Zamki, dwory obronne, mury miejskie, grodziska

Forum miłośników średniowiecznych fortyfikacji (zał. 05 Lis 2007)

Szarnoś
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Szarnoś


(@becik)
Użytkownicy Admin Zarejestrowany
Dołączył: 2 lata temu
Wpisy: 16547
Rozpoczynający temat  

Ciekawy artykuł autorstwa p. Marii Miśkiewicz

Szarnoś

Okolice Szarnosia były stosunkowo gęsto zasiedlone w okresie wczesnego średniowiecza, czyli w wiekach od VI do XIII. Jest to w pewnym stopniu sytuacja niespodziewana, gdyż generalnie w owych czasach na terenie dorzecza Drwęcy i Osy przebiegał odcinek pogranicza mazowiecko-pruskiego, obejmujący północno zachodnie krańce Ziemi Chełmińskiej, rozciągające się na północ od Drwęcy między Brodnicą a Grudziądzem. Pogranicza były zazwyczaj obszarami pozbawionymi gęstego osadnictwa, które ciążyło ku centrom administracyjno gospodarczym danego terytorium. Jednak na ziemi Chełmińskiej omawiane pogranicze było strefą nie pozbawioną wzajemnych kontaktów, a także z racji ukształtowania terenu, bez rozległych mokradeł czy bagnisk, strefą przyjazną dla nawiązywania wymiany, transportu, przenikania się wpływów kulturowych i gospodarczych.
Poczynając od VII w. n.e. na miejsce dawniejszych mieszkańców tych terenów, którzy opuścili dotychczasowe osiedla, zaczęli przybywać osadnicy słowiańscy, zapewne wywodzący się z Kujaw i Wielkopolski. Kolonizowali nowe obszary, dotychczas słabo zasiedlone, tworząc niewielkie skupiska osiedli nieobronnych. Ich mieszkańcy z czasem wznosili gród, który stawał się ośrodkiem życia gospodarczego i administracyjnego małej wspólnoty, a także stanowił punkt obrony militarnej. To był proces, który u progu X wieku zaowocował wzięciem pod użytkowanie około połowy terenów dotychczas porośniętych zwartymi lasami. Wraz z utworzeniem państwa polskiego, w XI wieku nastąpiła dalsza koncentracja osadnictwa, kiedy to znacznie rozbudowano sieć grodów stosownie do wymogów organizacji państwowej. Grody ziemi dobrzyńskiej pełniły w tym układzie niepoślednią rolę, tworząc forpocztę obronnych warowni chroniących wnętrze kraju przed niepowołanymi najazdami. W owych najazdach na omawianym terenie najbardziej aktywni byli Prusowie, którzy od wieków zapuszczali się na sąsiednie terytoria w swoich wyprawach łupieżczych. Na ziemi dobrzyńskiej wytworzyła się więc rubież osadnicza – szeroki niekiedy na wiele kilometrów pas ziemi niczyjej. Nie była to jednak granica w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, ściśle odgradzająca terytoria pruskie od Mazowsza i Kujaw a raczej teren przenikania się, wzajemnych wpływów, wymiany handlowej i kontaktów, zawsze jednak pozostający pod wzajemną obserwacją militarną.
Rozwój tych obszarów wiąże się ze stabilizacją osadnictwa, dalszym jego wzrostem wraz z rozwojem demograficznym oraz powolnym „dorastaniem” do średniowiecznego systemu organizacyjnego opartego o sieć kasztelanii. Wydaje się, że specyficzne znaczenie w tym zespole osadniczym pełniła Lutryna – dopływ Osy, wzdłuż której zbudowano kilka obiektów grodowych. Najstarsze z nich to Świecie n/Osą, wzniesiony w pobliżu ujścia Lutryny, oraz Jaguszewice, które wzniesiono już w X wieku. Były to grody najpewniej typu schronieniowego, broniące okolicznej ludności w momentach zagrożenia. Zostały one spalone, może na skutek najazdów pruskich, ale w XII wieku na ich miejscu powstały kolejne. W tym też czasie nad Osą i Lutryną wzniesiono kilka nowych obiektów: w Bobrowie, Lembargu, Mędrzycach i w Słupie. Dwa z nich – w Świeciu i w Słupie przekształciły się w większe ośrodki osadnicze, gdyż powstały przy nich podgrodzia, inne, odnoszone już do schyłku XII i XIII wieku to typowe gródki stożkowate, typowo obronne, wznoszone dla celów militarnych, związanych z ochroną terytorium. W XIII wieku wszystkie one stały się ogniwami terytorialnej organizacji kasztelańskiej.
