
Zamki, dwory obronne, mury miejskie, grodziska
Forum miłośników średniowiecznych fortyfikacji (zał. 05 Lis 2007)
Narastające od XIV w. i nie mające jednolitego charakteru mury obronne miasta, pomimo ciągłej troski dziedzicznych właścicieli Jarosławia z czasem przestały zapewniać należyte bezpieczeństwo jego mieszkańcom. Opierające się pomimo to skutecznie parokrotnym najazdom tatarskim i swawolnym bandom słynnego starosty Stadnickiego zwanego "diabłem łańcuckim", z polecenia króla Jana III Sobieskiego w drugiej połowie XVII w. mury miejskie zostały przebudowane i wzmocnione. Prace wykonano według planów fortyfikatora królewskiego Jana Berenta. Dzięki wykonanym umocnieniom, według słów samego króla Jarosław stał się "niemałą wygodą ludziom przed nieprzyjacielem z postronnych włości ochraniającym się, jako i zawsze mieszkającym". Do opasanego murem obronnym miasta prowadziły trzy bramy: "lwowska" zwana też "przemyską" lub "zamkową" po stronie południowej, "sandomierska" nazywana też "pełkińską", "sieniawską" lub "ruską" po stronie północnej i najokazalsza "krakowska" po stronie zachodniej, zamykająca ul. Krakowską (ob. ul. Grodzka). "Murowana i kopana" linia obronna biegła od bramy "krakowskiej" w kierunku północnym (wzdłuż dzisiejszej ul. Lubelskiej) ku bramie "sandomierskiej" zlokalizowanej w rejonie wylotu obecnej ul. Spytka, dalej zwracała się na wschód do obwarowań klasztoru jezuickiego (ob. Kolegiata p.w. Bożego Ciała), następnie wzdłuż stromej krawędzi wzgórza załamując się stosownie do ukształtowania terenu ku południowemu wschodowi (wzdłuż ob. ul. Podzamcze) do pozostałości murów zamkowych (rejon cerkwi) ciągnących się zboczem wzgórza zamkowego (nad współczesną ul. Hetmana J. Tarnowskiego), od niej zaś prostą linią w kierunku zachodnim aż do bramy "krakowskiej". Na podstawie XVII - wiecznej ryciny i planu szwedzkiego z 1704 r. można w przybliżeniu określić, że brama "lwowska" była jednopiętrową czworoboczną basztą z namiotowym dachem. Na parterze znajdowały się szerokie wrota, na piętrze zaś okna sugerujące, że znajdowały się tam pomieszczenia dla strzegącej bramy załogi. Brama "pełkińska", również czworoboczna i jednopiętrowa zwieńczona była attyką renesansową. Najokazalsza bo trzykondygnacyjna brama "krakowska" poza wrotami i okienkami strzelniczymi na wyższych kondygnacjach wyposażona była w loch zwany "wieżą", w której niesforni obywatele miasta odbywali kary.Zubożenie mieszczan i idące z nim w parze niedbalstwo sprawiły, że już w roku 1703 słychać było skargi, iż ledwie ukończone w 1690 roku obwarowania w pobliżu jatek miejskich tuż obok ruin zamku grożą ruiną, a wskutek zniszczenia cegielni miejskiej nie ma cegieł na ich poprawę. Wprawdzie próbowano temu jakoś zaradzić "łatając" powstające wyrwy ostrokołami dębowymi (podkreślając przy tym pilną potrzebę gruntownego odnowienia murów), aż w XVIII w. władze austriackie nakazały je usunąć, uznając fortyfikacje miejskie za zbyteczne. Część cegieł z rozbiórki murów wykorzystano do wznoszenia istniejących do dzisiaj kamienic.(źr: http://www.jaroslaw.pl)
Na zdjęciach relikty Bramy Krakowskiej i części murów.


plan Jarosławia z 1704 roku

panorama miasta na drzeworycie z XIX wieku wg niezachowanego obrazu z XVII wieku

Odkryto mury obronne z XVII wieku
W czerwcu 2006 r. podczas prac związanych z budową muru oporowego za Halą Targową w Jarosławiu w segmencie środkowym natrafiono na mur ceglany na zaprawie piaskowo - wapiennej. W warstwach zasypowych znaleziono fragmenty ceramiki, kafli i szkła z okresu XVI i XVII wieku.
Prace inwestycyjne zostały wstrzymane decyzją Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Przemyślu do czasu ustalenia nadzoru archeologicznego i przeprowadzenia niezbędnych badań. W wyniku przetargu ogłoszonego przez Urząd Miasta Jarosławia wybrana została oferta Pracowni Badań i Nadzorów Archeologicznych w Lublinie, która w uzgodnieniu z Wojewódzkim Urzędem Ochrony Zabytków w Przemyślu określiła zakres badań. Kilka dni temu otrzymaliśmy informację od Edmunda Mitrusa dotyczącą wstępnych wyników badań.
Okazało się, że odkryty mur ma długość 23 m i szerokość 1,5 m. Korona muru została odsłonięta na głębokości 1,7 m, zaś stopa fundamentowa znajduje się poniżej dna wykopu doprowadzonego do głębokości 7,6 m. "Budowlę, której fragment został odkryty za Halą Targową, interpretujemy jako arsenał leżący w linii murów obronnych miasta, częściowo - przynajmniej na wschodzie, wychodzący na południe poza tę linię. Najpewniej pochodzi on z pocz. XVII w. Budowlę w południowej linii obrony miasta widzimy na planach miasta z 1704 i 1808 r., a także na widoku miasta z XVII w. Wydaje się, iż trafnie umieścił arsenał A. Piątek na rekonstrukcji miasta z ok. 1800 r. Obecna ulica Trybunalska występuje w źródłach historycznych z 1636 r. pod nazwą 'Do Cekhausu' (arsenału)" - czytamy w informacji Pracowni Badań i Nadzorów Archeologicznych w Lublinie.
Do 15.09.2006 r. Pracownia ma przedstawić robocze wnioski konserwatorskie umożliwiające Wojewódzkiemu Podkarpackiemu Konserwatorowi Zabytków określenie sposobu dalszego postępowania z zabytkiem.
Zofia Krzanowska, Rzecznik prasowy Burmistrza
30.08.2006
Widok Jarosławia w XVII w. z zaznaczonym odkrytym murem obronnym - fragmentem arsenału 
Odnalezione za Halą Targową mury obronne. Fot. Iwona Międlar



Znaleziono relikty bramy przemyskiej
Podczas prac związanych z przebudową wiaduktu ul. Przemyskiej natrafiono na relikty bramy wchodzącej w układ dawnych fortyfikacji Jarosławia. Odkrycie, aczkolwiek spodziewane, bo o istnieniu w tym miejscu bramy wiadomo było od dawna, śmiało można zaliczyć do ważniejszych wydarzeń archeologicznych ostatnich lat na terenie naszego miasta.
Leżący na kupieckim szlaku, kresowy wówczas Jarosław, w najstarszych wzmiankach opisywany jest jako starannie ufortyfikowany gród warowny. Cały ówczesny system obronny miasta składał się jak gdyby z trzech zespołów, w skład którego wchodziły: Klasztor Sióstr Benedyktynek, posiadający własne mury obronne, baszty i bramy oraz miasto i leżący w jego obrębie Klasztor Jezuitów. Narastające od XIV w. i nie mające jednolitego charakteru mury obronne miasta, pomimo ciągłej troski dziedzicznych właścicieli Jarosławia z czasem przestały zapewniać należyte bezpieczeństwo jego mieszkańcom, opierające się, pomimo to, skutecznie parokrotnym najazdom tatarskim i swawolnym bandom słynnego starosty Stadnickiego, zwanego „diabłem łańcuckim”. W trosce o poprawę bezpieczeństwa miasta w drugiej połowie XVII w. z polecenia króla Jana III Sobieskiego mury miejskie zostały przebudowane i wzmocnione. Prace wykonano według planów „fortyfikatora” królewskiego, Jana Berenta. Dzięki wykonanym umocnieniom, według słów samego króla, Jarosław stał się „niemałą wygodą ludziom przed nieprzyjacielem z postronnych włości ochraniającym się, jako i zawsze mieszkającym”. „Murowana i kopana” linia obronna biegła od bramy „krakowskiej” w kierunku północnym (wzdłuż dzisiejszej ul. Lubelskiej) ku bramie „sandomierskiej”, zlokalizowanej w rejonie wylotu obecnej ul. Spytka, dalej zwracała się na wschód do obwarowań klasztoru jezuickiego (ob. Kolegiata p.w. Bożego Ciała), następnie wzdłuż stromej krawędzi wzgórza załamując się stosownie do ukształtowania terenu ku południowemu wschodowi (wzdłuż ob. ul. Podzamcze) do pozostałości murów zamkowych (rejon cerkwi), ciągnących się zboczem wzgórza zamkowego (nad współczesną ul. Zamkową), do bramy „lwowskiej” od niej zaś prostą linią w kierunku zachodnim (wzdłuż obecnej ul. Hetmana Jana Tarnowskiego), skręcając następnie w kierunku północnym (rejon obecnego Pl. Mickiewicza) by połączyć się z bramą „krakowską”. Do opasanego murem obronnym miasta prowadziły trzy bramy: „lwowska”, zwana też „przemyską”, lub „zamkową” - po stronie południowej, „sandomierska”, nazywana „pełkińską”, „sieniawską”, lub „ruską” - po stronie północnej i najokazalsza, „krakowska” - po stronie zachodniej, zamykająca ul. Krakowską (ob. ul. Grodzka). Na podstawie XVII-wiecznej ryciny w przybliżeniu można określić, że około połowy XVII w. brama „przemyska” była jednopiętrową, czworoboczną basztą z namiotowym (czterospadowym) dachem. Na parterze znajdowały się szerokie wrota, na piętrze zaś okna mogące sugerować, że były tam pomieszczenia dla załogi strzegącej wejścia do miasta. Brama „pełkińska”, również czworoboczna i jednopiętrowa, zwieńczona była attyką renesansową. Najokazalsza, bo trzykondygnacyjna, brama „krakowska”, poza wrotami i okienkami strzelniczymi na wyższych kondygnacjach wyposażona była w loch zwany „wieżą”, w którym niesforni obywatele miasta obywali kary. Na podstawie wykonanego 1731 r. malowidła autorstwa Adama Swacha, które zachowało się w korytarzach klasztornych Ojców Dominikanów w Jarosławiu, można by wywnioskować, że w drugiej połowie wieku XVII (być może podczas przebudowy murów miejskich za czasów króla Jana III Sobieskiego), brama lwowska została przebudowana, poprzez zastąpienie namiotowego dachu zwieńczeniem w formie attyki (tak wyglądająca brama przedstawiona jest na wspomnianym malowidle). Zubożenie mieszczan i idące z nim w parze niedbalstwo sprawiły, że już w roku 1703 słychać było skargi, iż ledwie ukończone w 1690 roku obwarowania, w pobliżu jatek miejskich, tuż obok ruin zamku, grożą ruiną, a wskutek zniszczenia cegielni miejskiej nie ma cegieł na ich poprawę. Wprawdzie próbowano temu jakoś zaradzić „łatając” powstające wyrwy ostrokołami dębowymi (podkreślając przy tym pilną potrzebę gruntownego odnowienia murów), aż w XVIII w. władze austriackie nakazały je usunąć, uznając fortyfikacje miejskie za zbyteczne. Część cegieł z rozbiórki murów wykorzystano między innymi do wznoszenia kamienic. Warto dodać, że ważnym elementem obronnym miasta był także, ulokowany po wschodniej stronie, renesansowy zamek właścicieli miasta. Został on jednak rozebrany w XVIII wieku (jeszcze przez zaborem austriackim), a cegły użyto między innymi do reperacji murów miejskich. Odkryte i częściowo zrekonstruowane, w latach 60-tych XX w., relikty dawnych murów miejskich i ramy „krakowskiej” zlokalizowane są u wylotu ul. Grodzkiej. Przy współczesnej technice fortyfikacje obronne w dawnej formie całkowicie straciły na praktycznym znaczeniu. Ich zachowane relikty, doskonale jednak obrazują zmysł obronny naszych przodków. Warto przy tym wspomnieć, że pomimo bogatej przeszłości, Jarosław szczęśliwie nigdy nie przeżył formalnego oblężenia. Nawiązując do wspomnianego na wstępie odkrycia archeologicznego warto podkreślić, że dzięki dobrej współpracy pomiędzy inwestorem, którym jest Gmina Miejska Jarosław oraz służbami archeologicznymi Wojewódzkiej Służby Ochrony Zabytków w Przemyślu i wykonawcą przebudowy wiaduktu, możliwe będzie równoczesne prowadzenie archeologicznych prac ratunkowych i robót budowlanych. Pozwoli to m.in. na uniknięcie problemów terminowych, związanych z realizacją inwestycji w dużej części finansowanej ze środków UE.
tekst Zbigniew Zięba
źr: http://www.wyczawski.pl 17.06.2009

carrollus Wysłany: 18 Cze 2012 20:30
Tour’de Jarosław. Kwiecień 2012
Zaczynamy przy Bramie Krakowskiej. Klimatyzator, to jest to!

Obok znany i lubiany fragment muru.

W linii prostej kilkadziesiąt metrów dalej takie coś. Nie wiem czy ma cos wspólnego z murami obronnymi, ale z uwagi na położenie w linii wcześniejszych murów i grubość zaciekawiło mnie.

Kolejny fragment po przeciwnej stronie, tuż koło uliczki, która idzie się do zamku

I to, co najbardziej mnie zaciekawiło. Basteja? Baszta? Położona pomiędzy wzgórzem zamkowym, a terenem klasztoru jezuitów (na lewo od domu)

W zbliżeniu

Bliżej niestety nie dałem rady podejść z powodu błota i lakierków na mych zacnych nogach.

Mury arsenału odkryte koło hali targowej dobrym zwyczajem zasypane czekają na lepsze czasy.