2010 może też być rokiem jubileuszu 770 –lecia nadań praw miejskich dla Grudziądza. W 1925 r. ks. dr Władysław Łęga w Miesięczniku Krajoznawczym „Ziemia” przedstawił pogląd, że zapewne pierwsza parafia powstała przy kościele św. Jerzego na Rybakach. Ten mało znany tekst ks. W. Łęgi przypomniał p. Ryszard B. Kucharczyk w wydanym przez siebie albumie Grudziądz i okolice na starej karcie pocztowej, Grudziądz 2006, s. 9-10. Trzeba było ok. 80 lat, by ugruntować słuszność poglądu ks. dr. W. Łęgi. Obecnie, w planie rewitalizacji Grudziądza w latach 2009-2015 obszar w obrębie Rowu Hermana został uznany za historyczne Stare Miasto. Może już wkrótce będzie się pisać:
Informacja o najstarszym przywileju lokacyjnym Grudziądza z 1240 r. jest zawarta w lustracji królewszczyzn województwa chełmińskiego, sporządzonej w 1664 r.
Taka informacja byłaby niewątpliwie nobilitacją historyczna Grudziądza, jako miasta lokowanego w okresie między pierwszą a druga lokacją tych miast, ściślej zaledwie 7 lat po ich pierwszej lokacji. Nie można wykluczyć, że oryginał dokumentu lokacyjnego faktycznie istniał jeszcze w 1664 r. Jeszcze w 1937 r. w archiwum grudziądzkim był przechowywany dokument z 1228 r. Wg prof. K. Zielińskiej-Melkowskiej był to najstarszy dokument Ziemi Chełmińskiej.
Marek Szajerka Wysłany: 13 Gru 2010 20:29
Bardzo dziękuję Autorom książki
Twierdza Grudziądz - Jakubowi Franczakowi, Włodzimierzowi Grabowskiemu, Piotrowi Nowińskiemu, Mariuszowi Żebrowskiemu oraz Wydawcy Januszowi Kalamarskiemu za popularyzację zaproponowanego przeze mnie nazewnictwa dla niektórych obiektów fortyfikacyjnych średniowiecznego Grudziądza, jak np. Brama Gnojna, Baszta Złodziejska.
Nie ma lepszej satysfakcji dla regionalnego badacza, gdy nazwane przez niego obiekty, opracowane i opublikowane w niskonakładowych periodykach naukowych, np. Rocznik Grudziądzki, nakład 300 egzemplarzy, są następnie popularyzowane w wydawnictwach albumowych lub takich jak ta monografia twierdzy grudziądzkiej. Dyskusje historyczne mają to do siebie, że ciągną się czasami dziesiątki lat, przechodzą z pokolenia na pokolenie. Po treści rozdziału, napisanego przez p. J. Franczaka widać, że w ciągu ostatniej dekady XX w. i 1 dekady XXI w. dokonała się ogromna zmiana poglądów na temat Grudziądza w XIII-XVIII w. Szczególnie bogata staje się historiografia Grudziądza średniowiecznego. Jeszcze dwadzieścia lat temu ten okres w dziejach miasta był bardzo zaniedbany na polu badawczym. Praktycznie poza artykułami w Roczniku Grudziądzkim z 1960 r. nie było nic, co by ten temat posuwało do przodu.
Z poważaniem. Marek Szajerka
Q-ba Wysłany: 14 Gru 2010 12:35
Dziekuję za pozytywny odbiór, choć części informacji zawartych w naszej pracy, mimo różnicy zdań w tak wielu kwestiach.
To bardzo cenna dla mnie opinia.
Z poważaniem
Jakub Franczak