Dla lepszej prezentacji ówczesnego systemu osadniczego poświęćmy nieco czasu grodom znajdującym się w najbliższej okolicy Szarnosia. Badania nad stosunkami wodnymi i szatą roślinną ziemi chełmińsko-dobrzyńskiej pozwalają na odtworzenie warunków środowiska panujących na tych obszarach w okresie funkcjonowania grodów. A więc po pierwsze możemy uznać za pewnik, że co najmniej 50% całej tej ziemi zajmowały lasy. Badania pyłków roślin z niedalekich torfowisk i osadów jeziornych wskazują, że rosły tam głównie lasy dębowo-grabowe i zalewane lasy łęgowe. Bór sosnowy i mieszany mogły tylko porastać niektóre pagórki wznoszące się nad dolinami rzecznymi. Z roślin uprawnych powszechnie występują w pobranych próbkach pyłki zbóż oraz babki lancetowatej –byliny zawsze pojawiającej się w towarzystwie siedlisk ludzkich. Procentowy udział poszczególnych pyłków nie jest jeszcze rozpoznany, choć wyraźne są zmiany w natężeniu ich występowania w różnych okresach. Trudno jednak określić chronologię tych zmian, choć na przykład prześledzono w badaniach hydrologicznych jedną wielką powódź w dolinie Lutryny, związaną z okresem wczesnego średniowiecza, a przypadającą na XI wiek. Być może to był jeden z powodów opuszczania grodów i ponownego ich odbudowywania w bardziej sprzyjających warunkach klimatycznych. Wiemy również, że na ziemiach polskich (i nie tylko) zachodziły we wczesnym średniowieczu dość znaczne wahania pogody, głównie związane ze wzrostem wilgotności. Najgorszy klimat panował właśnie w XI wieku, kiedy to w dorzeczu dolnej Wisły trzeba było przenosić osiedla w najwyższe partie dolin, na III taras nadzalewowy.
Na tym tle należy rozpatrzyć rolę osadnictwa wczesnośredniowiecznego w okolicach Szarnosia. Z badań AZP (czyli Archeologicznego Zdjęcia Polski) wiemy, że w samym Szarnosiu znane jest jedynie kilka punktów, tak zwanych „śladów osadniczych”, świadczących o krótkotrwałym przebywaniu w tej okolicy ludzi, po których zachowały się jedynie nieliczne ułamki ceramiki. Zapewne te tereny były zalesione, pozbawione połaci otwartych pól, których uprawa skłaniała by do założenia w pobliżu osiedli ludzkich. Ale już niedaleko, bo w Świeciu nad Osą, a wkrótce i w Mędrzycach zbudowano grody, przy których powstały później podgrodzia. Zapleczem osadniczym dla tych centrów była niezbyt gęsta sieć osiedli nieobronnych, które zostały odkryte w trakcie wieloletnich badań powierzchniowych. W sumie znamy kilkadziesiąt takich stanowisk archeologicznych, ale, że nie były badane, nie można nic więcej o nich powiedzieć. Jedyny wniosek z owych badań, to ten, że te osiedla wiejskie nie były użytkowane zbyt intensywnie, zapewne niekiedy nawet sezonowo. Nasuwa się tu hipoteza, że przynajmniej niektóre z nich mogły być związane z gospodarką łowiecką. Wśród zachowanych kości zwierząt mamy bowiem również szczątki zwierząt dzikich: głównie jelenia, dzika i sarny, a nawet tura i niedźwiedzia. Ten ostatni żył zawsze w gęstych, pierwotnych lasach, przede wszystkim w bardziej niedostępnych okolicach. Jego kości poświadczają więc pośrednio istnienie w dorzeczu Osy i Lutryny dużych połaci zwartych lasów. Natomiast zadziwia w materiale kostnym z tych stanowisk mały udział kości ryb. Natrafiono jedynie na pojedyncze kości jesiotra i szczupaka, ale wydaje się, że mimo zasiedlania terenów tak obfitujących w akweny wodne – akurat na omawianych obszarach rybołówstwem się zajmowano zupełnie marginesowo.
Takie warunki środowiska miały oczywiście wpływ na gospodarkę. Z badań na grodzisku w Mędrzycach dysponujemy zachowanymi zgrudlonymi ziarnami zboża, złożonymi w pojemniku organicznym, najprawdopodobniej skórzanym. Zachowały się także kości zwierzęce. Czyli możemy pokusić się o odpowiedź, jak odżywiali się mieszkańcy warowni wzniesionych w tych okolicach. Wprawdzie nie mamy bezpośrednich analiz materiału z Mędrzyc, ale już w pobliskich grodach w Lembargu i w Bobrowie zoologowie przebadali zachowane kości. I okazały się bardzo ciekawe rzeczy. Otóż po pierwsze: głównymi zwierzętami hodowlanymi było bydło i świnie. Świnie zabijano w celach konsumpcyjnych pomiędzy 15-16 miesiącem ich życia, bydło – około 19-24 miesiąca lub później, w wieku około 3,5 lat. To bardzo znamienne ustalenia. Świnie bowiem najlepiej uśmiercać właśnie po przekroczeniu pierwszego roku ich życia. Słoninę mają wówczas najgrubszą, a mięso najsmaczniejsze. Krowy zaś albo zabijano przed okresem dojrzałości, albo po odbyciu przez nie kilku porodów cieląt, gdy już ich wydajność rozrodcza spada. Takie postępowanie wskazuje dowodnie na duże umiejętności hodowlane ówczesnych mieszkańców. Odkrywane kości na grodach pochodzą z resztek pokonsumpcyjnych i należą do najlepszych części tuszy zwierząt. Brak bowiem kości głowy i odnóży, które były mniej pożądane, a przede wszystkim mniej wartościowe, jeśli chodzi o walory odżywcze. To znowu wskazuje na utrzymującą się zasadę (organizacyjną?, społeczną?), że mieszkańcy grodu odżywiali się lepiej. Mamy jeszcze jedną poszlakę w tym względzie, mianowicie na grodach założonych w XII wieku znacznie zwiększa się ilość kości konia. Na grodzisku w Brodnicy znaleziono kości koni, których wiek ustalono na 3,5 roku (1 sztuka), 6 lat (2 sztuki), powyżej 10, 17 i około 20 lat (po 1 sztuce). Konie trzymano więc do starości, rzadko decydując się na ich spożywanie. Za to znacząco wzrasta ilość szczątków koni na grodach XII-XIII wiecznych, w stosunku do starszych faz ich użytkowania. Można więc pokusić się o postawienie hipotezy, że na grodach młodszych stacjonowały głównie oddziały drużynników konnych, do których zadań należało utrzymywanie spokoju w okolicy i obrona przed ewentualnymi najazdami, zaś do przywilejów – lepsze odżywianie i to przede wszystkim mięsne.
Inne odkrycia obrazują gospodarkę roślinną. W przebadanych botanicznie osadach jeziora Oleczno niedaleko Brodnicy stwierdzono w warstwie z okresu IX-XIII wieku pyłki zbóż: żyta i pszenicy oraz babki. Ponadto zanotowano również obecność pyłków sosny z tak zwanego „dalekiego transportu” na tereny odlesione. Takie określenia wskazują, że pola użytkowano w tych okolicach od dawna, a nieliczne pyłki drzew leśnych były przywiewane z dalej położonych kompleksów leśnych. I znowu – znalezisko prażnicy z grodu w Mędrzycach informuje nas, że może nie tak łatwo było wysuszyć zebrane z pola zboże i trzeba było je dosuszać w specjalnych glinianych naczyniach wanienkowatych. Dobrze wyschnięte nadawało się zarówno do mielenia, jak i dłuższego przechowywania.
Zwróćmy wobec tego uwagę na możliwości związane z budową domów i spichlerzy, które znamy po badaniach obiektów w Świeciu i w Mędrzycach. W obydwu warowniach odkryto chaty półziemiankowe. Były wkopane w ziemię na głębokość około 1 m, podłogę stanowiło klepisko, w Świeciu znaleziono w półziemiance nieregularne palenisko kamienne. Podłóg wówczas nie robiono, kominów nie znano, więc dym z paleniska snuł się po całej chacie, która miała około 20 m2 powierzchni. Wewnątrz na pewno grasowały myszy i inne drobne zwierzęta, na przykład psy, koty, kury i gęsi, gdyż ich kości znajdowano na tamtejszych grodach w trakcie prac wykopaliskowych. Wszystkie były przecież nadzwyczaj chętne na udział w konsumpcji pożywienia przygotowywanego w chacie. Znano sposoby na tę okoliczność, a ludzie wczesnego średniowiecza bronili się przed uszczuplaniem swoich zapasów na dwa sposoby. Pierwszy polegał na podwieszaniu jadła pod powałą dachu. Jednak ze względu na to, że trudno było ustrzec się przeciekania, lepszym zabiegiem było gromadzenie zasobów jedzeniowych w jamach magazynowych, wykopywanych w ziemi, podobnie, jak stare piwniczki wiejskie. Takie jamy-piwniczki, a raczej ich ślady odkryto na przykład na podgrodziu w Świeciu. Były to obiekty zadaszone, po których zachowały się dołki po palikach podtrzymujących konstrukcję przykrywającą nieckowate zagłębienia wykopane w podłożu. Natomiast w ogóle tego typu urządzeń nie zaobserwowano w samym grodzie właściwym, z czego można się domyślać, że ludność podgrodzia musiała przygotowywać jedzenie stacjonującej w grodzie załodze wojskowej. I to z tych lepszych części tuszy zwierzęcych. Kości tylko z tej partii szkieletów zachowały się na majdanach grodów, pozostałe występowały i na podgrodziach. Jest to zrozumiałe, gdyż żeby walczyć i bronić, trzeba dobrze zjeść a gdyby się temu sprzeciwiano – zawsze można było poprosić o przysługę używając oszczepu, czy innej broni „perswazyjnej”.
Ludność podgrodzi miała i inne zajęcia. Zachowane żużle świadczą o miejscowej produkcji żelaza, które uzyskiwano z rud darniowych. Wyrabiano z niego nie tylko broń, ale i narzędzia. Na grodzisku w Świeciu znaleziono na przykład żelazne okucie łopaty i kilkanaście noży, a w Mędrzycach także gwóźdź i okucie. Noże, jako narzędzia uniwersalne wyrabiano w wielu odmianach, osadzając w oprawkach drewnianych bądź rogowych. Drewniana łopata z żelaznym okuciem ostrza, to było bardzo ważne narzędzie, służące głównie do uprawy ziemi w przydomowych ogrodach. Jak wskazuje nazwa, były one „ogradzane”, a więc lepiej chronione i ważne dla ówczesnej gospodarki. Tam po zbiorach trzymano część zwierząt hodowlanych, które w sposób naturalny użyźniały ziemię. Tam uprawiano rośliny strączkowe – groch, bób i soczewicę oraz warzywa: marchew, kapustę, a również rośliny przemysłowe: len i konopie. W ogrodach sadzono również drzewa owocowe: jabłonie, grusze i śliwy. Dziko zbierane zioła stanowiły przyprawy, czasem bardzo przydatne do uśmierzenia zapachu nadpsutych produktów. Słodzono miodem, a dla rozrywki produkowano piwo, wyrabiane na porośniętych kiełkach jęczmienia. Na podgrodziach zajmowano się również produkcją naczyń glinianych. One najczęściej się tłukły, pękały przy gotowaniu i zapotrzebowanie na nie było ogromne. W Świeciu na przykład, z powierzchni około 800 m2 przebadanych wykopaliskowo, zebrano kilkanaście tysięcy fragmentów ceramiki, obtaczanych na kole garncarskim i zdobionych najczęściej poziomo rytymi żłobkami. Naczynia te nie były polewane, bo nie umiano jeszcze uzyskiwać polewy, przez co dodatkowo nie były to przedmioty trwałe, a na dodatek miały sporą przesiąkliwość. Gotowanie pożywienia w takich naczyniach było więc na pewno pracochłonne i wymagało sporo czasu. Łatwiej było upiec coś na ogniu, i może dlatego na podgrodziu, przy jamach magazynowych zachowały się ogniska wyłożone kamieniami polnymi.
Tak można scharakteryzować życie codzienne mieszkańców grodów rozlokowanych nad Osą i Lutryną. Ale to nie wszystko. Bo na grodzisku w Świeciu znaleziono jeszcze szalkę do wagi, żelazną podkowę i żelazne nożyce oraz sporo broni w postaci topora i grotów strzał i oszczepów. Wagi we wczesnym średniowieczu wyglądały podobnie do współczesnych wag aptekarskich i odmierzano na nich kruszec srebrny przy zawieraniu transakcji handlowych. Czyżby więc w Świeciu mieszkał jakiś kupiec? To możliwe, bo przecież był to potężny gród, chroniony przez załogę wojskową. W pobliżu przebiegała droga handlowa wiodąca z Prus na Kujawy, która służyła do wymiany różnych wytworów rzemiosła i surowców. Podstawowym towarem wymiennym był w tej części szlaku bałtycki bursztyn, który wymieniano przede wszystkim na sól. Istnienie tej drogi świadczy, że sąsiedztwo z Prusami nie tylko miało charakter militarno-zaczepny, ale że również utrzymywano kontakty pokojowe.
Kolejne znaleziska wiążą się zajęciami militarnymi. Podkute podkowami konie były używane do trudnych marszów wojennych, a żelazne nożyce służyły do ścinania trawy na paszę. Wprawdzie mogły być również używane i do prac domowych, czy strzyżenia owiec, ale duża ilość broni wskazuje, że mieszkańcy grodu zajmowali się głównie wojaczką. Może pilnowali też szlaku handlowego, skoro w odległości około 5 km na zachód od Mędrzyc i Świecia, również nad Osą, wzniesiono w X wieku gród w miejscowości Słup. Co interesujące, dokładne badania nad starodawnym nazewnictwem określającym funkcje obiektów archeologicznych, wykazały, że nazwa Słup w większości przypadków powiązana była z informacyjno-prawnymi oznakowaniami dróg, a niekiedy z wieżami mieszkalno-obronnymi, których pozostałością są grodziska stożkowate. Grodzisko w Słupie jest jednak obiektem dwuczłonowym, z osadą przygrodową o powierzchni około 2400 m2 i majdanem grodu zabudowanym tylko w partii przywałowej, a pustym w środku. To również przemawia za militarno administracyjnym charakterem grodu, który zbudowano na miejscu osiedla otwartego założonego tu w IX wieku, a następnie rozbudowanego w kilku fazach użytkowania. W XIV wieku w Słupie wzniesiono ostatecznie zameczek krzyżacki i wówczas zakończyła się polska faza użytkowania grodu.
Wraz z postępem działań Zakonu Krzyżackiego zmieniała się sytuacja osadnicza w omawianym regionie. Utrwalała się bowiem granica między Prusami a Mazowszem. Dzieje omawianego osadnictwa w okolicach Szarnosia zmieniły się również z powodu reorganizacji całej sieci osadniczej w dorzeczu Osy i Lutryny. Użytkowane dotychczas grody w większości przypadków uległy likwidacji, a osadnictwo przeniosło się trochę dalej, w okolice Lisnowa. Archeologiczne badania powierzchniowe doprowadziły tam do odkrycia ponad 20 śladów osadnictwa średniowiecznego i późnośredniowiecznego. Największy obiekt terenowy związany z tymi czasami znajduje się na północny-zachód od dzisiejszej miejscowości na ostańcu morenowym. Do literatury archeologicznej wszedł on nawet jako grodzisko, lecz wizytujący ten obiekt w latach 30-tych ubiegłego wieku archeolog- ks. W. Łęga znalazł na nim jedynie fragmenty cegieł, żużle żelazne i węgle drzewne. Ostatnie poszukiwania archeologiczne doprowadziły dodatkowo do znalezienia tam jeszcze gwoździa żelaznego. Współczesne prospekcje wykazały, że jest to pozostałość ceglanej architektury późnośredniowiecznej, zapewne z XV-XVI wieku.
Osadnictwo zaczęło w końcu ciążyć ku wielkim ośrodkom tej ziemi rozwijającym się w Kałdusie, Chełmnie, Grudziądzu i Brodnicy, a na ich zapleczu zaczęły powstawać niewielkie osiedla wiejskie. Po drugiej stronie granicy Krzyżacy zaczęli wznosić warowne zamki. Największy z nich zbudowali w Malborku - stolicy państwa zakonnego, a w dorzeczu Drwęcy powstały miedzy innymi mniejsze zamki w Pokrzywnie, Lipieńku i Łasinie. Dalsza ekspansję Zakonu powstrzymał dopiero król Jagiełło, pokonując ich w słynnej bitwie pod Grunwaldem.

Literatura:
1. Studia nad osadnictwem średniowiecznym ziemi chełmińskiej. Toruń, 1999.
2. Wczesnośredniowieczne grodziska ziemi chełmińskiej. Toruń, 1994.
3. Archiwum Ośrodka Ochrony Dziedzictwa Archeologicznego w Warszawie.



   
Cytat
Udostępnij: