Zamki, dwory obronne, mury miejskie, grodziska

Forum miłośników średniowiecznych fortyfikacji (zał. 05 Lis 2007)

Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Bielsk Podlaski


(@becik)
Użytkownicy Admin Zarejestrowany
Dołączył: 2 lata temu
Wpisy: 16547
Rozpoczynający temat  

W XIII wieku na bagnistych ziemiach u ujścia rzeki Lubki do Białej powstał pierwotny gród bielski. W 1377 r. na Bielsk napadli Krzyżacy, którzy zdobyli osadę i podgrodzie, sam gród obronił się. 2 lata później podczas ich najazdu gród został zniszczony i spalony. Szybko go jednak odbudowano. Jeszcze raz w roku 1393 gród został zdobyty przez Krzyżaków. Następnie w miejscu grodu wybudowano zamek (najprawdopodobniej w całości drewniany). Przebywała w nim później często królowa Bona. 22 lipca 1564 roku ma miejsce pożar zamku bielskiego, na którym obradował Zygmunt August z prymasem Jakubem Uchańskim na temat nowej unii polsko-litewskiej. Król obserwował płonący drewniany zamek z przyzamkowych stajni. Nowy zamek dla starosty powstał na Hołowiesku.

na zdjęciach miejsce po zamku.

zdjęcie zamczyska z lotu ptaka, źr:Archeologiczne Zabytki Powiatu Hajnowskiego



   
Cytat
(@becik)
Użytkownicy Admin Zarejestrowany
Dołączył: 2 lata temu
Wpisy: 16547
Rozpoczynający temat  

Gdzie znajdował się bielski zamek?

Stoją w miastach starodawnych: Drohiczynie, Mielniku, Surażu, Góry Zamkowe. Nikt nie kwestionuje, że z tymi wzniesieniami i okalającym je terenem związane są dzieje obiektów obronnych oraz rezydencji możnych i władców do szesnastego wieku włącznie. Również bielszczanie od wielu pokoleń są przekonani, że na Górze Zamkowej lub Łysej Górce znajdował się zamek obronny. Dawna tradycja nazywała go nawet „zamkiem królowej Bony”, inna przypisywała go królowi Stefanowi Batoremu, który ponoć stąd miał wypuszczać się na łowy do Puszczy. Starsi mieszkańcy wspominają jeszcze o zasłyszanej legendzie o cerkwi na górze stojącej, która zapadła się pod ziemię. Kto w noc wielkanocną przyłoży tu ucho do ziemi, może usłyszeć bicie dzwonów...

W 1990 r., gdy na stronach pierwszego tomu „Studiów Podlaskich” ukazała się praca Jerzego Zieleniewskiego „Powstanie i rozwój układu przestrzennego Bielska Podlaskiego w XIV – XVIII wieku”, w obieg historyczny została wrzucona teza, która zachwiała u podstaw dotychczasowy stan wiedzy o bielskim zamku. Na podstawie analizy dostępnych materiałów autor stwierdził wprost – zamek czyli rezydencja namiestników bielskich od II połowy XIV wieku do czasu pożaru w 1564 r. nie był w ogóle związany z dzisiejszą Górą Zamkową i jej otoczeniem. W tym czasie miał się natomiast znajdować między obecnymi ulicami Mickiewicza, Narutowicza i Poniatowskiego. Swoją hipotezę J. Zieleniewski rozwinął w opublikowanym w 1996 r. przekonywującym artykule „Średniowieczny zespół osadniczo-obronny w Bielsku Podlaskim. Siedziba namiestników bielskich w panoramie miasta z pierwszej połowy XVI wieku.” (praca zbiorowa: „Europa Orientalis”, Toruń). Tym razem historyk pokusił się nawet o rekonstrukcję wyglądu zamku, biorąc za źródło wizerunek miasta na ikonie Bożego Narodzenia z bielskiej cerkwi św. Michała. Przeprowadzone przez autora, badania geotechniczne metodą odwiertów na domniemanym miejscu lokalizacji zamku miały tylko potwierdzać jego hipotezę.

Upowszechnione rewelacje Jerzego Zieleniewskiego od razu przez historyków zostały przyjęte za dobrą monetę i uznane za właściwy kierunek badań nad średniowiecznym układem przestrzennym miasta. Do dziś praktycznie nikt nie postarał się o krytyczne rozważenie jego hipotez, ich potwierdzenie bądź odrzucenie. Archeolodzy narzekają na brak kompleksowych badań najstarszej, zamkowej części miasta. Historykom z kolei brakuje źródeł, w tym kompletnej lustracji Bielska z 1563 r., przeprowadzonej przez S. Dybowskiego. Uwadze tych ostatnich umyka jednak omówienie jej fragmentu, dotyczącego zamku, pióra niezastąpionego profesora Józefa Jaroszewicza (patrz: poprzedni numer B. H.). Przypomnijmy ten fragment w przekładzie na język polski:

O zewnętrznym wyglądzie i wielkości budynku zamkowego nie posiadamy dokładnych danych, jednakże nie ma wątpliwości, że był on zbudowany z drewna. Lustracja Dybowskiego mówi, że wokół zamku było 3 morgi 6 prętów ziemi, a plac wewnętrzny, znajdujący się między wałem, liczył po przekątnej 11 prętów; długość ogrodzenia (palisady), wokół zamku, rozciągała się na odległość 10,5 sznurów, a za ogrodzeniem znajdowały się jeszcze 2 morgi 15 prętów pod ogrodem, dwa niewielkie sady, pastwisko, stajnie i miejsce na obozowisko w czasie przebywania tu króla.

Przełóżmy teraz szesnastowieczne jednostki miary na obecnie używane:

- 3 morgi i 6 prętów (kwadratowych) równa się w przybliżeniu 2,15 ha;
- 11 prętów to 53, 57 m;
- 10, 5 sznura równa się 511, 33 m;
- 2 morgi 15 prętów (kwadratowych) to z kolei 1, 45 ha;

Zastanówmy się, gdzie powyższe dane można dopasować. Zacznijmy oczywiście od Góry Zamkowej i przyległego do niej parku i ulicy Zamkowej. Oczywiście, najpierw udajmy się w teren, wejdźmy na Górę i zmierzmy jej średnicę. Co się okazuje? Odległość od zachodniego do wschodniego wału wynosi prawie 53 m, a więc dawne 11 prętów! Taką średnicę placu wewnętrznego (dziedzińca) podaje profesor Jaroszewicz. Co jeszcze możemy sprawdzić? Pójdźmy tropem długości ogrodzenia (palisady) właściwego terytorium zamku, które wynosiło 511, 33 m. Przyjmijmy, że był to kwadrat o długości boku ok. 121 m, w którego obręb wchodziła również Góra z zamkiem górnym. Aby utworzyć kwadrat takiej wielkości, trzeba byłoby zestawić obok siebie cztery takie Góry Zamkowe (oczywiście w przybliżeniu). Nawet wzrokowo możemy określić, że czworokąt zajmowałby wraz z górką teren, położonej na wzniesieniu, części ulicy Zamkowej. Tu mógł znajdować się zamek dolny z zabudową mieszkalną. Gdy spojrzymy z lotu ptaka na ten teren, rysuje się nam w wyobraźni obraz zamku.

Czyżby więc mamy już rozwikłany problem? Okazuje się, że niezupełnie. We frapującym artykule J. Zieleniewskiego znajdujemy informację o wynikach przeprowadzonych badań geotechnicznych na domniemanym terenie zamku przy ulicy Narutowicza. Historyk miał wówczas odnaleźć dolne partie kamiennych fundamentów niektórych obiektów zamkowych, pokazanych na wspomnianej ikonie. Określił również przybliżoną szerokość i długość zewnętrznego obwodu warownego zamku – 133 x 165 m. Jest to więc obwód niewiele większy od wskazanego w lustracji z 1563 r. Kto więc ma rację?

Zanalizujmy w tym miejscu inny zachowany fragment lustracji z 1563 r. Dotyczy on usytuowania oraz uposażenia pięciu bielskich cerkwi prawosławnych. Szczęśliwie dotrwał do naszych czasów w kopii włączonej w 1799 r. w akta Kamery Pruskiej. W dokumencie kilkakrotnie wspomniany jest zamek. Zacytujmy te fragmenty:

- Ulica Wielka idąc z Rynku do Zamku, połać prawa Hleb Pop...
- Z tey Ulice Wielkiey Zamkowey połać lewa, tu Cerkiew założenia S. Michała, przy którey iest Szpital...
- Ulica poczyna się z Ulicy Wielkiey idąc od Rynku ku Zamku. Połac lewa teyże Ulicy idąc od Czarnotowskiego Proskurnica Mikoleńska. Tu plac, na którym stoi Cerkiew S. Mikuły przeciw Stayniom Kro(la) J(ego) M(o)sci..
- Przeciwko tey Cerkwi S. Mikołaja idąc od Zamku po lewy stronie Pop Mikolenski...

Dwa pierwsze fragmenty lustracji mogą sugerować, że zamek znajdował się właśnie w obrębie miasta, na wskazanym przez J. Zieleniewskiego terenie. Tak właśnie historyk odczytał ten dokument. Na sporządzonym przez niego planie budowle zamkowe zamykają oś widokową ulicy Wielkiej (ob. ul. Mickiewicza). Wizja to kusząca, rozwiewa się jednak po odczytaniu dwóch kolejnych fragmentów lustracji. Nie wiedzieć czemu autor artykułu o siedzibie namiestników bielskich nie pokusił się o ich interpretację.

Otóż w trzecim fragmencie dowiadujemy się o bezimiennej ulicy, która odchodzi od ulicy Wielkiej i kieruje się ku zamkowi. Mowa niewątpliwie o obecnej ulicy Poniatowskiego, przy której na obecnym placu szkolnych do 1941 r. znajdowała się cerkiew św. Mikołaja. Tak ją lokuje również szesnastowieczna lustracja. Znajdujemy tu jeszcze frapującą informację o stajniach królewskich, leżących naprzeciwko cerkwi Mikołajewskiej. Nie wiemy tylko, jaką stronę uważać za przeciwną cerkwi – czy z drugiej strony ulicy, czy też od strony wschodniej. Pewne sugestie w tym względzie daje nam czwarty fragment lustracji. Według niego naprzeciwko cerkwi, idąc od zamku, znajdował się plac cerkiewny. Jeżeli przyjąć, że zamek wznosił się przy obecnej ulicy Zamkowej, to plac ten należy lokować tam, gdzie teraz jest boisko szkolne Sz. P. nr 3. Co jednak zrobić w takim razie z informacją profesora Jaroszewicza, który twierdzi, że stajnie królewskie znajdowały się w miejscu, gdzie ok. 1840 r. wzniesiono murowany budynek instytucji d. s. opieki społecznej (Приказ Общественнаго Призренiя). Nie posiadając dokładnych danych o ówczesnej lokalizacji bielskich urzędów, możemy jedynie domniemywać, że chodzi o budynek późniejszej Szkoły Powszechnej (spłonął w 1941 r.), usytuowanej na obecnym boisku szkolnym. Jak to się jednak ma do wyżej wspomnianego placu cerkiewnego?

Po odczytaniu fragmentów lustracji jedno jest jednak pewne – stajnie królewskie znajdowały się niedaleko cerkwi św. Mikołaja, a więc również i Góry Zamkowej. Wydaje się więc, że należy odrzucić hipotezę J. Zieleniewskiego, dotyczącą lokalizacji stajni w miejscu obecnego Gimnazjum nr 1, na osadzie w średniowieczu zwanej Kłopotami. Nie wykluczone oczywiście, że teren ten mógł być w jakiś sposób związany z zamkiem, będąc przez wieki domeną królewską, potem państwową, ale nie placem prywatnym. Umiejscowienie stajni w pobliżu cerkwi nie wyklucza, oczywiście, lokalizacji zamku na wskazanym przez J. Zieleniewskiego obszarze. Nie można się jednakże zgodzić z twierdzeniem, że nazwanie przez lustratora Dybowskiego Góry Zamkowej Koczyszczem świadczy jednoznacznie o tym, że w 1563 r. teren ten nie był zamieszkały i zabudowany.

Jak wiemy ze źródeł historycznych zamek bielski spłonął w 1564 r. w czasie obrad sejmu litewskiego. W przededniu pożaru, z udziałem Zygmunta Augusta, radzono o ważkich sprawach dla państwa, m. in. unii z Koroną Polską. Przygotowywano projekt II Statutu Litewskiego. Do tragedii doszło, gdy 22 lipca 1564 r. nad miastem rozpętała się wielka burza. Marcin Bielski odnotował ten fakt na kartach swojej kroniki:

... piorun wierzchni zamek spalił, który ogień tak prędko moc wziął, że za dwie godziny nie tylko wierzchni, ale i dolny zamek ze wszystkim jako umiótł zgorzał: na który ogień król na koniu u stajen stojąc patrzał.

Wiemy na pewno, że po pożarze zamek nie był już na dawnym miejscu odbudowany. Siedzibę starostów przeniesiono na Hołowiesk, gdzie już wcześniej był urządzony folwark królewski. Dwór hołowieski tradycyjnie zachował jurysdykcję nad zamkową częścią miasta, do której należała prawa strona Starej Osady Podzameckiej (ob. ul. Narutowicza), lewa strona ul. Zamkowej (ob. ul. Poniatowskiego) oraz Nowa Osada Podzamecka (ob. ul. Zamkowa). Lustracja Bielska z 1664 r. tak oto opisuje tę ostatnią ulicę:

Nowa zaś osada iest ulica za mostkiem od ulice długiej y cerkwie S. Mikuły ku kopcowi, na którym quondam bywał zamek albo dwór, pod południe wzdłuż idąca.

Interesujące, że ulica owa była na nowo założona na mocy przywileju z 1610 r., czyli prawie pół wieku po pożarze zamku. W 1664 r. znajdowało się tu piętnaście domów, stojących w cieniu sławetnego kopca, na którym dawniej znajdował się zamek. Lustratorzy użyli przy tym na jego określenie nowszej terminologii, nazywając go dworem. W dokumencie z 1664 r. nie ma natomiast żadnej wzmianki o innym zamczysku.

Warto w tym miejscu wspomnieć o ikonie Bożego Narodzenia (Hołdu Pasterzy) z cerkwi św. Michała w Bielsku Podlaskim. Widzimy na niej postacie Świętej Rodziny, Mędrców na koniach oraz aniołów, śpiewających chwalebną pieśń: „Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój...”. Na wzniesieniu widoczne są zabudowania Jerozolimy, poniżej zaś inna góra, a nad nią gwiazda ośmioramienna. Jerzy Zieleniewski we wspomnianym artykule wnioskuje, że na ikonie mamy do czynienia z szesnastowiecznym wizerunkiem bielskiego zamku oraz grodziska. Ośmioramienna gwiazda ma tu być różą wiatrów, ukazującą strony świata, a wstęga wijąca się za zamkiem i grodziskiem ma przedstawiać rzekę Lubkę. Trzeba przyznać – ikona Bożego Narodzenia posiada dużą wartość religijną, artystyczną i historyczną. Posiada cechy charakterystyczne dla szesnasto- i siedemnastowiecznego malarstwa ikonowego, ze specyficznym układem perspektywy i symboliką. Ośmioramienna gwiazda przedstawia tu jednak raczej gwiazdę betlejemską oraz jest symbolem dziewictwa Bogarodzicy. Wydaje się także, że obraz miasta odzwierciedla topografię Jerozolimy i Góry Oliwnej, oddzielonej od murów miasta Doliną Jozafata.

Tylko dlaczego typ zabudowy miasta odnosi się do okresów nowożytnych, niżeli czasów Narodzin Jezusa Chrystusa. Wizerunki takowe na ikonach czy też rycinach nie muszą jednak odzwierciedlać architektury konkretnej miejscowości. Taka była po prostu maniera artystyczna epoki gotyku, renesansu czy baroku. Stąd, przykładowo, w Biblii, wydanej przez Franciszka Skarynę na początku XVI w., na rycinie w IV Księdze Królewskiej wojska Nabuchodonozora (597 r. p. n. e.) oblegają mury Jerozolimy zabudowanej w stylu gotyckim. Podobnież rycerze są ubrani w średniowieczne zbroje. Z kolei wizerunek Jerozolimy w księdze Płaczu Proroka Jeremiasza, jak stwierdzają niektórzy badacze, do złudzenia przypomina obraz Padwy w szesnastowiecznej „Kronice świata” G. Szedela. Architektura tego włoskiego miasta, ze słynnym uniwersytetem, była wielkiemu białoruskiemu drukarzowi doskonale znana. Tu w 1512 r. otrzymał przecież stopień naukowy doktora medycyny.

Wydaje się więc, że wizerunek miasta ze wspomnianej ikony należy raczej wyeliminować jako źródło do badań na wyglądem bielskiego zamku. Tym bardziej, że to piękne dzieło powstało ponad sto lat po jego pożarze, czyli w połowie siedemnastego wieku. Dokładne datowanie ikony jest niemożliwe z powodu częściowego zniszczenia zapisu fundacyjnego. Jego język polski sugeruje jednak powstanie ikony nie wcześniej końca XVII w. – wówczas język ruski z Cerkwi unickiej zaczął być powszechnie rugowany na rzecz polskiego. Znamy natomiast dokładnie osoby fundatorów – małżeństwa Józefa i Onisii Radkiewiczów.

* * *

Rozważania o umiejscowieniu bielskiego zamku można było by jeszcze długo snuć. Budzić będzie on jeszcze długo kontrowersje i nie zaradzą temu od razu wyniki badań archeologicznych. Ich po prostu jest mało. Przeprowadzone w latach siedemdziesiątych XX w. przez W. Szymańskiego badania sondażowe Góry Zamkowej i podgrodzia nie wykazały tu, co prawda, materiałów wcześniejszych niż XII- wieczne oraz warstwy kulturowej z XV i XVI w. w. , ale jak przekonały przeprowadzone w 1997 r. kompleksowe badania wzdłuż ulicy Zamkowej, metrykę miasta należy przesunąć co najmniej do początków XI wieku. Zebrany przebogaty materiał zabytkowy, nie pozwala nam z kolei zupełnie negować braku osadnictwa na tym terenie w wieku szesnastym. Szkoda, że z badaniami archeologicznymi nie udało się wejść w głąb posesji przy ul. Zamkowej. To rozwikłałoby, być może, wiele zagadek.

Jak na razie domniemany obraz bielskiego zamku pobudza tylko wyobraźnię uzdolnionych plastycznie osób. Wizje, chociaż nie oparte na konkretnym materiale źródłowym, powstają z tęsknoty za niegdyś utraconym. Osobiście będąc zwolennikiem tradycyjnej wersji lokalizacji bielskiego zamku, proponuję czytelnikom przyjrzeć się materiałowi ilustracyjnemu, w tym fotografii lotniczej, uprzejmie udostępnionej przez znanego archeologa Dariusza Krasnodębskiego.
autor: Doroteusz Fionik
źr:БЕЛЬСКІ ГОСТІНЭЦЬ № 21



   
OdpowiedzCytat
Udostępnij: