Zamki, dwory obronne, mury miejskie, grodziska

Forum miłośników średniowiecznych fortyfikacji (zał. 05 Lis 2007)

Czym się różnią bas...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czym się różnią basteje, baszty i bastiony


(@becik)
Użytkownicy Admin Zarejestrowany
Dołączył: 2 lata temu
Wpisy: 16547
Rozpoczynający temat  

Uwagi na marginesie nowej książki prof. Stanisława S. Niciei
Wydana ostatnio nowa książka prof. Stanisława S. Niciei pt. "Twierdze kresowe Rzeczypospolitej" nie potrzebuje rekomendacji. Z powodzeniem reklamuje się sama bogactwem zawartych w niej informacji historycznych i biograficznych, zestawionych z przekazami o charakterze legendarnym, a także z informacjami na temat dzisiejszego oblicza poszczególnych miejscowości.
Wbrew temu, co sugeruje tytuł, nie jest to tylko książka o wybranych przez autora kresowych zamkach, twierdzach i rezydencjach obronnych. Dzieje najsławniejszych kresowych założeń obronnych z czasów dawnej Rzeczypospolitej są tu punktem wyjścia do wszechstronnego zaprezentowania historyczno-kulturowego dziedzictwa poszczególnych miejscowości oraz ich miejsca w dziejach kultury polskiej.
Wielkim walorem książki jest żywy i bardzo plastyczny język, jakim została ona napisana. Silnym magnesem dla czytelników jest również bogactwo materiału anegdotycznego, jakim wzbogacono i ubarwiono informacje natury historycznej i biograficznej.

----

Przy swoich wybitnych walorach informacyjnych i literackich "Twierdze kresowe Rzeczypospolitej" mają zagwarantowany ogromny sukces czytelniczy wśród szerokiej rzeszy osób rozmiłowanych w historyczno-kulturowym dziedzictwie dawnych polskich Kresów Wschodnich. Prawdopodobnie już niedługo zaistnieje potrzeba ponownego wydania tej książki, mającej wszelkie dane po temu, by powtórzyć wydawniczy sukces słynnego "Cmentarza Łyczakowskiego". Realna, jak sądzę, perspektywa rychłego wznowienia książki w większym nakładzie wiąże się jednak, moim zdaniem, z koniecznością skorygowania pewnych rażących usterek i mankamentów, jakich niestety nie ustrzegł się jej autor.

Prof. S. S. Nicieja znakomicie sprawdza się jako biografista i gawędziarz, ale brakuje mu nieco dobrej orientacji w pojęciach i zagadnieniach z zakresu historii budownictwa obronnego. Najpewniej z tego właśnie powodu, wbrew temu, co mógłby sugerować tytuł recenzowanej tu książki, zagadnienia z zakresu historii budownictwa obronnego w ścisłym tego słowa znaczeniu zostały potraktowane w sposób nad wyraz zdawkowy i powierzchowny.

Do najbardziej rażących nieporozumień należy zaliczyć konsekwentne używanie terminu "baszta" na określenie bastei, stanowiących charakterystyczny element obronnego założenia szeregu ważnych warowni kresowych. Basteje, podobnie jak stosowane nieco później bastiony, miały pewne cechy wspólne z basztami, a mianowicie były budowlami umożliwiającymi flankową obronę danego założenia obronnego (zamku, twierdzy, miasta itd.). Podobnie jak baszty, występowały one z linii murów obronnych (lub z linii obwałowań), co dawało możliwość rażenia ewentualnego napastnika nie tylko od frontu, ale także z boku.

Basteje, budowane najczęściej na planie koła lub wieloboku, miały jednak zasadniczo odmienną formę niż typowe baszty - skuteczniej chroniącą przed ogniem artylerii nieprzyjacielskiej, a zarazem umożliwiającą aktywne wykorzystanie własnej artylerii dla celów obronnych. Basteje były przeważnie niższe od baszt, a zarazem dużo bardziej od nich przestronne. W przypadku szczególnie okazałych założeń obronnych we wnętrzu bastei znajdowały się liczne stanowiska dla artylerii (działobitnie) i lżejszej broni palnej. Niekiedy stanowiska takie były rozmieszczone na więcej niż jednej kondygnacji, co sprawiało, że dana basteja była obiektem o ogromnej sile ognia.

Ogromne zalety bastejowego systemu obrony, dającego możliwość aktywnego wykorzystania artylerii dla celów obronnych, zostały w XVI w. szeroko wykorzystane przy budowie lub modernizacji licznych warowni kresowych, których głównym zadaniem było odpieranie nękających tamtejsze tereny częstych najazdów tatarskich. Według zasad tego systemu ufortyfikowane zostały m.in. zamki w: Brzeżanach, Buczaczu, Budzanowie, Dobromile, Jazłowcu, Klewaniu, Międzybożu, Mikulińcach, Paniowcach, Satanowie, Sidorowie i Trembowli. Elementy bastejowego systemu obrony wykorzystano także w fortyfikacjach miejskich Lwowa i Żółkwi.

Szczególny przypadek zastosowania bastejowego systemu obrony stanowiły tzw. urządzenia angułowe, mające formę załamanej pod kątem (w stronę przedpola) ściany, której każdy odcinek był flankowany przez sąsiednią basteję. Urządzenia takie zostały wykorzystane do ufortyfikowania w zamków w Brzeżanach, Buczaczu, Sidorowie i Trembowli. Zagadnienia ten nie znalazły niestety żadnego odzwierciedlenia w książce prof. Niciei, który pisząc o zamkach w Brzeżanach i Trembowli, konsekwentnie nazywa basteje basztami.

Pisząc o zamku w Buczaczu, popełnia jeszcze większe uchybienie, utrzymując, jakoby zamek ten swoim kształtem przypominał "trochę zamek w Kamieńcu Podolskim" (s. 44). W rzeczywistości zamek w Buczaczu był typowym zamkiem bastejowym z urządzeniem angułowym, flankowanym przez dwie masowne basteje, i nie może być w żaden sposób kojarzony z zamkiem w Kamieńcu Podolskim, którego obwód obronny współtworzą liczne baszty, pochodzące po części jeszcze z okresu średniowiecza.
----
W sposób daleki od gruntownej znajomości rzeczy prof. Nicieja wypowiada się także na temat obiektów reprezentujących bastionowy system obrony. Stosowane od drugiej połowy XVI w. bastiony były dziełami fortyfikacyjnymi o funkcjach analogicznych do bastei, ale zapewniającymi pełniejszą obronę przedpola zamku, twierdzy czy miasta. Charakterystyczny kształt bastionów, zakładanych na planie czworoboku o starannie rozplanowanych kątach i długościach boków, eliminował tzw. pola martwe, które nie mogły być ostrzeliwane przez obrońców w przypadku zastosowania basztowego lub bastejowego systemu obrony.
W związku z tym w XVII w., a po części również w następnym stuleciu, bastionowy system obrony był powszechnie wykorzystywany do obrony zamków, twierdz i miast, a także w różnego rodzaju fortyfikacjach polowych. Fortyfikacje typu bastionowego formowano także wokół niektórych dworów i pałaców, tworząc założenia typu palazzo in fortezza. Według zasad systemu bastionowego zostały ufortyfikowane m. in. zamki i twierdze w Brodach, Czernelicy, Dubnie, Wiśniowcu, Zbarażu i Złoczowie.
Poprzez dodanie nowożytnych fortyfikacji bastionowych unowocześniono starsze założenia obronne w Kamieńcu Podolskim i Chocimiu. Elementy systemu bastionowego wykorzystano dla unowocześnienia fortyfikacji miejskich Lwowa. Bastionowy system obrony wykorzystano także, budując Okopy Świętej Trójcy - słynną twierdzę polską, założoną na polecenie Jana III Sobieskiego jako militarna przeciwwaga dla okupowanego ciągle (do 1699 r.) przez Turków zamku w Kamieńcu Podolskim. Najsłynniejszym przykładem założenia typu palazzo in fortezza był broniony przez fortyfikacje bastionowe pałac w Podhorcach.
Prof. Nicieja wspomina w swojej książce o niektórych przypadkach zastosowania bastionowego systemu obrony, ale także w tym przypadku trudno polegać na podawanych przez niego informacjach. Najbardziej rażącym tego przykładem są jego informacje na temat Okopów Świętej Trójcy. Twierdza ta została założona na wąskim przesmyku skalnym pomiędzy korytami dwóch rzek: Zbrucza i Dniestru. Obszar twierdzy został wyodrębniony poprzez uformowanie dwóch frontów bastionowych (o charakterze fortyfikacji ziemnych), którymi przecięto w poprzek przesmyk. Po stronie wschodniej powstał front bastionowy w formie tzw. dzieła koronowego, obejmującego jeden bastion oraz dwa półbastiony po jego bokach (całość przypominała kształtem koronę; stąd nazwa dzieła). Po stronie zachodniej natomiast powstał front bastionowy w formie tzw. dzieła rogowego lub rogów, obejmujący dwa półbastiony, połączone wałem kurtynowym (całość przypominała kształtem rogi).
Dodatkową obronę zapewniały raweliny (zewnętrzne dzieła fortyfikacyjne na planie trójkąta) przed obiema bramami twierdzy.
Tymczasem prof. Nicieja pisze: "Wystarczyło od strony zachodniej i wschodniej wybudować kilkusetmetrowy bastion z bramami wjazdowymi zaopatrzonymi w okna strzelnicze i tworzyła się naturalna, trudna do zdobycia forteca" (s. 112). Najwyraźniej nie dostrzega różnicy pomiędzy bastionem (pojedynczym) a frontem bastionowym z jego złożoną strukturą oraz poprzedzającym go rawelinem; nie zdaje sobie też sprawy z tego, że budowanie bastionu o wymiarach sięgających kilkuset metrów (?!) byłoby fortyfikacyjnym nonsensem, ponieważ budowla taka nie byłaby w stanie spełniać normalnych funkcji bastionu jako dzieła przeznaczonego do obrony flankowej, a nie czołowej.
