
Zamki, dwory obronne, mury miejskie, grodziska
Forum miłośników średniowiecznych fortyfikacji (zał. 05 Lis 2007)
Na Zaolziu zrekonstruowano osadę Słowian sprzed kilkunastu wieków
Jeżeli chcesz się przekonać, jak kilkanaście wieków temu mieszkali Słowianie, jak bronili się przed wrogami czy wytapiali żelazo, przyjedź do archeoparku. To nowa atrakcja turystyczna, podobna do Biskupina, która właśnie powstała na Zaolziu.
Powrót do przeszłości zajmie nam kilka minut. Tyle bowiem trzeba jechać samochodem od przejścia granicznego w centrum Cieszyna do miejscowości Chotebuz-Podobora. Tu, jak wiele wieków temu, już z daleka widać strome wzgórze zwieńczone ostro ociosanymi palami. Badania prowadzone od blisko 30 lat przez Pawła Kouřila, dyrektora Instytutu Archeologii w Brnie, wykazały, że tętniło tu życie. Najpierw, między VIII a IV wiekiem przed Chrystusem, istniała tutaj osada obronna. Później, w VIII w. n.e. na wzgórzu osiedlili się Słowianie i mieszkali tu do XI w. Archeolodzy natrafili na ślady ich palisady, ziemianek, miejsc kultu, znaleźli ostrogę, siekierę, fragmenty malowanej ceramiki. Było to odkrycie na skalę europejską, dlatego muzeum w Czeskim Cieszynie postanowiło zrekonstruować słowiańską osadę dla turystów.
Prace ruszyły w 2001 roku i zakończyły się kilkanaście dni temu. Efekt jest imponujący. Na wzgórze wspinamy się stromymi, drewnianymi schodami i drogą prowadzącą dnem fosy obronnej zmierzamy do drewnianego mostu. Prowadzi nas on do imponującej bramy z wieżą, strzegącej wjazdu na akropol, czyli najważniejsze miejsce w osadzie. Uchylamy ciężkie, dębowe wrota i jesteśmy w sercu archeoparku. Cały teren otacza drewniana, ostro zwieńczona palisada. Po obu stronach bramy wznoszą się imponujące, potężne drewniane fortyfikacje, wzdłuż których możemy się poruszać po specjalnych galeryjkach. Na nich stali kiedyś strzelcy, którzy razili z łuków atakujących nieprzyjaciół. - To wszystko zostało wzniesione tak, jak przed wiekami. Bez użycia jednego gwoździa, betonu czy stali. Tylko drewno i tradycyjne metody. Chodziło o to, żeby osada była w pełni autentyczna - tłumaczy Zbyszek Ondřeka, dyrektor muzeum w Czeskim Cieszynie.
Podobnie jest z innymi obiektami na akropolu. Stoją tu ziemianki i półziemianki, w których mieszkała plemienna elita. Konstrukcje tak jak kiedyś powstały z jodły, a ściany wykonano z plecionych wierzbowych gałęzi oblepionych gliną. Dachy kryje słoma lub trzcina, sprowadzana specjalnie z okolic Dunaju na Węgrzech. Wąziutkie drzwi z plecionej słomy wiszą na skórzanych zawiasach. W środku drewniane legowisko i miejsce na ognisko. W tak malutkich pomieszczeniach żyły trzy-cztery osoby. Największym obiektem jest tzw. obiekt halowy - długa budowla, w której odbywały się narady, zgromadzenia i gdzie się modlono.
Atrakcja archeoparku to nie tylko budowle. - W weekendy będą tu pokazy ówczesnego życia. Specjalna grupa zaprezentuje obyczaje, stroje, wytapianie żelaza, wypalanie ceramiki - dodaje Ondřeka.
Zainteresowanie archeoparkiem jest bardzo duże. Do muzeum już od dawna dzwoniły m.in. polskie szkoły z pytaniem o zwiedzanie. Sezon będzie trwał od 1 kwietnia do końca października. Na Polaków będzie czekał przewodnik mówiący po polsku. Bilet ma kosztować ok. 30 koron (ponad 4 zł) na samo zwiedzanie i 100 koron (ok. 14 zł) na zwiedzanie z pokazami.
Budowa kosztowała 22 mln koron, czyli ok. 3 mln zł. Część pieniędzy pochodziła z Unii Europejskiej, reszta z funduszy centralnych, wojewódzkich i samego muzeum.
autor: Marcin Czyżewsk
Zbyszek Ondreka, dyrektor archeoparku w Chotebuzie na Zaolziu
Fot. Paweł Sowa / AG
źr: Gazeta Wyborcza 2005-11-29