
Zamki, dwory obronne, mury miejskie, grodziska
Forum miłośników średniowiecznych fortyfikacji (zał. 05 Lis 2007)
Marek Szajerka Wysłany: 09 Kwi 2010 10:24
Grudziądz w obrębie murów miejskich, jako zespół zamkowy – postawienie nowej hipotezy badawczej.
W świetle przedstawionej w tym studium kwerendy źródłowej na terenie miasta w obrębie murów można pisać o istnieniu kilku obiektów o charakterze samodzielnych zamków.
Wg Leksykonu L. Kajzera pojęcie zamku jest bardzo szerokie . Zamek niekoniecznie musiał być budowany na najwyższym wzniesieniu. Wg tego badacza były również inne czynniki, które są mało zrozumiane dla obecnych badaczy . W zgodzie z wykładnią definicji zamku wg L. Kajzera można analizować istnienie zamków na terenie Grudziądza w obrębie murów, uznawanych jako całkowicie miejskie. Jak podał autor leksykonu, w czasach średniowiecza i nowożytnych nie zawsze w źródłach występował słowo zamek. Zamiast tego używano słowa kamienica dla rezydencji feudała . Z takimi określeniem możemy się spotkać w źródłach dot. Grudziądza, np. kamienica biskupa, kanonika chełmińskiego.
Siedziba kanonika chełmińskiego w Grudziądzu w XVII w. i jej cechy przynależne zamkom.
W liczącej 352 strony pracy M. Haftki o zamkach krzyżackich nie ma żadnej informacji o zamku kapituły kanoników chełmińskich . Zamek należący do kanoników chełmińskich w Kurzętniku nie spełnia tych wymagań. Na zamku tym rezydował administrator dóbr lubawskich . Zamek został spalony w 1454 r. i już nie odzyskał swojej świetności .
W przy obecnej wiedzy źródłowej i histograficznej, poszerzonej w ostatniej dekadzie XX w. oraz pierwszej dekadzie XXI w. jako główną rezydencję kanoników chełmińskich można lokować w Grudziądzu, na terenie kolegium jezuickiego z XVII-XVIII w. oraz kościoła pojezuickiego. Temat kanoników chełmińskich został szerzej podjęty w pracach M. Szajerki . Ewentualność istnienia w Grudziądzu klasztoru spostrzegł także w 1999 r. student Politechniki Poznańskiej D. Grochulski. Dla pełniejszego obrazu tego studium warto ten referat z 1999 r., napisanego jeszcze przed badaniami ścian kolegium i kościoła, dokonanymi w XXI w. przytoczyć w oryginalnej wersji. Jest on bowiem też prekursorski. Zawarte w nim istotne spostrzeżenia znalazły potwierdzenie archeologiczne (zob. załącznik 1)
Załącznik 1. Referat D. Grochulskiego Kościół p.w. św. Mikołaja w Grudziądzu, jeden z najstarszych kościołów ziemi chełmińskiej.
[…]
Szczegółowa analiza bryły kościoła pojezuickiego znajduje się w pracy M. Szajerka . Wnioski zawarte w podanym artykule są następujące:
1. Kościół św. Franciszka Ksawerego, nieorientowany powstał w surowym stanie w latach 1714-1715, z przebudowy dawnej plebanii kościoła św. Mikołaja, byłej rezydencji kanoników chełmińskich.
2. Prezbiterium kościoła św. Franciszka Ksawerego, to dawna Brama Klasztorna (Porta Zellia).
Obecność kanoników chełmińskich w Grudziądzu jest bardzo dobrze udokumentowana i zapewne tylko nie podjęcie tego wątku badawczego przez X. Froelicha spowodowało, że ten wątek jest nadal mało znany. Omawiając to zagadnienie trzeba najpierw zaprezentować ich obecność w Grudziądzu w oparciu o źródła pisane, by móc następnie opisać zamek kanoników chełmińskich w Grudziądzu.
Pomocna jest lista proboszczów kościoła św. Mikołaja, wśród których są kanonicy chełmińscy.
Kościół p.w. św. Mikołaja swoją architekturą wzbudzał zainteresowanie już w XVII w. u lustratora kanonika Strzesza .Jest to kościół typu klasztornego . Pierwotnie była to bazylika emporowa. Problem badawczy tkwi w tym, iż istnieje kościół klasztorny z czasów średniowiecza a historiografia Grudziądza oparta na pracy X. Froelicha nie odnotowała istnienia w tym mieście klasztoru męskiego w tamtym czasie. Lista proboszczów kościoła rozpoczyna się dopiero od 1528 r. Wcześniejsze osoby na tej liście są umieszczone na podstawie przypuszczeń. X. Froelicha, nie podpartych dostatecznie bazą źródłową. Również w przywileju lokacyjnym miasta z 1291 r. (lub 1290) nie ma informacji o uposażeniu parafii . X. Froelich przeoczył wątek badawczy obecności zgromadzenia księży w Grudziądzu. Odnotował, że takie było . W ślad za X. Froelichem znaczenie tego zgromadzenia spłycił również ks. J. Mańkowski . Badacze ci nie wyciągnęli wniosków z tytulatury proboszczów kościoła p. w. św. Mikołaja. Część z nich tytułowała się kanonikami chełmińskimi i archiprezbiterami chełmińskim a istniał archiprezbiteriat grudziądzki . Archiprezbiteriaty były odpowiednikami obecnych dekanatów w diecezjach. . Wyjaśnienia wymaga fakt urzędowania archiprezbitera chełmińskiego w Grudziądzu. Jeszcze w 1533 r. kościołem parafialnym był kościół św. Jerzego na Rybakach, poza murami miejskim Posiadał on uprawnienia sądownicze wobec grudziądzan, potwierdzone przez wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego Konrada von Jungingena 25 lipca 1401 r. Kościół ten uległ zniszczeniu w czasie powodzi 15 września 1618 r. Wówczas wylała Wisła . Można przyjąć, iż w czasie tej powodzi zniszczeniu uległa też część dokumentów. Istnienie parafii grudziądzkiej p. w. św. Jerzego wyjaśnia obecność kanoników chełmińskich jako proboszczów w kościele p. w. św. Mikołaja.
W historiografii wspomina się o istnieniu parafii św. Jerzego ale nie przywiązywano do tego faktu większej wagi . Imiennie te dwa kościoły są rozdzielone w dokumencie z 1524 r. Jest tam zapis o kościele św. Mikołaja i farze . X. Froelich tego nie dostrzegł i stworzył kompilacyjną listę proboszczów kościoła p.w. św. Mikołaja, na której znaleźli się duchowni z kościoła p.w. św. Jerzego (archiprezbiterzy grudziądzcy) i kościoła p.w. św. Mikołaja (kanonicy chełmińscy). Dla diecezji chełmińskiej źródła średniowieczne nie odnotowały istnienia kościoła kolegiackiego. Miał powstać w Wąbrzeźnie ale do realizacji fundacji nie doszło . Biskupstwo misyjne w Prusach zostało podzielone w 1243 r. Grudziądz, będący po pomezańskiej stronie został przyłączony do diecezji chełmińskiej 22 grudnia 1255 r.(lub wg innego odczytu 22 stycznia 1256). Bp Heidenryk przejmując miasto-klasztor biskupa Chrystiana nie potrzebował budować nowego kościoła kolegiackiego, gdyż istniał kościół p. w. św. Mikołaja .
Lista proboszczów kościoła p.w. św. Mikołaja w Grudziądzu
L.p. Wg X. Froelicha z 1868 r. Wg ks. F. Fankidejskiego z 1881 r. Wg
ks. J. Mańkowskiego z 1928 r. Uwagi
1. Luteger, Lutheger, Lutker, 1307-20 Luteger, 1307 Luteger (Lutheger, Lutker) 1307-20
2. Peter, 1336 Piotr, 1336 Piotr, 1336
3. Nikolaus Frankenhaym, 1345 Mikołaj Frankenhayn, 1345 Mikołaj Frankenhayn, 1345 W 1374 r. prepozyt kapituły, od 1378 kanonik chełmiński, zm. po 15.06.1405 r.
4. Herr Johannes, 1528 Pan Jan (Herr, dominus), 1528 Jan Herr, 1528
5. Paweł Andraw, 1533 Paweł Andraw, 1533 Paweł Andraw, 1533
6. Mateusz Strepcz, 1572 Maciej ze Strzepczat,
1572 Maciej ze Strzepcza, 1572
7. Jerzy Dombrowski, 1598 Jerzy Dąbrowski, 1598 Jerzy Dąbrowski, 1598 Kanonik chełmiński od 1600 r., z prepozytury grudziadzkiej zrezygnował 31.07.1604.
8. Laurencius Dziński,
1606 Wawrzyniec Dziński,
1606 Wawrzyniec Dziński,
1606
9. Andrzej Szusnicius, 1619 Andrzej Szusnicius, 1619 Andrzej Szuśnicki 1619
10. Jan Kobyliński Jan Kobiliński Jerzy Kobyliński
11. Jerzy Dorpowski, 1624 Jerzy Dorpowski,1624 Jerzy Dorpowski, 1624 Proboszcz grudziądzki w l. 1624-26, kanonik chełmiński od 1626.
Pełnomocnitwo do objęcia biskupstwa otrzymał 4.02.1625.
12. Aleq. Nicborowski Aleksander Nieborowski Aleksander Nieborowski
13. Heinrich a Ruthk Chelthowski (Selchowski) archiprezbiter, 1640 Henryk a Ruth Chełchowski, 1640 Henryk z Ruthk Chełchowski, archiprezbiter,1640
14. Jan Potrykowski, 1643-56 Jan Potrykowski, 1643 Jan Potrykowski,
archipresbyter, 1643-56 h. Odrowąż, w l. 1640-42 instygator kurii biskupiej, 1641 notariusz apostolski
15. Adalbert Pęski
rezygnuje z powodu całkowitej dewastacji beneficjum i kościoła, 1660 Wojciech Peski, 1660 Wojciech Peski
16. Andrzej Więczkowic,
1662-72 Andrzej Więckowic, 1662 Andrzej Więckowic,
konwertyta . Jan Krześnior, dziekan, 1676-95 Jan Krześnior, 1676 Jan Krześwior, dziekan, 1676-95
18. Kazimierz Dąbrowski, 1696-1705 Kazimierz Dąbrowski, 1696 Kazimierz Dąbrowski,
dziekan, 1696-1705 Opat oliwski w l. 1703-22
19. Jan Kapusta, praepozytus
(przełożony pleban) Jan Kapusta, 1706 Jan Kapusta, proboszcz 1706-08
20. Jan Goltberger, 1709 Jan Goltberger, proboszcz,1709
21. Fr. Klucznikowski, dziekan, 1709-18 Franciszek Klucznikowski, 1709 Franciszek Klucznikowski, dziekan 1709-18
22. Kazimierz Krűger, kanonik, 1718-49 Kazimierz Krűger, 1718 Kazimierz Krygier, kanonik, 1718-1740 Honorowy kanonik chełmiński od 1721, proboszcz grudziądzki 1718-50
23. Franciszek Przeradzki, kanonik, 1755-1774 Franciszek Przeradzki, 1755 Franciszek Przeradzki,
kanonik, 1755-1774 W 1747 r. objął vicecuriatum fary grudziądzkiej, od 1750 proboszcz i kanonik chełm.
24. Jan v. Gruzlewski,
Dziekan, 1774-84 Jan von Gruzlewski, 1774 Józef Grużlewski, dziekan, 1774-84
25. Jan Kattan, dziekan, 1787 Jan Kattan, 1787 Jan Kattan, dziekan, 1787
26. Antoni Pohlki, proboszcz, 1790 Antoni Pohlki, 1790 Antoni Pohlki, proboszcz, 1790
27. Gabriel Knobloch, praepozytus (przełożony, pleban), 1797-16/51798 Gabryel Knobloch, 1797 Gabrjel Knobloch
proboszacz, 1797-98
28. J. Fr. Malewski, rektor szkoły i praep., 1799-1805 Jan F. Malewski, exjez., 1799 J. F. Malewski, eksjezuita szkoły i proboszcz, 1799-1805
29. Hohesee, praep., 1806. Hohensee, 1806 Hohensee, 1806
30. Fr. Sokolowski, 1809 Franciszek Sokołowski, 1809 Franciszek Sokołowski,
proboszcz, 1809
31. Fr. Dietrch, kanonik, 1810-48 Franciszek Diettrich, 1810 Franciszek Diettrich,
kanonik honorowy,
1810-48
32 Jan Heller, 1848-4/2 1866 Jan Heller, 1848 Jan Heller, proboszcz, 1848-66
33. Franciszek Wyczyński, proboszcz, 1866-71
34. Juljusz Blomin, dziekan 1871-83
35. Oton Kunert, kanonik honorowy, 1883-1919
36. Bernard Dembek, dziekan i prałat od 1919
Z przedstawionego zestawienia proboszczów kościoła p.w. św. Mikołaja wynikają bardzo duże luki czasowe, które nie były przedmiotem badań. Największa jest w latach 1345-1528. Obejmuje ona ponad 200 lat. Te luki czasowe można wyjaśnić określeniem charakteru tego kościoła. Na przykładzie proboszcza Franciszka Przeradzkiego (1755-74) można określić status kościoła jako prebendy kanoników chełmińskich. F. Przeradzki objął probostwo grudziądzkie po swoim wuju kanoniku J. K. Krűgierze 5.10.1750 r. W czasach nowożytnych kościół p.w. św. Mikołaja był prepozyturą. Można jednak przyjąć, że w okresie średniowiecza był właściwym kościołem kolegialnym dla diecezji chełmińskiej. Kolegiata w Chełmnie została ustanowiona w 1519 r. W 1700 r. kościół ten używał pieczęci z krzyżem lotaryńskim o podwójnym ramieniu .
W Lustracji starostwa grudziądzkiego z 1765 r. kościół ten określony został jako: Primo: kościół farski, Collationis Regiae, uprzywilejowany prawami dawnymi, którego jest proboszczem Wielmożny Jegomość Ksiądz Przeradzki, kanonik chełmiński, który się domaga, aby mu miasto zadość uczyniło i w prawach i w zwyczajach do tego kościoła należących. Cmentarz jest dokoła murowany, przy którym jest na rogu wikaria, budowana dla księży komendarzy i organisty, dalej stajnia murowana, potem rezydencja dla Jegomośći Księdza Proboszcza, murowana przy niej brama na cmentarz, którą ludzie wchodzą do kościoła, od tej bramy karczemka do tegoż probostwa należąca, murowana .
Dokładny opis rezydencji kanoników chełmińskich w XVII w., przed przejęciem zabudowań przez jezuitów zawiera wizytacja kanonika Strzesza z 1667 r. .
Status prawny kościoła św. Mikołaja regulował przywilej Zygmunta Starego z 1524 r. X. Froelich ten dokument odrzucił , jako prawdziwy, ponieważ wg tego dokumentu połowa Grudziądza w obrębie murów należała do kościoła . Sam jednak przytoczył informację, że kolegium zbudowano na terenie dawnego klasztoru . Również na rycinie E. J. Dahlbergha z 2 połowy XVII w. jest zaznaczona Porta Zellia (Brama Klasztorna) w miejscu kościoła jezuickiego .
Jak już zaznaczono wcześniej, w XX w. pisanie o średniowiecznym rodowodzie zabudowań kolegium jezuickiego i kościoła pojezuickiego było tylko domysłem historyków, opartym na źródłach pisanych. Badania archeologiczne fundamentów obecnego ratusza, czyli dawnego kolegium jezuickiego oraz kościoła pojezuickiego zdają się wskazywać na prawidłowość tego domysłu .
Fundamenty kościoła od strony południowej zostały zbudowane z takich samych cegieł, jak zakrystia kościoła św. Mikołaja, przęsło mostu Bramy Toruńskiej, przypora Bramy Wodnej. Są to obiekty z XIII-XIV w.
Przy obecnym stanie badań, uzyskanym w pierwszej dekadzie XXI w. jest uzasadnienie, iż fundamenty kolegium pojezuickiego oraz kościoła pojezuickiego pochodzą ze średniowiecza i są pozostałością zamku kanoników chełmińskich.
A. Chęć w artykule z 2005 r. o gdanisku zamkowym w Grudziądzu zakwestionował istnienie miejskich gdanisk, czyli baszt ustępowych na terenie Grudziądza. Uznał, że było tylko jedno gdanisko na zamku wysokim. . Wg obowiązującej definicji naukowej jest to element przynależny zamkom, szczególnie zamkom budowanym przez Krzyżaków. Uwaga A. Chęcia jest słuszna co do definicji. Mieszczanie posiadali latryny na terenie swoich posesji. Wymowny jest tu przykład średniowiecznego Elbląga. Badania nad średniowiecznymi gdaniskami w Grudziądzu posunęły się w 2007 r. Wówczas zostało udowodnione istnienie trzech gdanisk od strony Wisły, rozmieszczonych symetrycznie, ale nie wyjaśniono dlaczego akurat w Grudziądzu na linii wzdłuż Wisły powstały trzy gdaniska. Do postępu badań przyczyniły się komentarze do prac X. Froelicha, zawarte w tym studium. Teza o istnieniu trzech zamków w Grudziądzu, w tym dwóch rezydencji (kanoników chełmińskich i komtura krajowego ziemi chełmińskiej) pozwala wyjaśnić powstanie trzech gdanisk w Grudziądzu. Gdaniska należały do poszczególnych zamków.
Plan ratusza z początku XX w. WAP w Toruniu
Najważniejszymi elementami o charakterze obronnym były na tym odcinku: gdanisko, baszta osłaniająca bramy Zamkową i Klasztorną (obecnie klatka schodowa ratusza), Brama Klasztorna w formie baszty (w podziemiach kościoła zachował się 3 m grubości fundament rozebranej ściany wschodniej tej baszty. W 1 poł. XX w. był jeszcze czytelny relikt drogi prowadzącej bezpośrednio do Bramy Klasztornej od strony północnej. W latach 60-tych XX w. ten relikt został zabudowany.
Baszta Bramy Klasztornej może mieć znaczenie dla badań nad zamkiem wysokim. Posiada ona bowiem, podobnie jak na zamku wysokim, w jego skrzydle południowym szerokie ganki. W przeciwieństwie np. do zamku krzyżackiego w Toruniu, ganki powstały równocześnie z budynkiem mieszkalnym. Stąd też ta grubość fundamentów na zamku wysokim (4-5 m) .
Plan modernizacji gdaniska z 1910. Na rysunku przekroju pionowego nie zaznaczono silosu gdaniska. WAP w Toruniu. Akta budowlane ratusza.
Do rezydencji kanoników należały tez zapewne stajnie, obecnie piwnice kamienicy przy ul Kościelnej 10, kościół św. Mikołaja oraz część spichrzy nadwiślańskich. Dotyczy to monumentalnego spichrza o długości 100 m, obecnie posiadającego podzielonego na kilka spichrzy. W pracy M. Szajerki nazwanego Bramą Gnojną , poglądu obecnie zarzuconego przez jego autora.
Na zdjęciu spichrzy, wykonanego przez obecnego wiceprezydenta M. Sikorę we współpracy z wówczas urzędującym prezydentem A. Wiśniewskim można uchwycić wygląd domniemanego zamku kanoników chełmińskich w Grudziądzu. Na zdjęcie nałożono wymiary tzw. Bramy Gnojnej, która właściwie była zapewne oborą lub stajnią, bardziej tym drugim dla kilkudziesięciu koni. Długość „Bramy Gnojnej” pokrywa się z południową pierzeją Rynku, czyli obszarem zajmowanym przez szkołę kolegiacką.
Dopiero z lotu ptaka widać, że spichrze przed kościołem św. Mikołaja to faktycznie jeden obiekt architektoniczny, który posiadał na skrzydłach dwie baszty o wymiarach około 15 X 15 m. W środku na odcinku 26 m, między przyporami jest 6 furt.
Od strony wschodniej pod kątem badań zamku kanoników chełmińskich zasługuje kamienica przy ul. Kościelnej 10, gdzie jeszcze w 1772 r. znajdowały się stajnie. W piwnicy tej kamienicy można zaobserwować rozbudowę obiektu od średniowiecza do czasów nam współczesnych .
Obecny natomiast rynek w środku miasta zajmowała szkoła kolegiacka. Dopiero w 1584 r. ten plac został zapewne przejęty przez miasto i można było tam urządzić ratusz. Jeszcze na planie katastralnym z przełomu XVII/XVIII w. przy rynku oznaczono posesje, jako dzierżawy od klasztoru (cenobium) .
Dla badań nad zamkiem wysokim ważna może być też kamienica przy ul. Kościelnej 31. Zapewne do poszerzenia własności miejskiej lub dzierżawy, dokonanej przez Zakon na rzecz mieszczan w l. 1320-1328, ta posesja wchodziła w skład przedzamcza. Zachował się tu mur z blendami, który mógł być murem kurtynowym przedzamcza. Natomiast piwnice w tej kamienicy są podobne, jak na zamku krzyżackim w Lipienku.
Teren d. klasztoru benedyktynek, jako pierwotnie zamek. Analogia do rozplanowania zamku krzyżackiego w Toruniu.
Teren d. klasztoru benedyktynek posiada ubogą historiografię. Przedmiotem badań jest dopiero wiek XVII-XVIII, kiedy sprowadzono benedyktynki i zbudowano klasztor w l. 20 XVIII w. W przypadku średniowiecza odnotowuje się połączenie kościołów Św. Ducha i św. Jerzego w 1345 r. Można się nawet spotkać dowolną interpretacją faktów, nie mających potwierdzenia źródłowego . Na temat terenu klasztoru X. Froelich napisał:
b) Kościół Św. Ducha, kościół klasztorny zakonu benedyktynek, kościół garnizonowy. Kościół Św. Ducha, jako samodzielna parafia istniał tylko do pożaru miasta 1341 r. i następnie został wcielony w system kościoła św. Mikołaja. O użytkowaniu jego przez protestantów omawiano w poprzednich wiadomościach. Zakonnice benedyktynki z macierzystego domu Torunia otrzymały ten kościół z przynależnymi nieruchomościami farnymi przez żonę starosty Jana Działyńskiego, która 12 marca 1624 r. za zezwoleniem biskupa Kuczborskiego nabyła od proboszcza Dorpowskiego dla nowej budowli kościoła i klasztoru za roczny czynsz 40 florenów polskich. Konsens biskupa opierał się na otwarcie wypowiedzianym celu tego odstąpienia, interesy katolickiego kościoła w Grudziądzu, który kacerstwem jest zarażony, popierać. Prawdopodobnie zostały zabudowania klasztorne zaraz po nabyciu pobudowane. Naprzeciw klasztoru powstał hospital, w którym później na mocy im udzielonego przywileju założono tak zwany wyszynk zakonny. W 1638 r. otrzymał klasztor zakonnic w Grudziądzu zezwolenie na posiadanie dwóch wiosek i wolno im było za 15 000 guldenów majątki zakupić. Majątek Turznice przez długi czas należał do klasztoru. Przed pożarem miasta w 1659 r., przy którym klasztor i jego kościół spłonął, obejmował pomieszczenia dwóch obok kościoła położonych posiadłości ziemski, po pożarze rozpostarł się przez całą od miejskiej bramy wzdłuż mur ciągnącej się ulicy Tragarzy [Trägergasse], także tylko wolne miejsce dla miejskiej straży zostało a do tego bezpośrednio obok miejskiego muru łączył się browar klasztor, remiza wozów, stajnie i jedno skrzydło klasztorne. Obecna posiadłość ziemska Paarmannsche Grundstück wkraczała już wówczas w podwórze klasztorne. W szkole przemysłowej było mieszkanie ksieni, przed kościołem, głębiej w ulicę był dom z mieszkaniami kaznodzieja i organisty, z którego siedem małych gospodarstw, tak zwane Budy przez ciasną furtkę klasztorną przedzielone, równolegle z kościołem do Bramy Wodnej się ciągnęły. Tylko posiadłość kupca Kadisch i za nią położone zabudowania jeszcze z tego się utrzymały. Także przy Bramie Wodnej położona wieża, której resztki obok kościoła oznaczone są prawdopodobnie rzeźbą obrazową i zostały wciągnięte w granice kościoła. Naturalnie przejęcie tego w posiadanie nie obyło się bez sporu handlowego. Dwa w tych latach 1666 i 1667 wiszące procesy zostały ugodowo zakończone, przez co miasto „dla zachowania dobrego spokoju” klasztorowi zakonnic zezwolono na użytek muru miejskiego, jak i wieży i gruntów, na których znajdowała się dawniej ulica Tragarzy [Trägergasse] za roczny czynsz 300 florenów dla uznania wyższej własności odstąpił, a klasztor zobowiązał się do zamykania furty w wieży, w ten sposób nabyte grunty w nagłym wypadku dla obrony miasta je odstąpić, mury miejskie utrzymywać i aby umożliwić ruch przy ulicy Bramowej, usunąć dębowe pnie, także te 3 kroki szerokie schody dookoła domu kapłańskiego usunąć. Od góry na zewnątrz muru miejskiego otrzymał klasztor 15 Meßruthen na użytek, część muru okryta, także i cała góra miały pozostać własnością miasta, w miejscu gdzie zostały założone ustępy, miał klasztor pobudować cysternę, która od czasu do czasu by czyścił.
W 1774 r. był Anselm Lopaczewski kaznodzieją klasztornym. Klasztor posiadał 12 prawdziwych sióstr zakonnych, 16 poświęconych śpiewaczek, pomiędzy nimi członkinie rodzin szlacheckich: von Kleist, von Czapski, von Lęski, von Działowski i von Jasiński, także dwie z nich złożyły uroczyste śluby zakonne. Załączamy spis, z którego równocześnie uwidocznione jest zajęcie zakonnic.
Eva Radowicka, abbatissa (opatka)
Marianne Piwnicka, priorissa (przeorysza)
Theresia Piwnicka, assistrix abbatissae (podopatka)
Magdalena Trzinska, subpriorissa, (zastępca przeoryszy)
Anna Szewowna, custos portae, (odźwierna)
Marianna Łukowska, dispensatrix culinae (szafarka kuchni)
Eva Nagurska, custodissa conventualis (dozorczyni)
Marianna Skolska, magistra novitialis conventualis (mistrzyni nowicjuszek zakonnych)
Anna Sielska magistra saecularium puellarum (nauczycielka dzieci miejskich)
Eva Czapska, cantorissa (pierwsza śpiewaczka)
Marianna Charzewska, praefectrix templi, (zakrystianka)
Julianne Sadowska, adjutrix (pomocnica)
W 1804 r. ukończyła najmłodsza zakonnica, która od 11/2 roku była w klasztorze 24 lata, najstarsza 62 lata w klasztorze 91 lat, przełożona 44 lata w klasztorze 63 lata. Państwo pruskie zniosło klasztor, ostatnie zakonnice opuściły w latach 30 tego stulecia Grudziądz a budynki klasztoru zostały przydzielone seminarium nauczycielskiemu, obecnie z wyjątkiem opróżnionych lokali dla szkoły przemysłowej, mieszkań dla nauczycieli są używane. Kościół zakonny przeznaczono jako kościół ewangelicki dla tutejszego garnizonu.
Zasadniczo jest to cała dotychczasowa wiedza o tym obszarze, funkcjonująca w historiografii miasta.
Do wskazania, że klasztor benedyktynek z XVII-XVIII w. jest zapewne na murach dawnego zamku średniowiecznego pomocne są plany klasztoru z XVIII w., plan katastralny z 1872 r. oraz plan rekonstrukcyjny H. Jacobiego z 1941 r., pokazujący powiązanie zamku na Górze Zamkowej z miastem. Ten ostatni plan, jako źródło historyczne jest cenny z tego powodu, iż H. Jacobi nie dokonywał tu rekonstrukcji murów, zrobił ich inwentaryzację. Nowe światło na ten obszar rzucają również badania archeologiczne, przeprowadzone w pierwszej dekadzie XXI w. na dziedzińcu Muzeum.
Plan ten, jako źródło historyczne jest inwentaryzacją istniejących wówczas jeszcze murów obronnych Grudziądza. W przypadku Bramy Wodnej pokazuje on, że jej szyja, którą tworzył też Spichrz Zamkowy nie ma wylotu na południe. Na mapie jest również naniesione gdanisko przy Bramie Wodnej.
Podobnie jak na planie z 1872 r., Brama Wodna nie posiada bezpośredniego wylotu w kierunku południowym. Taka sytuacja powinna charakteryzować tę bramę, jako od początku miejską. Tak jednak nie było. Potwierdzają ten fakt plany i rysunki z XVII-XVIII w.
Podobnie, jak na planie H. Jacobiego, Grudziądz został pokazany na planie rekonstrukcyjnym z 1942 r.
Również wg tego planu dojazd do Bramy Wodnej był możliwy przez most Bramy Toruńskiej, dalej zapewne zlikwidowaną na początku XVIII w. ulicą Tragarzy.
Wiarygodność planów potwierdzają zdjęcia Bramy Wodnej z 1945 r., wykonane przez T. Walesę. Dopiero ścisłe podporządkowanie Bramy Wodnej definicji bramy miejskiej przez J. Frycza i związana z tym przebudowa jej otoczenia, sprawiło, że jest ona uznawana w historiografii jako miejska od czasu jej powstania. Takie jednak naginanie obiektu do definicji musiało kiedyś doprowadzić do komplikacji badawczych. W świetle znanych obecnie źródeł kartograficznych i ikonograficznych widać, że w okresie odbudowy Grudziądza ze zniszczeń wojennych, w latach 1945-1960 zniszczono dodatkowo unikalne fragmenty fortyfikacji średniowiecznego i nowożytnego Grudziądza. Znana jest sprawa zniszczenia dzieła rogowego twierdzy, ale została niezauważona kwestia zniszczenia fortyfikacji w narożniku południowo-zachodnim Grudziądza.
Na podstawie tych zdjęć widać do jakiej destrukcji doprowadzono po 1945 r. ten fragment fortyfikacji. Rozebrano Spichrz Zamkowy, basztę przy Bramie Wodnej, gdanisko przy Bramie Wodnej (odtworzone około1910 r.). W następstwie tych przeobrażeń powstał wyidealizowany obraz bramy miejskiej, widoczny na makiecie też obraz wyidealizowanego miasta kupieckiego, z gęstą zabudową kamienic mieszczańskich. Obraz ten jest widoczny na makiecie miasta w Muzeum, powstałej w latach 50 XX w.
Taki skomplikowany układ szyi bramnej można zobaczyć na zamku krzyżackim w Toruniu. Tam takie bramy występowały w parchamie.
Również plan samego klasztoru benedyktynek, historia jego budowy, zachowane elementy architektoniczne mogą wskazywać, że mamy do czynienia z przebudowanym dla potrzeb nowożytnego klasztoru benedyktynek średniowiecznym zamkiem. Do takiego stwierdzenia już na początku uprawnia zastane przez benedyktynki gdanisko przy Bramie Wodnej, zbudowanie przez Krzyżaków spichrzy przed rokiem 1346, w tym Spichrza Zamkowego. W trakcie budowy klasztoru w latach 20 XVIII w. odnotowano odkrycie fundamentów wcześniejszych budowli. Nie powinno to budzić zdziwienia, gdyby to była jednoczesna rozbiórka wcześniejszych budowli. Sprzeczne opinie może budzić fakt istnienia wieży przy kościele szpitalnym Św. Ducha. Wieże kojarzono z majestatem władzy, wywyższeniem i np. zakony żebracze w swoich kościołach nie budowały wyniosłych wież. Szpitale lokowano poza murami miejskimi. W Grudziądzu szpital jest w obrębie murów. Te anomalie pozwalają na krytyczne spojrzenie na ten fragment obszaru Grudziądza średniowiecznego. Nawet mury obronne są tu potężniejsze od pozostałych murów miejskich i co bardzo istotne, nawet od zachowanych po stronie wschodniej murów obronnych zamku na Górze Zamkowej.
Mur obronny na terenie d. klasztoru benedyktynek.
Wg orzeczeń sądowych z lat 1666-1667 benedyktynki były obowiązane utrzymywać w należytym stanie mury obronne przylegające do klasztoru . Z tego można wnioskować, że nie wolno im było ich zabudowywać. Wypływa stąd też wniosek, że również mieszczanom nie wolno było budować spichrzy na murach obronnych. Dlatego potoczne stwierdzenie, że spichrze nadwiślańskie zastąpiły średniowieczne mury obronne koliduje z obowiązującym wówczas prawem. Część spichrzy zbudował Zakon dla potrzeb zamku a następnie w latach 1346-1351 przekazał miastu. Natomiast w części północnej zbudował Kościół dla gromadzenia dziesięcin z diecezji chełmińskiej.
Dla historii tego fragmentu Grudziądza istotna jest odnaleziona tu lokalizacja najstarszego obiektu sakralnego – kaplicy św. Michała. Kaplica została opisana w pracy M. Szajerka . Z uwagi na istotę zagadnienia, tekst rozdziału z cytowanej pracy jest tu powielony.
Najstarszym obiektem w Grudziądzu była kaplica p.w. św. Michała Archanioła. Do 1998 r. badacze uważali, że była ona integralną częścią kościoła p.w. św. Mikołaja. W 1928 r. ks. J. Mańkowski napisał o niej: Przylegała do kaplicy Kostków, nieco dalej ku drzwiom bocznym stała kaplica św. Michała Archanioła, bardzo stara, należąca przed reformacją do różnych cechów rzemieślniczych, które tu swoje nabożeństwa odprawiały i ojej utrzymanie się starały. Później razem z bractwami podupadła, zmieniono ją na parafialną szkołę, a w roku 1659, gdy szpital Św. Ducha zgorzał, służyła, służyła jako schronisko dla ubogich. Dopiero około r. 1673 odnowiono i oddano nowo utworzonemu bractwu św. Michała, które tu urządzało swoje obchody i nabożeństwa. Dzisiejszy ołtarz, przedstawiający św. Michała Archanioła z szyszakiem srebrnym na głowie, z srebrnym mieczem i sandałami, pochodzi jeszcze z owych czasów. Sprawił go ówczesny proboszcz Krygier. I tę prastarą kapliczkę, chociaż znajdowała się jeszcze w dobrym stanie, obalono zarówno z innemi kaplicami w r. 1796.
Uznanie kaplicy św. Michała Archanioła za rozebraną w XVIII w. wynikło z mylnego zrozumienia lustracji kanonika J. L Strzesza z 1667 r. Lustrator ten o kaplicy tej napisał dwukrotnie. W kwestii finansowej ujął ją przy kościele p.w. św. Mikołaja a drugi raz, już w ujęciu topograficznym, w pobliżu szpitala i kościoła p.w. Św. Ducha. Cytowany wcześniej ks. J. Mańkowski zapis odnoszący się do kwestii finansowej potraktował jako lokalizacje topograficzną. w aspekcie prawnym kaplica p.w. św. Michała Archanioła była prepozyturą kościoła p.w. św. Mikołaja, czyli należała do kolegiaty.
Zapis kanonika Strzesza ,w tłumaczeniu z łaciny na język polski, pozwalający na dokładną lokalizację kaplicy jest następujący: Kościół Św. Ducha przy Bramie Toruńskiej, z mocnymi murami przypadł jak wyżej wspomniano zakonnicom reguły św. Benedykta w roku 1619. Dawniej istniało przy nim probostwo, lecz po pożarze miasta kościół został połączony z kościołem parafialnym w jeden na mocy przywileju w 1345 roku co publicznie ogłoszone i przedłożone przez pełnomocników królewskich w 1606 i 1609 roku.
Drewniany szpital przy tym kościele między murami wyposażony w pokoje na górze i w podziemiach ocalał w pożarze 1659 r. Z czterech stron ograniczony podwórcem kaplicy św. Michała , połączony z kościołem parafialnym . Ubodzy zostali przyjęci niestosownie do godności miejsca, do wnętrza starej kaplicy św. Michała .
W przypadku kościoła p. w. św. Mikołaja istniała tam także kaplica p.w. św. Michała. Znajdowała się ona po stronie północnej kościoła. Była to budowla przykryta blachą miedzianą i posiadająca kopułę . Zestawienie chronologiczne z lustracja kanonika Strzesza z 1667 r. świadczy, że kaplicy św. Michała przy kościele p.w. Św. Ducha w 2 połowie XVII w. już nie było.
Obecnie dawna kaplica p.w. św. Michała Archanioła jest piwnicą przy ul. Klasztornej 6 . Szczęśliwie przetrwała do naszych czasów i można dokonać jej opisu.
Jest to pomieszczenie o wymiarach wewnętrznych: długość na osi wschód zachód 5,3 m, szerokość 4,87 m, wysokość 2 m. Piwnica zbudowana jest z cegieł na fundamencie kamiennym, o sklepieniu krzyżowym. Z uwagi na otynkowanie ścian niemożliwe jest podanie wymiarów cegieł i sposobu ich wiązania. Mury maja grubość od 1-2 m . Kaplica posiadała cztery wyjścia. Największy portal był na ścianie zachodniej. Światło dzienne dochodziło przez dwa małe okienka na ścianie północnej. Swoimi rozmiarami kaplica ta przypomina kościółek p.w. św. Jana w Budzistowie, dawnej siedzibie książąt Pomorza Zachodniego. Budzistów był pierwotnym Kołobrzegiem. Tamtejszy kościół o wymiarach 5 x 8 m w 1222 r. ufundowała księżna Mirosława, córka Mieszka Starego .
Można przyjąć, że kaplica p.w. św. Michała Archanioła powstała przed 1222 r. Jej patrocinium nosi charakter misyjny. Natomiast lokalizacja nad brzegiem Starej Osy ma zapewne związek z misją św. Wojciecha do Prus w 997 r. Wg Jana Długosza św. Wojciech misję tę rozpoczął od okolic Grudziądza: [...] Gdy przeprawił się przez Osę i poprosił, aby ze względu na ubóstwo uwolniono go i jego towarzyszy od przewozowego, wtedy otrzymał od wioślarza ciężkie uderzenie w głowę . Wiarygodność przekazu J. Długosza z XV w. umacniają również następujące fakty. Kaplica p.w. św. Michała Archanioła była w pobliżu zanikłej obecnie ul. Tragarzy, natomiast obecny Dragacz na drugim brzegu Wisły nosił nazwę Tragosz. Mieszkańcy tej miejscowości trudnili się zapewne przeprawami przez Wisłę .
Kaplica ta jest zapewne przykładem jednonawowych kościołów romańskich, pełniących na terenie ziem polskich funkcje kościołów grodowych, wiejskich, kaplic przy rezydencjach lub kaplic pomocniczych . Oprócz kościoła w Budzistowie ślady analogicznego kościoła odkryto w 1991 r. we Wleniu na Śląsku. Znajdował się tam na Górze Zamkowej kościół NMP, wybudowany przed 1217 r. Jego nawa posiadała wymiary %,6 x 5,6 m i mury grubości 0,95 m .
W świetle przedstawionych badań wynika, iż kanonik J. L. Strzesz miał rację, określając tę kaplicę jako najstarszą w Grudziądzu . W oparciu o spisaną przez niego lustrację można ustalić położenie kaplicy, chociaż nie było przeprowadzonych badań archeologicznych. Zapis Strzesza wyraźnie wskazuje na plac wyodrębniony z terenu klasztoru benedyktynek: Kościół Świętego Ducha przy Bramie Toruńskiej z mocnymi murami przypadł, jak wyżej wspomniano zakonnicom reguły św. Benedykta w roku 1619. Dawniej istniało przy nim probostwo, lecz po pożarze miasta kościół został połączony z kościołem parafialnym w jeden na mocy przywileju 1345 roku co zostało publicznie ogłoszone i przedłużone przez pełnomocników królewskich w 1606 r. i 1609 roku.
Drewniany szpital przy tym kościele między murami wyposażony w pokoje na górze i w podziemiach ocalał w pożarze w 1659 roku. Z czterech stron ograniczony podwórcem kaplicy św. Michała. Połączony ścianą z kościołem parafialnym. Ubodzy zostali przyjęci niestosownie do godności miejsca, do wnętrza starej kaplicy św. Michała.
Plac po zniszczonym budynku za zgodą zarządcy przypadł przebywającym tam wówczas zakonnicom za sumę 150 florenów polskich wniesioną przez Wielebną i religijną Katarzynę Działyńską przeoryszę tegoż klasztoru. Sumę przekazano na ręce Andrzeja Więckowicza ówczesnego proboszcza w celu uspokojenia jego w dniu 5 marca 1669 w Grudziądzu.
Plac opłacony i uzyskany za tę sumę wspomniany proboszcz wziął na siebie. Sprawował opiekę nad okolicznymi mieszkaniami ubogich.
Wyżej wymieniony szpital pobierał podatek od sum pierwotnych pobieranych corocznie, które są tego rodzaju: suma 2000 florenów polskich złożona przez znakomitą Zuzannę z Szczepańskich podkomorzynę chełmińską i kapitanową grudziądzką w sądzie w Toruniu w dniu 23 lipca 1642 roku z podatkiem 100 florenów. Suma 100 florenów pożyczona z dóbr Honoraty Anny z Klebowa, zabezpieczona podpisem na zeznaniu z podatkiem 7 florenów w dniu 4 czerwca 1651 r.
Sumę 445 florenów pożyczono z dóbr Honoraty Anny z Goltznicowa w dniu 12 listopada roku 1647 zabezpieczona i uzyskana dzięki obowiązkowemu podziałowi dóbr w 1658 r. z wieczystym podatkiem 30 florenów.
Suma 150 florenów z dawnych dóbr rodziny Jana Kellera, złożona w dniu 24 sierpnia 1651 roku, którą wniósł ówczesny właściciel Krzysztof Lange z podatkiem rocznym 10 florenów i 15 gr.
Suma 100 florenów z dóbr rodziny Andrzeja Dybowskiego zabezpieczona podpisanym zeznaniem w dniu 5 listopada 1648 r. z podatkiem 7 florenów .
Sytuacja prawna przedstawiona w cytowanym źródle znajduje odbicie we współczesnym układzie parceli, czytelnym na planie klasztoru z 1974 r. (Ryc. 201).
Piwnice Muzeum nie były przedmiotem inwentaryzacji naukowej, dlatego pomieszczenia szpitala średniowiecznego i kaplicy św. Michała Archanioła posiadają takie istotne znaczenie.
Bardzo ważne dla badań nad identyfikacją zamku średniowiecznego w tym miejscu są plany klasztoru benedyktynek. Poniżej plan z 1836 r.
Wg tego planu właściwy pałac opatek był na dziedzińcu, bez widoków na Wisłę i miasto. W bezpośrednim otoczeniu pałacu była ściana kościoła i stajnie. Cele mniszek posiadały korzystniejsze położenie, jak siedziba ksieni klasztoru. Nie można wykluczyć, że taki układ klasztoru był następstwem przejęcia wcześniejszych obiektów. Wg M. Gzyły Pałac Opatek, czyli faktycznie budynek bramy klasztornej, nie znajduje analogii do klasztorów benedyktyńskich oraz innych zgromadzeń zakonnych na terenie Polski
Wśród zachowanych detali, mogących rzucić światło na wiek kościoła Św. Ducha i części zabudowań klasztornych jest portal, który drzwi z refektarza do kościoła, czyli na transkrypcji M. Żebrowskiego, między 7 a 11.
Po tej prezentacji historycznej, kartograficznej oraz architektonicznej tego obszaru należy zaprezentować wyniki badań archeologicznych na dziedzińcu Muzeum, przeprowadzonych w latach 2000-2004 .
Bardzo ważne było odkrycie w 2000 r. muru na dziedzińcu, ukośnego w stosunku do muru obronnego.
Badania archeologiczne, ze względu na ograniczony zasięg obszaru eksploracji nie odpowiedziały na pytanie, czemu służyła ta budowla. Czy to była półbaszta? Zapewne jest to pozostałość budowli starszej, jak widoczne mur obronny z XIV w. Również grubość tego muru 0,5-0,6 m nie dyskwalifikuje go jako ewentualnie obronny. Takiej grubości jest mur kurtynowy przedzamcza na Górze Zamkowej.
W 2004 r. przy gmachu głównym Muzeum natrafiono na fragment fundamentu wykonanego z cegły o wymiarach 26 x 14 x 8. O cegłach tego wymiaru już w tym studium pisano. Występują one w najstarszych partiach budowli na terenie Grudziądza
Na terenie dziedzińca natrafiono na pozostałości cmentarza. W. Pacuszka, w sprawozdaniu z 2004 r. napisała, iż liczne pochówki świadczą o funkcjonowaniu tu cmentarza, chociaż źródła pisane o tym milczą. Istnienie cmentarza może świadczyć o słuszności lokalizacji najstarszego wg kanonika Strzesza obiektu sakralnego w Grudziądzu, kaplicy św. Michała Archanioła.
Pozycja wzgórza klasztornego na panoramach z XVIII w. w porównaniu z Górą Zamkową nie ustępuje tej drugiej walorami obronnymi.
Na panorami W. Aschenbrenera z 1795 r. na uwagę zasługuje przypuszczalnie cylindryczna wieża na terenie klasztoru benedyktynek.
W świetle przedstawionego materiału źródłowego materiału źródłowego widać, że teren klasztoru benedyktynek posiadał walory obronne i posiadanie go przez Krzyżaków do 1345 r. oraz budowa tam zamku była uzasadniona.
Ślady silnych umocnień tego obszaru od strony Kanału Trynka są widoczne jeszcze na planie przebudowy średniowiecznego mostu Bramy Toruńskiej, wykonanego w 1895 r.
Po przeprowadzonej kwerendzie widać, iż obecnie tylko po wnikliwej analizie planów, rycin i dokumentów oraz zdjęć archiwalnych można się dopatrywać pierwotnej funkcji Bramy Wodnej, jako wjazdu do parchamu średniowiecznego zamku. Natomiast bardziej przekonywująca dla turystów po korekcie architektonicznej z 2 pol. XX w. jest jako brama miejska. Zapewne jednak ta kwerenda wzbogaca historiografię tego obszaru Grudziądza.
Kwestia ufortyfikowanych młynów zamkowych, Dolnego i Górnego.
Obraz Przedzamcza Miejskiego, czyli faktycznie zamku po stronie południowej byłby niepełny bez omówienia ufortyfikowanych młynów zamkowych Dolnego i Górnego. W czasach krzyżackich Młynem Dolnym zarządzał wyznaczony rycerz zakonny. Trzymano tu też konia pocztowego.
Na planach Grudziądza z XVII-XVIII w. po drugiej stronie Kanału Trynka naniesione są fortyfikacje. Linia tych fortyfikacji jest określana mianem kleszczy i łączona z czasami nowożytnymi.
Jak już zaznaczono wcześniej, ufortyfikowany południowy brzeg Kanału Trynka, zachodzący nawet za most Bramy Toruńskiej i go osłaniający jest widoczny na wielu planach z XVII-XVIII w.
Z obrazu wynika, że zarys kleszczowych umocnień tworzy zabudowa Młyna Zamkowego. Ta zabudowa jest również nadał czytelna. Z obrazu można interpretować, że przy młynie była baszta mieszkalna.
Grudziądz a kwestia miast rolniczych.
W tym studium zaprezentowano Grudziądz odbiegający od znanego obrazu miasta, ukształtowanego przez historiografię do końca lat 80 XX w. Badania archeologiczne zamku wysokiego na niespotykaną do tej pory skalę w Grudziądzu oraz dołożenie do nich obrazu miasta, ukształtowanego przez tę historiografię, bez uwzględnienia dorobku badawczego ostatniej dekady XX w. i pierwszej dekady XXI mogłoby doprowadzić do paraliżu badań nad dziejami Grudziądza. Stąd tez takie a nie inne ujęcie obrazu historycznego miasta, stanowiącego podkład historyczny dla badań archeologicznych, prowadzonych na Górze Zamkowej w 2006-2009.
Niejako na podsumowanie tego studium szkic o miastach typu rolniczego, do jakich zalicza się Grudziądz średniowieczny i nowożytny. Tekst pokazuje Grudziądz na tle Rogóźna i Pokrzywna. Został on przygotowany do Kalendarza Grudziądzkiego na rok 2010.
Marek Szajerka
Zapomniane średniowieczne miasta na ziemi chełmińskiej
Przypadająca w 2010 roku 600 rocznica bitwy pod Grunwaldem jest okazją do przypomnienia zapomnianych już miast ziemi chełmińskiej, jakimi wg ówczesnego prawa były Pokrzywno i Rogóźno.
W ubiegłorocznym Kalendarzu Grudziądzkim zaprezentowany został obszerny zamek w Rogóźnie, pod względem obszaru niewiele ustępujący Grudziądzowi w obrębie murów miejskich. Wg przekazu z XVI w. w Rogóźnie miało powstać miasto. Lustrator zamku w 1564 roku odnotował:
„ Pierwszy przygródek jest bardzo wielki, bo był na miasto założony, które miało zwać się Filiow, ale miasta tam nie było, na inszem miejscu się posadziło”. Ten przekaz o miejskich charakterze Rogóźna nie jest bezpodstawny. W 2 poł. XV w. kronikarz Jan Długosz w opisie chorągwi krzyżackich, zawartym w dziele Banderia Prutenorum napisał:
„Dwudziesta druga wójtostwa miasta Rogoźna, mająca trzy róże czerwone w polu białym;
prowadził ją Fryderyk von Wenden, wójt z Rogoźna”.
Podobnie Jan Długosz napisał o mieście Pokrzywnie:
„Dwudziesta czwarta komendorstwa i miasta Engelsberg, po polsku zwanego Koprzywno,
na nim było wyobrażenie anioła w bieli, z rozpostartymi skrzydłami i rękoma, w polu czerwonym: prowadził ją Burkard Wobek komtur Koprzywnicki”.
Historycy z XIX-XX w. utrwalili obraz średniowiecznego Pokrzywna i Rogóźna, jako wsi. Natomiast kartograf z XVI w. Kacper Henneberg pokazał Pokrzywno i Rogóźno, szczególnie to pierwsze, jako miasto. Dla tego kartografa Pokrzywno jest ewidentnym miastem, figuruje pod oznaczenie „Urbs”. W legendzie mapy pod oznaczeniem „Urbs vel oppidii muro cinctum”, [miasto znaczniejsze albo miasto , miejsce murem przepasane]. Rogóźno oznaczył jako „Vicus”, czyli osiedle, posiadłość ziemską. W legendzie jest jeszcze oznaczenie dla miejscowości, zwane ‘Pagus”, czyli wieś. Nie dotyczy one jednak wymienionych miejscowości. Przykładem miasteczka zdegradowanego przez historyka do roli wsi, mimo posiadania stosownych dokumentów, jest wieś położona Czarze nad Wisłą, między Chełmnem a Toruniem. Czarze w dokumencie łowickim z 1222 r. wymienione jest jako Sarnese.
Poglądy dziejopisów z XV i XVI w. wzmacniają zachowane lista wójtów, od likwidacji w 1416 r. komturii w Pokrzywnie Rogóźno i Pokrzywno posiadały wspólnego wójta. Komturia w Rogóźnie została zlikwidowana w 1333 r. Wójtowi Rogóźna podlegał także Łasin.
Mimo, że nie są znane miejskie przywileje dla Rogóźna i Pokrzywna, osoba wójta świadczy o miejskim charakterze tych miejscowości. Wójtowie bowiem w miastach na prawie niemieckim stali na czele miast, natomiast sołtys był zwykle zwierzchnikiem wioski lub kilku wiosek oraz przewodniczącym sądu miejskiego, np. w Łasinie, czy Grudziądzu.
Miasta (miasteczka) Rogóźno i Pokrzywno wpisują się powszechny trend gospodarczy, występujący w XIII-XV w., kiedy to na ziemiach polskich powstało kilkaset miast, miasteczek, głównie o charakterze rolniczym. Zbytnie zagęszczenie lokacji na niektórych terenach kończyło się z reguły upadkiem słabszych konkurentów. Wraz z prawem miejskim nowo lokowane ośrodki otrzymywały pewien samorząd. Jednak nadanie prawa miejskiego nie równało się bynajmniej uzyskaniu autonomii. Stopień samodzielności zależał od stosunku sił pana miasta i gminy. Był więc różny i zmienny w czasie.
Wg obliczeń prof. H. Samsonowicza z 1986 r. na terenie ziem Korony Polskiej było 689 ośrodków miejskich, w których mieszkało 645 800 osób, czyli 16 % ogółu ludności. Wśród miast polskich górowały ośrodki małe, liczące 1 000 lub mniej mieszkańców. Było ich aż 593. Gdańsk liczył około 30 000, Kraków 15 000 -18 000, Lwów około 10 000, Poznań i Lublin około 4 000 – 5000. Szacuje się, że Toruń i Chełmno w XV w. też mogły mieć około 10 000 mieszkańców.
Miasteczka Rogóźno i Pokrzywno w XIV-XV w. zapewne bardziej były podobne do rolniczego Grudziądza. Wg ustaleń X. Froelicha z 1868 r. Grudziądz w XV w. był niewielkim miastem. W najstarszej księdze sądowej z lat 1480-1505 figuruje tylko około 200 nazwisk. W mieście było około 15 straganów a centrum handlowe miasta było na Toruńskim Przedmieściu, otoczonym fosą, czyli Rowem Hermana. Z tego można wnioskować, że w tym czasie Grudziądz liczył około 400-500 mieszkańców. To też jest w pewnym stopniu zapomniane miasto ziemi chełmińskiej.
Krzyżacy, określając rozmiar miasta, zaczęli je wymierzać od strony obecnego Placu 23 Stycznia. Już w 1925 r. ks. dr W. Łęga wskazał, że pierwszym kościołem parafialnym dla grudziądzan mógł być kościół św. Jerzego na Rybakach, zlokalizowany w okolicy obecnej ul. K. Marcinkowskiego. Napisał wówczas:
Za pierwszych Piastów powstała tez zapewne pierwsza parafia. Szukać jej trzeba wraz z osadą przy ul. Rybackiej w dzielnicy zwanej Rybaki, gdzie istniał niegdyś kościół św. Jerzego.
Nadając prawo lokacyjne chełmińskie wcześniejszemu miastu Zakon przypuszczalnie wystąpił z konkretną ofertą, dając do dyspozycji mieszczan ufortyfikowany obszar dla ochrony ich majątku. Na tym zaoferowanym dla celów gospodarczych obszarze działki były tak samo podzielone, jak w mieście pod zabudowę mieszkalną. Jest to jeszcze myślenie w kategoriach grodowych. Podobnie było zapewne z Rogóźnem i Pokrzywnem. Dlatego te miejscowości u Jana Długosza i Kacpra Hennenberga określane są jako miasta. W czasie względnego pokoju ludność żyła poza grodem a w stanie zagrożenia chroniła się w grodzie. Tak i w tym przypadku po rozmieszczeniu kramów widać, ze centrum handlowe Grudziądza pod koniec XV w. było poza murami miejskim, na terenie Toruńskiego Przedmieścia. Rów Hermana spełniał podwójną rolę (gospodarczą i polityczną). Wiadomo, że nawet 1000 osób nie było w stanie obronić obszaru o powierzchni porównywalnej do powierzchni Starego Miasta Torunia. Dlatego nadrzędna funkcja Rowu Hermana to doprowadzenie wody do miasta a druga polityczna, wał nad Rowem Hermana wskazywał na granicę obszaru miejskiego, pełnił funkcje ogrodzenia. Grudziądz był nie odbiegającym od setek innych ówczesnych miast w Polsce, miastem rolniczym.
Z chwilą przekazania w 1584 r. miastu przez zgromadzenie księży szkoły i kościoła, następuje zmiana proporcji w zagospodarowaniu obszaru otoczonego murem obronnym. Zwiększa się ilość kamienic mieszkalnych a ranga centralnego kwartału zwiększa się poprzez udokumentowane ulokowanie tam ratusza. Problem jednak z zagospodarowaniem tego centralnego kwartału potrwa aż do końca XVIII w. a Rynek Zbożowy na Toruńskim Przedmieściu pozycję centrum handlowego Grudziądza utrzyma do początku XX w.
Zapewne miasto w obrębie Rowu Hermana pieczętowało się herbem z głową tura a jurydyka kościelna wewnątrz murów, faktycznie samodzielne miasteczko kanoników chełmińskich, herbem z wizerunkiem biskupa. Miasteczko kanoników nie brało udziału w bitwie pod Grunwaldem. Wśród chorągwi krzyżackich zdobytych pod Grunwaldem nie było herbu miasta Grudziądza z wizerunkiem biskupa, chociaż był to herb miasta używany od XIII w.
Pisząc o Pokrzywnie i Rogóźnie warto pamiętać, że w przeszłości były to też miasteczka. Szczególnie wysoka była pozycja Pokrzywna, gdzie rezydował starosta.
O zagadnieniu miast rolniczych można przeczytać m.in. w takich pozycjach:
B. Zientara, A. Mączak, I. Ihnatowicz, Z.Landau: Dzieje gospodarcze Polski do 1939 r., Warszawa 1965.
W. Odyniec, Problemy agrarne Prus Królewskich (od XV do XVIII wieku).
Miasta doby feudalnej w Europie środkowo-wschodniej. Przemiany społeczne a układy przestrzenne. Pod red. A. Gieysztora i T. Rosłanowskiego, Warszawa-Poznań-Toruń 1976.
K. Baczkowski. Dzieje Polski późnośredniowiecznej (1370-1506), Kraków 1999.
Marek Szajerka Wysłany: 09 Kwi 2010 20:20
Co nowego w sprawie Góry Zamkowej?
Link do oficjalnego portalu U M.
http://www.grudziadz.pl/portal.php?aid=news&news=12707104124bbd808cc6410
Wygląda na to, że moja propozycja podniesienia Klimka o 5-6 m jest brana pod uwagę. Te propozycję, jako osoba prywatna zgłosiłem Wojewódzkiemu Konserwatorowi Zabytków w Toruniu. Jestem przeciwny odbudowie Klimka w wysokości ok. 20 m, jaką miała wieża przed wojną. W tym wariancie Klimek byłby "odchudzony" od środka. Przed zburzeniem w 1945 r. do wysokości prawie 20 m grubość muru była 3 m. Zmiany ukształtowania terenu spowodowały, że odbudowa takiej wieży jest niemożliwa. Ponadto obecny fundament Klimka, mocno nadwyrężony wybuchem w 1945 r. oraz przysypaniem rumowiska zięmią przez 50 lat, przypuszczalnie wiązałoby się to z postawieniem nowych fundamentów. Zachowany fundament średniowieczny ma tylko 2,8 m głębokości.
Obecnie ponad poziom gruntu wystaje około 3 m wieży. w średniowieczu była to część podziemna. Ta część została odsłonięta w XIX i 1 poł. XX w., w wyniku niwelacji dziedzińca. Kopiec usypany na rumowisku wieży w 1956 r. miał około 7 m wysokości. By odzyskać funkcję Klimka, jako platformy widokowej, wystarczy podnieść go o 5-6 m. Na 3 m grubości murze wieży, pomniejszonym o ok. 0,5 m ceglane balustrady od zewnątrz i na zewnątrz można zrobić taras widokowy.
Zdjęcie Klimka przed zburzeniem. Czerwona linią zaznaczyłem w przybliżeniu wysokość po ewentualnej częściowej odbudowie.


Na temat renowacji podstawy Klimka miałem prelekcję dla członków Koła Miłośników Dziejów Grudziądza. Oto tekst biuletynu KMDG, będący streszczeniem prelekcji z czerwca 2009 r.
Marek Szajerka
Rekonstrukcja podstawy wieży Klimek w 2007 r.
Od autora słowo wstępne
Z uwagi na zgon w lipcu 2008 r. prowadzącego badania archeologiczne ś. p. dr. Antoniego Pawłowskiego, zawarte w prezentacji uwagi i spostrzeżenia są wypracowane na bazie własnych badaniach autora, głównie w oparciu o kwerendę archiwalną oraz osobiście wykonaną dokumentację fotograficzną ruin Klimka oraz wykopów archeologicznych w sezonach 2006 -2008.
Założenia prelekcji, poruszone kwestie:
• W 2007 r. na zlecenie U M przeprowadzono rekonstrukcję podstawy wieży Klimek, w sensie prawnym jej naprawę, gdyż wieży nie wykreślono w Krajowym Rejestrze Zabytków Nieruchomych, wpisanej w 1936 r. Czy ta naprawa była rzetelna pod względem zgodności z oryginałem?
• Co uratowano a co zniszczono? W pewnym stopniu ma na to odpowiedzieć ta prelekcja.
Punktem wyjścia do remontu podstawy wieży Klimek była dokumentacja fotograficzna z rozbiórki kopca oraz jedyny rysunek techniczny wieży, wykonany przez C. Steinbrechta w 1888 r. UM w Grudziądzu, przystępując do naprawy podstawy wieży, mając na to rok czasu, nie przygotował stosownego rysunku technicznego. Miała obowiązywać zasada odtworzenia stanu z 1945 r.
Po odgruzowaniu podstawy Klimka w 2006 r. ukazał się fragment wieży, około 3 m wysokości, mierząc od strony południowej wg stanu z 1945 r. Natomiast od strony północnej natrafiono na próg wejścia do wieży z dziedzińca. Systematyczna dokumentacja fotograficzna, którą osobiście wykonywałem od kwietnia do sierpnia 2006 r. , pozwalała na dokładne odtworzenie tego zachowanego fragmentu wieży. Z rumowiska odzyskano ponad 50 m3 oryginalnej gotyckiej cegły, w tym około 6 m3 całych cegieł. Cegły te częściowo zostały wykorzystane powtórnie w 2007 r. do naprawy podstawy wieży Klimek.
W oryginale Klimek zachował się na poziomie lochu. Już w 1888 r. nie było sklepienia tego lochu. Skos cegieł do środka wieży, zachowany po odgruzowaniu w 2006 r. wskazywał, że istniała pacha sklepienia lochu, zaznaczona przez C. Steinbrechta na rysunku inwentaryzacyjnym wieży z 1888 r. W 2007 r., podczas naprawy podstawy wieży, mimo posiadania wiarygodnej dokumentacji źródłowej, nie uwzględniono zaakcentowania istnienia sklepienia lochu. Wnętrze lochu jest w całości wymurowane w wątku główkowym, tak, jakby nigdy nie było tam lochu. Na obecnym etapie remontu podstawy wieży ten ewidentny błąd konserwatorski z 2007 r. jest jeszcze do naprawienia. Wybrany przez UM wariant jest niezgodny z prawdą historyczną oraz dodatkowo droższy materiałowo.
Inwentarz starostwa grudziądzkiego z 1739 r. mówi o wejściu do wieży z dziedzińca. Mimo, że po odgruzowaniu wiadomo było dokładnie, w którym miejscu to wejście było, jednak tego nie odtworzono. Zamiast tego odkopano jeszcze bardziej fundament wieży i wykonano wejście do wieży na poziomie lochu.
Bardzo oryginalnym elementem wieży Klimek, świadczącym o jej unikalności były do 1 poł. XIX w. gzymsy, z których dolny miał grubość około 40 cm. Na dolny gzyms, interpretowany przez C. Steinbrechta jako cokół, z uwagi na to, że część wieży w sposób naturalny osiadła w gruncie, składały się następujące elementy: blok ze sztucznego kamienia, cegła i ćwierćwałek ceglany. Gzyms był pierwotnie wysunięty przed lico muru na odległość około 15 cm. Zgodnie z oryginałem grubość i kolejność warstw gzymsu zostały odtworzone od strony zachodniej, ale zrezygnowano z wysunięcia jego poza lico muru.
Podsumowanie
W przypadku naprawy podstawy wieży Klimek ze zniszczeń wojennych, obiektu wpisanego w 1936 r. do Krajowego Rejestru Zabytków Nieruchomych i mimo bardzo poważnych zniszczeń w 1945 r. nigdy z niego nie wykreślonego, dokonano daleko idących zniekształceń w wyglądzie obiektu, nie mających uzasadnienia historyczno – architektonicznego, wypaczających unikalny charakter wieży Klimek w skali całego państwa krzyżackiego .
Zapewne obecnie największą wartością Klimka jest grubość jego muru, około 3 m, przy średnicy wieży około 9 m. Z tego względu osobiście nie jestem za uproszczoną odbudową wieży, powiązaną z „odchudzeniem” jej muru od środka. Kopiec miał wysokość około 7 m. Od strony południowej zachowało się około 3 m wieży. By ponownie spełniała ona walory panoramy widokowej, można pomyśleć o podniesieniu jej do wysokości około 10 m, czyli nadbudować do obecnego stanu około 6-7 m plus ceglana balustrada.
karla Wysłany: 21 Kwi 2010 10:41
RATUSZ ZAMKIEM
? BARDZO CIEKAWE NAPEWNO TEN OBIEKT DOKŁADNIEJ OBEJRZE PRZY OKAZJI POBYTU W GRUDZIĄDZU
Marek Szajerka Wysłany: 21 Kwi 2010 11:04
Temat w pigułce. W przypadku obecnego gmachu obecnego ratusza eksponuje się okres od objęcia tego terenu przez jezuitów w XVII w. Natomiast milczenie jest dla okresu wcześniejszego, kiedy była tu siedziba jednej z kurii kanoników chełmińskich. Tej informacji nie znajdzie się na szklanej tablicy informacyjne, umieszczonej na ścianie ratusza.
Przy zwiedzaniu obiektu warto zobaczyć kontrasty w jego architekturze:
- pomieszczenia restauracji w obecnej suterynie,
-fasady kościoła od strony południowej i północnej, ciekawa jest ta wnęka nad zakrystią, odpowiadająca wnękom w basztach bramnych.
- warto też poprosić w portierni o pokazanie refektarza.
Teoretycznie cały obiekt miał powstać w latach ok. 1648-1720 a jakie tam są różnice architektoniczne.
Marek Szajerka Wysłany: 10 Maj 2010 13:49
Uważam, że pogląd o unikalnej panoramie miejskiej Grudziądza w skali ogólnopolskiej i europejskiej wynika ze spłycenia tematu i braku szukania odpowiedzi dlaczego tak się stało.
Porównując proporcje długości zamku konwentualnego i przedzamczy w Rogóźnie i Pokrzywnie, zamek grudziądzki razem z miastem też jest zamkiem średniowiecznym, gdzie zabudowa gospodarcza jednocześnie tworzy mur obronny.
Prowizorycznie proporcje długości skrzydła domu konwentualnego i przedzamczy są następujące:
Rogóźno 1: 6-8
Pokrzywno 1:6
Grudziądz 1:6
W tym zestawieniu pod względem powierzchni Grudziądz nieznacznie ustępował Malborkowi (Malbork ok. 25 ha, Grudziądz zapewne ok. 20 ha lub więcej).
Odległości zaznaczyłem na planach Steinbrechta.



Plany C. Steinbrechta zaczerpnąłem z tej pracy:
Przy tradycyjnym ujęciu proporcje między długością zamku wysokiego a przedzamcza w Grudziądzu są w przybliżeniu 1:1

Marek Szajerka Wysłany: 23 Maj 2010 16:10
Zapewne taki widok był w średniowieczu, gdy Wisła była prawie stale pod spichrzami i Góra Zamkową.




Wisła pod murem oporowym zamku. Do linii tego muru dochodziło gdanisko.

Wielokrotnie pisałem, że miasto lokacyjne z 1291 r. było poza murami. Pamiątką po mieście jest jest fosa opływająca miasto, obecny Rów Hermana.
Taka mała wycieczka w przeszłość, podkreślająca walory obronne Rowu Hermana.
To zdjęcia zrobione zostały dzisiaj, przy cofce wody z Wisły:




Tak natomiast wygląda ten odcinek Rowu Hermana przy normalnym stanie wody:




Tej dawnej fosy miejskiej większość przewodników nie pokazuje turystom. Jest ona około 300 m na południe od murów miejskich. Wynika to też z faktu, że trzymają się szablonu historii miasta wypracowanego ponad 50 lat temu i tej części miasta nie uznają za miasto średniowieczne. To miasto nie potrzebowało murów, ponieważ było otoczone bagnami. Fosa była zasilana z Jeziora Tuszewskiego a gdy ono zaczęło zanikać, w 1386 r. przekopano kanał z Węgrowa, za pozwoleniem komtura Pokrzywna.
Wprawdzie nie wiąże się to bezpośrednio z wątkiem zamki, ale przy okazji poruszenia kwestii rozlewisk, bagien warto wrócić do kwestii lokalizacji Truso.
W latach 90 ub. wieku na łamach lokalnej Gazety Grudziądzkiej pisałem, że relacja żeglarza Wulfstana odpowiada też położeniu Grudziądza. Temat ten rozwinął na swoim forum internetowym p. Wasążnik.
http://artheburg.freehost.pl/truso.html
Taki obraz mógł być też w średniowieczu.



Marek Szajerka Wysłany: 24 Maj 2010 20:59
Zdjęcia z 24.05., ok. godz. 18.




Marek Szajerka Wysłany: 25 Maj 2010 10:42

Relikty piwnic skrzydła południowego.

Portal bramy, wykonany z piaskowca. widoczny na zdjęciu fragment wieży Klimek pierwotnie był pod ziemią. Ten stan to efekt kilkakrotnych niwelacji dziedzińca, dokonanych w XIX-XXI w.

Relikty piwnic skrzydła północnego, wg planu z ok. 1750 r.

Pozostałość kanału ściekowego po stronie północnej. Zapewne prowadził z kuchni w skrzydle północnym.

Fundament komina, wg inwentarzy po stronie południowo-wschodniej skrzydła południowego, w pobliżu wejścia do kaplicy.

Wyjście z kaplicy na dziedziniec zamkowy.

Widok na piwnice skrzydła północnego. Widoczny fragment wieży Klimek pierwotnie był pod ziemią.
Marek Szajerka Wysłany: 26 Cze 2010 23:08
Na jednym z portali, podejmujących temat architektury obronnej średniowiecza i czasów nowożytnych w temacie zamku grudziądzkiego doszło do takiej paranoi, że wizja rozebranego na przełomie XVIII/XIX w. zamku, ukształtowana od końca 1 poł. XIX w. do końca 1 poł. XX w. stała się prawdą naukową.
Bardzo dobrze to widać na przykładzie samego wjazdu do zamku od strony południowej. Jeden z użytkowników tak uwierzył w reprezentacyjny wjazd od strony południowej, że nie przeszkadza mu, iż ściana stajni na 30 koni była jednocześnie ścianą bramy wjazdowej.
Zbywa on milczeniem źródła polskie z lat 1603-1739, które mówią wprost, że w tym czasie most prowadzący do tej bramy był nawet w kiepskim stanie, pogniłe filary. Bramy nie używano do celów komunikacyjnych, tylko jako magazyn:
1603 r.
"Z przygródku do Kępy idąc most dosyć szeroki i jeszcze niezły, z jednej strony toczonymi balasami oblankowany, przez oba przykopy na starych murach aż do samej bramy postawiony. Na nim alkierzyk mały, ku Wiśle już pochylony, dachówką nakryty, w nim stół i ławy.
U tej bramy przy moście bywał wzwód na żelaznych łańcuchach z fortką i z kłodką i z kluczem, ale za pana gnieźnieńskiego łańcuchy odjęto i są w sklepie na schowaniu. Teraz tej bramy nie zawierają, bo wrót w niej nie masz. Nad tą też bramą dachu nie masz tylko drzewem sosnowym położono, co tam za paniej gnieźnieńskiej w garcach ziele stawało."
1739 r.
Stan mostu:
"Wróciwszy się na dziedziniec po prawej stronie jest most drzewiany do zamkowej samej bramy, ten most potrzebuje reperacyi. Przez most idąc po lewej ręce jest mur od Wisły dobry, po prawej ręce od fosy pogniły filary, na moście są poręcze."
Z tych opisów widać, że w czasach polskich tego wjazdu prawie nie używano. Miał on znaczenie drugorzędne, służył komunikacji na przedzamczu.
Nikłe znaczenie tej bramy potwierdza też plany inwentaryzacyjny zamku z ok. 1750 r. Proszę zwrócić uwagę na narysowane drogi przy zamku wysokim. Na tym planie ja nie widzę dróżki do bramy od strony południowej. Świadczy to o degradacji znaczenia tej bramy i o innym ważniejszym wjeździe na zamek wysoki.
W XVII-XVIII w. zamek pełnił funkcję pałacu, bywali w nim królowie. W założeniach pałacowych ogromna rolę odgrywają dziedzińce od frontu budowli. W świetle źródeł front zamku był od północy a nie południa. Niewątpliwie najpierw wjeżdża się na dziedziniec a następnie wyprzęga konie do stajni na zapleczu. Takim zapleczem dla zamku wysokiego było przedzamcze południowe, gdzie były stajnie oraz wspólna dla zamku i miasta łaźnia.

Q-ba Wysłany: 20 Lip 2010 16:38
A dlaczego nie przedstawiono na załączonym planie zamku bramy w skrzydle północnym, a li tylko i wyłącznie bramę w skrzydle południowym?
Dlaczego brama w skrzydle południowym jest solidnie ufortyfikowana. Ma most zwodzony i aż trzy odcinki obrony? Gdzie są fortyfikacje bramy w skrzydle północnym? (i gdzie jest ich opis - jeżeli wogóle istniały).
Dlaczego na żadnym z planów źródłowych nie jest przedstawiona brama w skrzydle północnym? Przedstawił ja tylko Jacobi (ale nie jest to plan źródłowy i przez Pana całkowicie nieuznawany, jako, zresztą słusznie, zawierający błędy).
A jaka jest inna, Pańska, wizja tego zamku?
Prosimy o własnoręcznie wykonany plan zawierający wszystkie Pańskie rewelacyjne odkrycia, z wykuszem latrynowym w osi bramy skrzydła południowego włącznie.
Autor poprzedniego postu nigdy nie udzielił odpowiedzi na wyżej postawione pytania.
/Q-ba/
P.S. Nie oczekuję odpowiedzi, tylko przeprosin za użyte słowo : "paranoja".
Wypłakiwanie się na innym forum nie przystoi. A fe.
Marek Szajerka Wysłany: 21 Lip 2010 22:32
- Q-ba, jest Pan inżynierem, pracuje Pan nad tematem fortyfikacji grudziądzkich, proszę pod powiększeniem przeanalizować sieć dróg na zamku , wokół zamku. Jako historyk, nie będę na tym planie poprawiał naocznych świadków, autora, czy autorów tego planu. Widać na nim, że mury obwodowe, szczególnie przedzamcza północnego są w szczątkowej formie. Jest to stan, kiedy zamek pełnił już funkcję pałacową a nie militarną.
- Odnośnie widoku bramy północnej, widok z 1 poł. XIX w., proszę zwrócić się do prezesa Oddz. PTH, kol. M. Żebrowskiego. Nie będę Panu ułatwiał korekty przy pisaniu pracy o fortyfikacjach Grudziądza,
- Nie będę tworzył fikcyjnych planów zamku własnego autorstwa. Obserwacja wykopów archeologicznych utwierdziła mnie w przekonaniu wiarygodności planu z ok. 1750 r. Plan zamku ze średniowiecza jest nieznany. Miałem tę możliwość, jako jedyny historyk w 2006 r. robić dokumentację fotograficzną reliktów Klimka. Znalazłem dowody na istnienie bramy wjazdowej od północy przy Klimku. Klimek nie był w średniowieczu wolno stojącą wieżą. Wiadomo, że na tym etapie Internet, to nie miejsce na publikację szczegółów. Poczekam na Pana publikację oraz publikację dr. M. Wiewióry.
- Co do paranoi.
Napiszę więcej. Historiografia Grudziądza w temacie rozmieszczenia ulic, parceli oparta jest na fikcyjnej kopii rzekomego, zaginionego planu z 1781 r., tzw. kopia W. Giesego z 1910 r. Ta paranoja z tym planem trwa już ok. 60 lat. Na tym planie opiera się konstrukcja artykułu J. Frycza z 1960 r., będącego kanwą wszelkich popularnych opracowań o Grudziądzu. Może to zabrzmi zarozumiale, ale do lat 90 XX w. Wszelkie prace o Grudziądzu, dotyczące okresu od XIII do XVIII w. nie wnoszą dosłownie nic nowego, co napisał X. Froelich. W przypadku polskiej historiografii dochodzi jeszcze jeden fakt. Nie został on nawet dokładnie przeczytany i efekt jest taki jaki jest. Gęstą zabudowę kamienic mieszczańskich Torunia z XVII w. przeniesiono do Grudziądza a na rynku postawiono ratusz, wzorowany na chełmińskim.
Więcej na ten temat napisałem 5 lat temu na Portalu Miasta Grudziądz:
http://www.grudziadz.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=478&Itemid=46
Po 5 latach, w następstwie kontynuacji własnych badań, odnośnie kanoników, była tu jedna z kurii kanoników chełmińskich a nie jak wtedy pisałem, klasztor kanoników regularnych.
Q-ba Wysłany: 22 Lip 2010 10:48
Jak zwykle nie odpowiada Pan na postawione pytania. Tylko "mataczy". Nie o to tu przecież chodzi. Tak jestem inżynierem, co mi ułatwia bardzo logiczne segregowanie i klasyfikowanie pozyskanych informacji.
1. Na TYM konkretnie planie NIE MA bramy w skrzydle północnym. Nie narysował jej twórca planu. Dlaczego? Prawdopodobnie jak inni inżynierowie i kartografowie, wg Pana Szajerki, miał problemy ze wzrokiem, albo coś chciał uprościć. Ci pechowcy to: Loffman, Getkant, Dahlberg. Pan Szajerka wie lepiej od nich ja wyglądały fortyfikacje w XVII wieku w Grudziądzu.
Tu nie ma co analizować. Bramy na tym planie nie ma!!!! Drogi główne dochodzą do Bramy Fijewskiej przedzamcza dolnego (od północy) i szyi bramnej przedzamcza górnego (od południa). Pozostałe ścieżki to tylko "ozdobniki" (prowadzą nawet po skarpie wiślanej), dlatego nie można ich traktować poważnie. Ale mimo to, żadna z nich nie dochodzi do skrzydła północnego. Zresztą widać wyraźnie, że autor owego planu "oczyścił", w celu niezaciemniania, oba przedzamcza z dróg i ścieżek. Mimo to ja też uważam, że jest to najlepszy, dostępny plan zamku.
Nigdy nie podważałem istnienia bramy - furty w skrzydle północnym!!!! Tu dowodów nie trzeba! Tylko była to "furta o charakterze gospodarczym", którą łatwo można było zablokować i trwale zamknąć. Pan nie rozumie pojęcia "skrzydło reprezentacyjne". Trudno. Zamek w Grudziądzu nigdy nie był PAŁACEM. Towarzystwo mieszkało w budynku postawionym na parchamie południowym, obok bramy głównej. Był to okres w którym polscy starostowie doprowadzali zamek do ruiny. Prusakom przyszło już tylko posprzątać. Po za tym, co to za pałac, w którym nie ma wody pitnej i ogrodów. To nie standard odpowiadający XVII/XVIII-temu wiekowi. Ówczesną rolę zamku można sprowadzić do "kwatery państwowej", bo widocznie w mieście było jeszcze gorzej.
2.
Cytat:
- Odnośnie widoku bramy północnej, widok z 1 poł. XIX w., proszę zwrócić się do prezesa Oddz. PTH, kol. M. Żebrowskiego. Nie będę Panu ułatwiał korekty przy pisaniu pracy o fortyfikacjach Grudziądza,
Pan mi miałby coś ułatwić? Nie z góry dziękuję. Pomocy nawet bym nie przyjął. Pańska niespójna, nielogiczna i niekonsekwentna wizja fortyfikacji miasta powoduje, że trzeba być bardzo ostrożnym korzystając z Pańskich opracowań. Zresztą może lepiej je w ogóle pomijać. Można popełnić straszliwe wręcz błędy.
NIE MA WIDOKU SKRZYDŁA PÓŁNOCNEGO!!!! Co Pan wypisuje za androny!!! Po za bajkowym widokiem Dahlberga. Nigdzie nie jest przedstawiona brama północna. A ten obrazek - bohomazek z połowy XIX wieku to wizja artystyczna, a nie materiał źródłowy.
Proszę dać już spokój naszemu/mojemu opracowaniu (słowo monografia rzeczywiście, w sensie naukowym, jest lekkim nadużyciem). Niech sam Pan coś napisze. Ale niech to będzie coś z sensem (bez bram o 100 metrowej szerokość i narożnych barbakanów, trzech zamków, uniwersytetu i gdanisk podgrzewanych hypokaustum, blend po mechanizmach brony w elewacjach barokowych budynków, bram chrystianowych i innych wynalazków). No i coś co będą chcieli wydrukować
Bo o ile jest Pan świetnym historykiem, badaczem szczegółów i drążycielem literatury to na fortyfikacjach nie zna się Pan. I proponuję, aby dał Pan spokój z tymi "wycieczkami". Niech się Pan skupi na kanonikach, farze, ratuszu, przebiegu ulic, zabudowie miejskiej itp...Tu jest co robić!
3. Oczywiście KLIMEK nie był wolno stojącą wieżą.
Tak, tak...ma Pan dowody. Przecież sam Pan robił zdjęcia. Oczywiście, każdy plan to przedstawia. A Ś.P. Pawłowski był ignorantem (wg Pana Szajerki). TO oczywista oczywistość. Dokonał Pan kolejnego wiekopomnego odkrycia. To kolejna wydumana teoria.
Może, aby po raz kolejny się nie ośmieszyć, nich Pan nie publikuje tych dowodów. RĘCE OPADAJĄ.
Z drugiej strony czekamy niecierpliwie. Będzie strasznie i śmiesznie.
Mnie wyłącznie interesuje okres świetności zamku, nie okres jego upadku.
Dlatego wszystko będę odnosił do średniowiecza.
Jedną z wielu funkcji zamku konwentualnego była funkcja reprezentacyjna. Tę funkcję mogło pełnić, w przypadku zamku grudziądzkiego, tylko i wyłącznie skrzydło południowe. Piszą o tym wszyscy badacze i naukowcy i to oni są dla mnie autorytetami, nie Pan Szajerka.Na temat roli tego skrzydła można całą pracę napisać podpierając się ogromną literaturą i powszechnie uznanymi nazwiskami.
Niestety, bardzo mi przykro, Pańskie teorie do mnie nie docierają.
X. Froelich - to był zwykły archiwista. Przecież to był historyk AMATOR!!!!!! A Pan amatorów nie uznaje!!! Jak Pan może brać jego pracę w ogóle pod uwagę?
| Q-ba napisał: |
|
Nie wypowiadam się na temat Grudziądza, tylko mam pytanie, czemu widok Dahlberga uznaje się za bajkowy skoro był on dość dokładnym rysownikiem. Właśnie dzięki jego szkicom i rysunkom można odwzorować wygląd jakiegoś konkretnego obiektu, nie mówiąc też o planach. Jego zadaniem było nadzorowanie zdobytych zamków i twierdz i ocena możliwości ich umocnienia lub zniszczenia. Musiały być dlatego dokładne. Co jak co ale rysunków Dahlberga raczej bajkowymi bym nie nazywał.
Marek Szajerka Wysłany: 22 Lip 2010 15:33
Z pełnym szacunkiem dla ś.p. dr. A. Pawłowskiego. Nigdy nie nazwałem Jego ignorantem. Dr Pawłowski swoją wiedzę na temat zamku grudziądzkiego zabrał do grobu.
Druga sprawa, nie można analizować zamku grudziądzkiego w oderwaniu od miasta. Miasto w obrębie murów było traktowane jako część integralna zamku, dzierżawiona przez mieszczan. Tak mówią źródła pisane i nie ma na ten temat dyskusji.
Rada historyka, oderwać się od własnej logiki, postawić ją na szarym końcu a najpierw analiza źródeł wygodnych i niewygodnych w świetle naszej logiki.
Q-ba napisał np., że zamek grudziądzki nigdy nie pełnił funkcji pałacu i tu jest błąd rzeczowy.
Inwentarz starostwa z 1739 r., s.13:
"Dachy na zamku złe miejscami, osobliwie nad ekonomią i nad gankiem przy kaplicy, podczas deszczów znacznie zaciekają. Nad pałacami dachy dobre."
Marek Szajerka Wysłany: 22 Lip 2010 17:35
W nawiązaniu do wypowiedzi Becika, wspomniany rysunek i plan do niego:


Na planie tym obok gdaniska zaznaczona została po stronie północnej szyja za Klimkiem.
Tu retoryczne pytanie na logikę. Czy logicznym było, przy systemie komunikowania sie za pośrednictwem wież zamkowych , gdzie Klimek był w pobliżu drogi do Malborka, by wyjechać z zamku , trzeba było zrobić kółko do miasta, przez wybieg dla koni na przedzamczu (normalne, że przy stajniach są wybiegi dla koni) i z miasta na drogę do Malborka?
Na planie jest wykropkowana droga w pobliżu tej szyi do baszty narożnej w części północno-wschodniej. W 1999 r. miałem okazję oglądać fundament tej baszty przed zabetonowaniem. Ma ok. 3 m grubości.
Główny wjazd na zamek nie ma nic wspólnego z pozycją skrzydła południowego zamku na tle innych skrzydeł. Lokalizację głównego wjazdu narzucały warunki terenowe i geopolityczne w skali państwa krzyżackiego. Krzyżacy musieli się liczyć z buntem miast, stąd od strony miasta też musiały być silne fortyfikacje.
Degradacja tej bramy w czasach nowożytnych a nawet zanik jej funkcji komunikacyjnej świadczy o tym, że musiał być dogodniejszy wjazd na zamek. To ikonografia XIX w. narzuciła obraz rekonstrukcyjny, gdzie główny wjazd jest od strony południowej. Lustratorzy nowożytni też opisywali zamek od strony południowej. Trzeba jednak pamiętać, że to była inwentaryzacja zamku, zapewne kwatery mieli też na mieście. Stąd prosta sprawa, jaki był kierunek inwentaryzacji. Obecnie zwiedzanie Góry Zamkowej też generalnie zaczynamy od strony ul. Spichrzowej.
Wieża główna przy bramie wjazdowej, to nic nadzwyczajnego. Przykład Wąbrzeźna.
Wspomniałem o Wąbrzeźnie. Ta sama ekipa badawcza. To co w Grudziądzu nie miało większej wartości, rozkopany koparką fundament po stronie wschodniej z gruzu ceglanego, w Wąbrzeźnie mur na gruzie ceglanym jest ciekawostką archeologiczną tego sezonu.
http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100716/GRUDZIADZ02/428895722
Q-ba Wysłany: 22 Lip 2010 22:48
|
|
|||||||||
Dahlberg był wielkim rysownikiem, miał też sporą wiedzę na temat ówczesnych fortyfikacji, w końcu król Szwecji mianował go swoistym lustratorem i "inkwizytorem zamkowym". Określał przydatność fortyfikacji. Jeżeli w danej chwili była znikoma, zamkiem zajmowali się szwedzcy saperzy. Swoje relacje z "delegacji służbowych" przedstawiał za pomocą szkiców, które później wykorzystał Pufendorf w swym dziele. Proszę zwrócić uwagę na widok Grudziądza i plan miasta zamieszczone wyżej przez Pana Marka Szajerkę. Moje wątpliwości dotyczące konkretnie tego dzieła: 1. Klimek u Dahlberga jest OKTOGONTEM (!!!!!) 2. Wieżyczka wodociągowa przedstawiona jest jako WIELGACHNA WIEŻA w południowej partii murów miejskich. Tym czasem jest to dość skromna gabarytowo budowla. Przetrwała do dziś. 3. Brama w skrzydle północnym "w łuku" ma kilka metrów wysokości. tym czasem, jako drugorzędna mogła mieć formę większej furty. 4. Południowa ściana kaplicy zamkowej przestaje półkoliście (absydialnie) po za obrys skrzydła wschodniego (na planie zamku już nie przestaje - jest w linii skrzydła) 5. W fortyfikacji miejskiej pewnych elementów jest za dużo, inne gdzieś znikają. A teraz plan miasta pochodzący z tego samego dzieła. Tam mamy zupełnie coś innego: 1. KLIMEK jest już na planie koła, 2. Znika zachodnie skrzydło zamku. 3. Gdanisko ma nieprawdopodobnie olbrzymie rozmiary i zawieszone jest w próżni, 4. Z narożnika północno zachodniego wyrasta "COŚ" na kształt kaponiery stanowiąc reditę dla zaznaczonego tam bastionu. 5. W fortyfikacjach miejskich znika zespół Bramy Bocznej (po wschodniej stronie), wraz z osłaniającą go protobasteją. Krytyka dzieła Dahlberga wymagałaby oddzielnego opracowania. To tylko NAJGRUBSZE wpadki wielkiego rysownika. Nie zmienia to faktu, że rycina ta, mimo wszystko, daje obraz miasta i jego fortyfikacji w dobie Potopu. Jest źródłem, ale nie można traktować jej bezkrytycznie jako prawdy objawionej. Do tego, moim zdaniem, głównym tematem tego dzieła nie był Grudziądz. Grudziądz stanowił tło wydarzeń. Głównym tematem była niezwyciężona armia szwedzka. Obraz dodatkowo przedstawia oblężenie, którego nie było. Czy w takim razie, mam prawo nazwać to dzieło "BAJKOWYM"? Dodane po 6 minutach:
PAŁACE - to zabudowa skrzydeł. Budynki tworzące skrzydła. Nie można rozumować w tym przypadku wprost. Trzeba zdawać sobie sprawę, że owo słowo, w tamtych czasach, nie miało li tylko znaczenia, z którym nam się obecnie kojarzy. Jak łatwo zarzucać komuś błędy. Prawda? Dodane po 23 minutach:
No i co mam na to odpowiedzieć? Może w ogóle nie odpowiadać? Niektóre Pańskie stwierdzenia są dla mnie niezrozumiałe, ale mniejsza z tym. Wyjeżdżając przez bramę główną w skrzydle południowym (tym reprezentacyjnym) skręcamy w lewo i przez przedzamcze górne dostajemy się do mostu zwodzonego nad fosą rozdzielającą oba przedzamcza (dolne i górne). Mostem zwodzonym przedostajemy się na przedzamcze dolne i prosto przez Bramę Fijewską (obok baszty o której Pan pisze) na drogę do Malborka. LOGICZNE? Przez jakie miasto? O czym Pan pisze? I co ma sposób komunikowania się z położeniem głównego wjazdu na zamek górny? Nic nie rozumiem. W XIII / XIV wieku z buntem miasta? Przesadza Pan. Krzyżacy byli wielkimi łaskawcami i dobrodziejami ówczesnych mieszczan i chełmińskiego klaru, z który trzymali "sztamę" jak mało z kim. To nie jest argument. Buntów to oni mogli się zacząć bać na przełomie XIV / XV wieku, gdy zdali sobie sprawę, że przeginają z podatkami. Wciąż nie wiemy jak ufortyfikowana była brama w skrzydle północnym. Jak dokładnie wyglądało to skrzydło. Nie ma śladu na planach, nawet tych najdawniejszych (XVII wiek). Cechy i opisy tunelu bramnego w skrzydle południowym oraz jego wyjątkowo silne ufortyfikowanie wskazują wyraźnie na priorytetowość tej bramy. Podobnie jak było to w innych zamkach krzyżackich. Pański upór jest dla mnie w zupełności zrozumiały. Ale nie ma Pan absolutnie racji. Co do ś.p. A. Pawłowskiego w swym raporcie dotyczącym badań Klimka dość wyraźnie i jednoznacznie opisał tę wieżę. Pańskie opinie dotyczące Klimka są w jawnej sprzeczności z tym co opisał Pan dr Pawłowski. Ten raport Pan chyba czytał? |
|||||||||
Marek Szajerka Wysłany: 23 Lip 2010 21:18
W swoich postach Q-ba stoi na stanowisku polskiej historiografii lat 50-60 XX, powstałej na fundamencie prac badaczy niemieckich i definitywnie H. Jacobiego.
Swoje badania H. Jacobi rozpoczął od skrzydła północnego, s.4 jego pracy.
Na s. 10 napisał to, czego broni zawzięcie na tym forum i na innym Q-ba:
"Główne dojścia
Główne dojście prowadzi 300 m przez miasto. Była drogą obronną przez mury spichrza -dzisiejszą Spichrzową. Ulica rozpoczynała się przy ujściu Trynki do Wisły. Tu były główne miejsca postoju i przeładunku statków wiślanych oraz ważnych młynów zamkowych (dzisiejsze orle młyny), bez których nie mógł istnieć żaden zamek zakonny. Ulica wiodła najpierw krótko poza murami miejskimi położonymi w przestrzeni Bramy Wodnej. [...]"
Taki pogląd nadal funkcjonuje i jest utrwalany szczególnie przez osoby, które zawodowo nie zajmują się historią.
W XX w. np. wprowadzono do obiegu stwierdzenie, że nadwiślańskie zastąpiły mury obronne. Wg tego poglądu zgodę na budowę spichrzy wydał komtur von Boventin w 1365 r. Faktycznie nie mógł tego zrobić, ponieważ nie był już wtedy komturem Grudziądza i najprawdopodobniej już nie żył.
Tekst źródłowy z X. Froelicha:
"2. Miejski dokument de1365 o spichrzach morgach miejskich.
Wszystkim do wiadomości, którzy teraz są i ich następcom, że znaleźliśmy w jednym liście, burmistrz Herman Meyn z swoją radą oddał morgi spadkobiercom Risch *) za morgę wartości jednej virdung (Vierdung = ¼ marki) pruskich pieniędzy każdego roku około św. Marcina płatne. W takim postanowieniu, że nie może tych morgów jedna osoba mieć lub kupić ** lecz dwie. Gdyby ktoś lub sąsiad naszego miasta ze swej woli kupił, musi płacić trzy marki. Nikomu nie wolno tych mórg kupić, chyba, że miałby w mieście pół dziedzińca lub całe wolne dziedziczne. Także, gdyby osoba wymienionego miasta była w długach miejskich i sobie dokupił morgę lub dwie, byłoby to ze szkodą dla miasta. Tej osobie nie można zezwolić i nie udzielać mu żadnych praw .) Jeżeli ktoś morgi odziedziczył, ten mógł tak robić, jak rozum jego uczył, aby czynsz przy naszym mieście Grudentz pozostał.
Także poinformowaliśmy się o tym, że Nickel Goltzh i jego kompania dotychczas w radzie grudziądzkiej, gdzie oni się dowiedzieli, że spichrze nad Wisłą przy mieście za poradą naszego pana von Boventin (komtur Heinrich von Boventin 1346-1351), wówczas należące do komturstwa grudziądzkiego, przechodzą na wieczna własność miasta. To też robili w skromności, tak, że do miasta spichrzowego należało 24 stopy wzdłuż po osiem skoków (1/24 marki), czynszu wiecznego, z tego zabrano spichrz bornwaldis, który wcześniej zbudowano. Także tego spichrza nikt nie miał kupić, kto nie miałby poważania w Grudziądzu, przynajmniej musi posiadać pól dziedzińca lub całe dziedziczne gospodarstwo. Gdyby umarł właściciel spichrza, może robić z tym co się podoba tak aby miasto nie zostało pokrzywdzone i swój czynsz otrzymało. Także, gdyby ktoś był zadłużony wobec miasta i miasto spichrz chciało kupić lub kupiło, aby dużych strat nie mieć. Tego rodzaju sprawy muszą być koniecznie omawiane na posiedzeniu rady miejskiej.
Uchwałę tę powzięliśmy i bez sprzecznych zdań uznaliśmy jako zdatną do przyjęcia i odpowiada nam do serca .*) Spisana została po łacinie na wieczne czasy i zaopatrzona w pieczęć naszego miasta Grudentz przywieszona. Świadkami tych rzeczy są Michał Wrankinhayn w tym czasie burmistrz, Sidil Linou jego kompan, Heineke Sconebrucke, Nikil Lindenon von Bartholmäus, Herbist członek rady, Petrus Meyn Altmanscöf (Altmannscöff, Schöppenmeister), Hannes Breslau, Claus Rencken i dość dobrych"
Następna sprawa, X. Froelich odrzucił istnienie jurydyki kościelnej.
Własność kanoników chełmińskich rozdzielała własność Zakonu i te utrudnienia przeszły na spadkobierców Zakonu, czyli królów Polski.
Kazimierz Jagiellończyk wyraźnie zaznaczył w dokumencie z 1472 r. dotyczącym łaźni, że odziedziczył połowę zamku:
"W imię Pana. Amen. Na wieczną pamiątkę tej sprawie My Kazimierz król Polski jesteśmy tego zdania, że wśród atrybutów książąt najpiękniejszą i najwdzięczniejszą ozdobą jest to, aby dla swoich poddanych starać się polepszenie bytu i z pełną ręką dostojnej życzliwości udzielać, tym bardziej, jeżeli poddani przez niepowodzenie lub niedolę zasługują na współczucie i są tego godni. Odpowiednio do tego oznajmiamy wszystkim, których teraz i w przyszłości sprawa może dotyczyć, że zamierzamy stan miasta Grudziądza polepszyć, biorąc pod uwagę ich wierność i przywiązanie, z którymi oni w czasie prowadzonej wojny z mistrzem i zakonem pruskim wiernie stali po naszej stronie, nie bacząc na to, że przez ich przywiązanie i długotrwałą wojnę dużo przykrości znieść musieli i my, aby okazać dowód naszej szczodrości i dodać otuchy, potrzebne urządzenie zamierzamy do użytku doprowadzić. Aby Miejskiej Gminie Grudziądz z nie pożytek rósł, urządziliśmy w naszym mieście Grudziądzu, którą dawniej nasi kapitanowie także z mieszczanami w równych prawach i do połowy otrzymali i posiadali, gdyż na wspólny koszt budowali i reperowali a czynsz z tego po równej części pobierali, co jednak obecnie na skutek wojny zostało zniszczone i spustoszone.
Po osobistym nabyciu praw do połowy zamku przez nas osobiście, z królewskiej życzliwości odstępujemy miastu Grudziądz i ich mieszkańcom darujemy i nadajemy jako nieodwołalny dar z wszelkimi prawami i tytułami aby można łaziebników mianować i dysponować tak jak się okaże najbardziej celowe i korzystne.
Tę łaźnię zwalniamy od wszelkich czynszów i podatków.
Nadane w naszym mieście Toruniu w środę po Narodzeniu Chrystusa 1472 r.
Obecni byli Gabriel von Baysen- wojewoda ... Ludwig von Morthangen – kasztelan z Chełmna"
I tu jest problem, czy opis kanonika Strzesza z 1667 r., dotyczący kaplicy zamkowej odnosi się do kaplicy na zamku wysokim, czy kościoła na przedzamczu południowym, należącym do kościoła św. Mikołaja. Czy wolno było w inwentarzu diecezji chełmińskiej umieszczać wyposażenie prywatnej kaplicy starostów? Jest nawet konflikt w opisie. Strzesz wymienia pietę N M Panny, o której milczą źródła krzyżackie.
Uważam, że to też jest ważny fakt, bramy Wodna i brama w skrzydle południowym w XVIII w. nie pełniły już swojej podstawowej funkcji komunikacyjnej, dotyczy to szczególnie ruchu kołowego.
Sieć komunikacyjna jest bardzo trwała i trudno przyjąć, by po przejęciu zamku przez starostów zrezygnowali z głównej drogi dojazdowej .
Kończąc ten post, trzeba zaznaczyć, że ze szkodą dla tego tematu w badaniach archeologicznych 2008-2009 nie zbadano tego przejazdu południowego.
Q-ba Wysłany: 23 Lip 2010 22:07
Tak jak wcześniej pisałem całkowicie rozumiem Pański upór.
Podtrzymanie i udowodnienie mojej tezy przekreśla Pańską teorię dotyczącą "jurydyki" i miasta w granicach rowu melioracyjnego. Tylko, jak mi sie wydaje, nie rozumie Pan relacji jakie panowały pomiędzy Zakonem a biskupem chełmińskim. Dobudowuje pan teorię do czegoś co nie miało miejsca i rozdziela coś co nigdy "fizycznie rozdzielone nie było".
| Marek Szajerka napisał: |
|
Tak to właśnie wyglądało. A jak Pańskim zdaniem wyglądała komunikacja pomiędzy młynem i spichrzem zamkowym a zamkiem?
Na około po za murami miejskimi? Po podmokłych błoniach nadwislańskich? Aby wozy grzęzły. Już raz pisałem o Stalowym Jurgenie, który utopiłby w Wiśle każdego kanonika, który by mu się postawił.
| Marek Szajerka napisał: |
|
Można tu wymienić całą listę takich ludzi:
Haftka, Pawłowski, Pospieszny, Podruczny, Guerguin, Szymański, Arszyński....i wielu innych "amatorów". A pewnie już wkrótce dołaczą do nich archeolodzy z Torunia prowadzący badania na Górze Zamkowej. Gdyż jak się wydaje ich opinie nie będą zgodne z opiniami Pana Marka Szajerki.
| Marek Szajerka napisał: |
|
X.Froelich był tylko archiwistą, a więc amatorem. To co przedstawiał opierał na dokumentach do których miał dostęp. To chyba oczywiste.
Istnieje tu sprzeczność, również to zauważyłem, ale nie wiemy do jakiego dokumentu miał dostep X.Froelich. Kopia? Dlaczego więc powiązał ów przywilej spichrzowy z owym komturem? Widocznie to nazwisko pada w tym dokumencie.
W 1365 roku był już inny komtur: Daniel v.Menden.
Moim zdaniem przywołany przez Froelicha dokument z 1365 roku powołuje się na wcześniejsze ustalnia z komturem Henrykiem v. Boventin i wówczas nie ma sprzeczności. Dogadali się z Heńkiem w latach jego komturzenia i powołali się na te ustalenia w 1365 roku.
Dla mnie jest to jasne jak słońce. Sprzeczności tu nie widzę. Zresztą wynika to z lektury dokumentu przywołanego przez Froelicha.
A tak po za tym,jeżeli nie było murów miejskich, to co było w tym miejscu? Skoro miasto formalnie istniało od 1291 roku, a przy innej okazji dowodzi Pan, że po wschodniej stronie miasta są relikty murów miejskie właśnie z XIII wieku.
Pozwolę sobie tylko delikatnie zaznaczyć, że Król Polski już nie miał wpływu na wybór biskupa chełmińskiego.
A pamięta Pan jak było z Zakonem?
Czy kaplica na zamku wysokim była prywatną własnością starosty? Jest Pan tego pewien?
Co do przekręcania dat. Jeszcze w chwili obecnej pokutuje rok zawalenia się skrzydła zachodniego zamku wysokiego. W jednych publikacjach podaje się 1338 w innych 1388. Ciekawe, prawda?
Marek Szajerka Wysłany: 23 Lip 2010 22:51
Q-ba, Pan nie udowadnia Swojej tezy, tylko wyważa otwarte drzwi.
Q-ba Wysłany: 23 Lip 2010 23:13
Proszę jeszcze raz przeczytać mój post. Możliwie dokładnie.
Ja tu nic nie chce udowadniać. Bronię tylko swojej opinii w tej kwestii. Bo nie zgadzam się z Pańskim zdaniem.
A wyważyć chcę otwartą BRAMĘ ZAMKOWĄ, a nie drzwi.
A,a...i jeszcze jedno. Jak zwykle, do tej pory nie otrzymałem odpowiedzi na postawione przeze mnie pytania dotyczące "główności i niegłówności" bram zamku wysokiego.
Albo niech Pan od razu napisze, że nie będzie Pan ze mną o tym już więcej dyskutował i uznamy sprawę za zamkniętą. Tylko wówczas proszę mnie nie przywoływać więcej w swoich postach. Bardzo Pana proszę.