Podobnego rodzaju nieporozumieniem jest użycie określenia "ogromny ziemny bastion" (s. 72) w odniesieniu do zbudowanego w XVII w. tzw. Nowego Zamku w Kamieńcu Podolskim, mającego w rzeczywistości charakter twierdzy bastionowej, bronionej przez fortyfikacje ziemne w formie dzieła rogowego.
W tekście książki razi posługiwanie się przez autora określeniem "zamek obronny" (s. 43, 56) należącym do kategorii tautologicznych zbitek słownych, jakich nie powinno używać się w żadnych publikacjach o ambicjach popularnonaukowych (o publikacjach naukowych nie wspominając). W polskiej literaturze kastellologicznej pod pojęciem zamku zawsze rozumiemy budowlę obronną, w związku z czym dodawanie przymiotnika "obronny" jest absolutnie bezcelowe, a nawet dezorientujące, bo sugeruje istnienie zamków niemających charakteru obronnego
Podobnego rodzaju błędem jest pisanie o "umocnieniach obronnych miasta" w Kamieńcu Podolskim w XIII w. (s. 70). Wszelkiego rodzaju umocnienia mają z definicji charakter obronny i nie trzeba tego charakteru podkreślać za pomocą przymiotnika.
Podwójnym nieporozumieniem terminologicznym jest pisanie o wzniesieniu drewnianego "zamku obronnego" w Buczaczu w XII w. (s. 43). Drewniane (czy raczej drewniano-ziemne) założenie obronne z XII w. można klasyfikować jako gród, a nie jako zamek. To samo można powiedzieć o XIII-wiecznym załżeniu obronnym w Trembowli, które autor książki charakteryzuje nietrafnie jako drewniany zamek, otoczony wałami i ostrokołem (s. 145). W tym ostatnim przypadku niewłaściwie posłużono się również terminem "ostrokół", oznaczającym przeszkody terenowe w postaci zaostrzonych kołów, krzyżujących się ze sobą w formie litery X. W przypadku, o który chodzi autorowi książki, adekwatny byłby termin "częstokół", oznaczający proste umocnienie w formie zaostrzonych kołów wbitych pionowo obok siebie.
Innym świadectwem nieznajomości pojęć i zagadnień z zakresu budownictwa obronnego jest pisanie przy charakterystyce zamku w Buczaczu o strzelnicach umieszczonych "na murach". Chodzi to oczywiście o strzelnice "w murach" zamku.
Do tej samej kategorii uchybień należy zaliczyć użycie terminu "szaniec" w odniesieniu do twierdzy Okopy Świętej Trójcy (s. 112). Szaniec to niewielka fortyfikacja polowa bądź też fortyfikacja doraźnie uformowana, względnie element takiego polowego lub doraźnie uformowanego założenia obronnego. Odnoszenie tego terminu do całej i bynajmniej niemałej twierdzy jest oczywistym nieporozumieniem.
----
W książce poświęconej, zgodnie z brzmieniem tytułu, obiektom obronnym razi generalnie ubóstwo i nieścisłość informacji natury historyczno-architektonicznej. Prezentowane przez prof. Nicieję charakterystyki poszczególnych założeń obronnych są wyjątkowo zdawkowe lub też zupełnie ich brakuje, jak w przypadku Jazłowca. Nie mniej rażący jest zupełny brak planów i szkiców sytuacyjnych, bez których trudno jest uzmysłowić czytelnikowi, na czym polega fortyfikacyjna specyfika konkretnych zamków czy twierdz.
Źle się stało również, że prof. Nicieja nie zwrócił się o zrecenzowanie rękopisu książki do kogoś kompetentnego w zakresie historii budownictwa obronnego. Niestety, jeszcze raz okazało się, że bycie autorytetem naukowym w jednej dziedzinie wiedzy nie gwarantuje automatycznie kompetencji w innych dziedzinach, co powinni zawsze mieć na względzie autorzy wszelkiego rodzaju prac interdyscyplinarnych.
Miejmy nadzieję, że przedstawione powyżej uwagi krytyczne przyczynią się do usunięcia błędów i braków, jakie wystąpiły w pierwszym wydaniu najnowszej książki prof. Niciei. Piszę to bez żadnych złośliwych czy ironicznych podtekstów, powodowany szczerym przekonaniem, że książka ta zasługuje na drugie wydanie - poprawione i uzupełnione.
Zbigniew Bereszyński. 2006-12-06, żr: http://miasta.gazeta.pl/opole



   
Cytat
Udostępnij: