
Zamki, dwory obronne, mury miejskie, grodziska
Forum miłośników średniowiecznych fortyfikacji (zał. 05 Lis 2007)
(niem. Schilde) – wieś w powiecie drawskim, w gminie Drawsko Pomorskie
Na wyspie pobliskiego jeziora Zarańskie, w 2003 roku archeolodzy pracujący pod kierunkiem dr. Ryszarda Kaźmierczaka odkryli na wyspie miejsce kultu pogańskiego. Rok później, w położonym o kilka kilometrów dalej jeziorze Gągnowo, natrafiono na fragmenty dwóch mostów łączących stały ląd z grodziskiem na wyspie na tym jeziorze, a wokół wiele zatopionych przedmiotów. Na podstawie badań dendrochronologicznych ustalono, że jeden z mostów wybudowany został 700 lat p.n.e. grodzisko oznaczone jest jako stanowisko nr.1, obszar AZP 27-17.
wieś w powiecie drawskim, w gminie Drawsko Pomorskie
Na wyspie jeziora Zarańskie, w 2003 roku archeolodzy pracujący pod kierunkiem dr. Ryszarda Kaźmierczaka odkryli na wyspie miejsce kultu pogańskiego. Rok później, w położonym o kilka kilometrów dalej jeziorze Gągnowo, natrafiono na fragmenty dwóch mostów łączących stały ląd z grodziskiem na wyspie na tym jeziorze, a wokół wiele zatopionych przedmiotów. Na podstawie badań dendrochronologicznych ustalono, że jeden z mostów wybudowany został 700 lat p.n.e.
Wyspa Świętych Koni
Gdy czczono pioruny i dęby, świętymi zwięrzętami były konie. Zanim nadszedł krzyż i miecz, żyły na świątynnych wyspach - jak ta niedaleko Drawska. Teraz zwana drugim Biskupinem.
Połowa XI wieku. Wojska czeskie pustoszą Wielkopolskę. Państwo Polan pogrążone w chaosie na kilkadziesiąt lat... Książęta, którzy niedawno składali hołdy Bolesławowi Chrobremu, przestali uznawać zwierzchność Piastów.
Tymczasem nad morzem, na Pomorzu, boski spokój. U źródeł rzek w osadach i grodach kwitnie handel. Pomorzanie przyjmują morskich kupców ze Skandynawii, Rzeszy a nawet z Bizancjum. Ale wkrótce Bolesław Krzywousty mieczem i krzyżem przyłączy ich ziemie do swojego państwa. Kultura Pomorzan odejdzie w zapomnienie...
Tysiąc lat później. O pogańskich plemionach zamieszkujących niegdyś Pomorze historycy nie wiedzą zbyt wiele. Ich dzieje, obyczaje, życie codzienne, w znacznym stopniu pozostają tajemnicą. Skąpe przekazy średniowiecznych kronikarzy powodują, że w dziejach pomorskich plemion więcej jest zagadek niż pewników. Niektóre sformułowania są niezrozumiałe, czasem owiane tajemnicą. Jak choćby pomosty budowane na brzegach jezior, z których wypływały najważniejsze rzeki Pomorza.
- O plemionach zamieszkujących ziemie polskie we wczesnym średniowieczu wiemy stosunkowo niewiele - mówi prof. Wojciech Chudziak z Instytutu Archeologii na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. - Dokładnych i szczegółowych badań wymaga przede wszystkim ich kultura materialna. O ile dysponujemy obszernym materiałem ceramicznym, czy metalowym, o tle niewiele mamy znalezisk wykonanych z drewna. A przecież w tamtych czasach większość przedmiotów wykonywano właśnie z tego budulca.
Wczesnośredniowieczne grodzisko badane jeszcze przed II wojną światową nad jeziorem Zarańsko w pobliżu Drawska Pomorskiego, nie było odkryciem, które mogło rozszerzyć wiedzę naukowców o plemionach pomorskich. Podobnych znalezisk jest wiele, jednak głównie o tym mówi się "drugi Biskupin". Nikt jednak nie przypuszczał, że po wznowieniu badań w XXI wieku pozostałości osady z IX wieku dostarczą archeologom odpowiedzi na pytania, które dotychczas pozostawały zagadką.
Pięć lat temu nad jezioro Zarańsko przyjechali na obóz szkoleniowy płetwonurkowie z toruńskiego klubu nurkowego "Humbak". Jeden z jego członków, Piotr Białowicz, z wynurzył się z wody za potrzebą. Wyszedł na wyspę. Zwrócił uwagę na wystające z wody kołki usytuowane tuż przy brzegu.
- Piotr wiedział, że zajmuję się archeologią podwodną, więc zawołał mnie i pokazał znalezisko - mówi Jacek Niegowski, najbardziej doświadczony toruński archeolog-płetwonurek. - Grzebiąc ręką w przybrzeżnym mule znalazłem mnóstwo znalezisk. Detektor metalu pozwolił odkryć jeszcze więcej...
Nad jezioro Zarańsko przyjechał wkrótce prof. Wojciech Chudziak. Uznał, że na wyspie muszą znajdować się pozostałości wczesnośredniowiecznej osady. Nie przypuszczał jednak, że odkryje tak dobrze zachowane zabytki. Cztery lata temu rozpoczęły się na wyspie prace badawcze.
- Badania na wyspie prowadzimy dwutorowo - dodaje toruński archeolog, dr Ryszard Kaźmierczak. - Jedna ekipa prowadzi wykopaliska naziemne, a druga podwodne. Daje to nam o wiele pełniejszy obraz tego jak wyglądało życie na wyspie w czasach jej świetności.
Przystępując do badań archeolodzy nie wiedzieli jeszcze dlaczego ponad tysiąc lat temu mieszkańcy Pomorza wbijali w dno jeziora dziesięciometrowe pale. Wokół wyspy odkryto podobnych setki, choć tych potężnych pozostało niewiele. Jakby cały jej brzeg przebudowany został w drewnianą przystań. Niektóre pale wbite zostały na kilka metrów w głąb jeziora. Po co Pomorzanie zbudowali wokół wyspy tak dziwną i skomplikowaną konstrukcję?
Przedwojenni niemieccy badacze przeforsowali teorię, że Pomorzanie zamieszkiwali niekiedy w osadach składających się z domów na palach wbitych w dna jezior. Nie potrafili jednak tego logicznie uzasadnić. Po co budować domy na wodzie, kiedy o wiele łatwiej i bezpieczniej było wznosić osady na lądzie?
Wystające z dna jeziora Zarańsko pale nie są jedyną pozostałością z wczesnego średniowiecza. Na półwyspie archeolodzy natrafili na kamienne fundamenty. Znajdował się tam gród, który z wyspą połączony był mostem.
- Kolejne etapy poszukiwań dostarczały nowych informacji - dodaje prof. Wojciech Chudziak. - A im więcej mieliśmy danych źródłowych, tym odważniej mogliśmy formułować wnioski. Dziś mogę z całą pewnością stwierdzić, że wyspa nie była na stałe zamieszkała. W jej centrum odkryliśmy resztki budowli, zapewne kąciny, czyli pogańskiej świątyni i wiele innych dowodów na to, że było to miejsce sakralne. Niedaleko stąd znajduje się źródło rzeki Regi, a w pomorskiej kulturze tradycyjnej źródła rzek traktowane były jako miejsca mistyczne, a czasem wręcz święte. Pod względem znaczenia archeologicznego, to drugi Biskupin.
Cała wyspa została wybrukowana. Najważniejszym na niej miejscem był ogromny kamień, pełniący zapewne funkcję ołtarza ofiarnego.
- Nazwałem to miejsce wyspą świętych koni - uśmiecha się płetwonurek Jacek Niegowski. - Szukamy pod wodą znalezisk z przeszłości od ponad dwudziestu lat, ale to, co odkryliśmy tutaj, było naprawdę niezwykłe. Na głębokości kilku metrów natrafiliśmy na znakomicie zachowane szkielety koni. Ktoś, tysiąc lat temu, chciał widzieć je na dnie tego jeziora... Wrażenie było niesamowite... W takiej sytuacji człowiek natychmiast zaczyna sobie wyobrażać pogański rytuał.
Nie wiadomo jednak czy składane w ofierze konie były zawsze topione, czy też ich mięso było zjadane podczas rytualnej uczty. Konie we wczesnośredniowiecznych kulturach pogańskich miały szczególne znaczenie. Wierzono, że łączą one świat ludzi, ze światem bogów. Używano ich do wróżb - jeśli przed rozpoczęciem wojny koń potknął się podczas rytualnego przemarszu, wojsko nie wyruszało do bitwy.
Toruńskim archeologom metodą dendrochronologiczną, czyli datowaniem na podstawie przyrostu słojów drzew, udało się ustalić dokładną datę budowy drewnianego nadbrzeża.
- Jesteśmy w stanie określić datę ścięcia drzewa nawet co do miesiąca - zapewnia prof. Wojciech Chudziak. - Choć wyspę użytkowano od IX do XI wieku, to drewno zastosowane do zabudowy linii brzegowej pochodzi z lat 1042 - 1082.
Wyspa na jeziorze Zarańsko nie pełniła jednak wyłącznie roli sakralnej. Była też bez wątpienia ogromnym jak na ówczesne czasy bazarem. Pomosty wybudowane przy drewnianym nadbrzeżu służyły kupcom i handlarzom.
- Pod wodą natrafiliśmy na mnóstwo zabytków świadczących, że przy brzegu odbywał się handel - stwierdza Jerzy Muszytowski, weteran toruńskich archeologów-płetwonurków, który pod wodę w poszukiwaniu zabytków przeszłości schodzi od 30 lat. - Mamy wagi, odważniki, monety. O skarbach oczywiście nie ma mowy, choć udało nam się natrafić na jedną monetę bizantyjską. Jest bardzo prawdopodobne, że Thietmar pisząc o "handlowych pomostach" u Pomorzan miał na myśli właśnie takie miejsca, jakie udało nam się odkryć. Czy to drugi Biskupin? Moi koledzy archeolodzy mówią, że tak...
Naukowcy są zdania, że Pomorzanie we wczesnym średniowieczu stworzyli kulturę, w której ścierały się wpływy różnych ludów. Niewiele było jednak dowodów potwierdzających tę tezę. Toruńscy archeologowie odkryli nad jeziorem Zarańsko znakomicie zachowane drewniane przedmioty codziennego użytku z wyżłobionymi symbolami Wikingów. Dotychczas najwięcej symboli wikińskich na ziemiach polskich odkryto na wyspie Wolin.
- Drewno przykryte warstwą ziemi, szybko ulega degradacji - wyjaśnia Jacek Niegowski. - Ale w mule na dnie jeziora czy rzeki, proces gnicia przebiega o wiele wolniej. Dzięki badaniom podwodnym odkrywamy mnóstwo znalezisk, które w ziemi po prostu nie mogły się zachować.
Prowadzenie prac archeologicznych pod wodą jest jednak niezwykle trudne. Wyspecjalizowanych płetwonurków-archeologów jest w Polsce niewielu. Specjalistyczny sprzęt jest kosztowny, a tempo prac jest znacznie wolniejsze, niż odkrywki naziemne.
- Schodzimy pod wodę w pojedynkę, na dwie godziny dziennie - mówi Sebastian Lipiejko, instruktor płetwonurkowania i zarazem autor unikatowych fotografii dokumentalnych. - Pracujemy głównie eżektorem, czyli specjalną rurą, która wysysa z dna muł odkrywając bez naruszenia to co się w nim kryje. Najskuteczniejszym narzędziem płetwonurka-archeologa są jednak jego dłonie. To co wydaje się istotne, trzeba wziąć do ręki i ocenić: zabytek czy śmieć.
Wyspa na jeziorze Zarańsko skrywała w sobie pamięć o wymarłym plemieniu prawie tysic lat. Dziś nikt nie składa już czci dębom i piorunom. Z wyjątkiem duchów świętych koni.
autor: Radek Rzeszotek
Zdjęcia podwodne: Sebastian Lipiejko. Na dnie jeziora Zarańsko Jerzy Muszytowski - weteran polskiej archeologii podwodnej

Wykopaliska archeologiczne na dnie. Tylko w takiej pozycji można eżektorem wysysać muł z dna odkrywając znaleziska

Tysiąc lat temu woda była wyższa. Świętą wyspę otaczały pomosty. Dziś - zarasta.

Szkielet świętego konia..

To była kultura drewna.

Dłubanka - wczesnośredniowieczna łódź

Pozostałość pomostu na brzegu jeziora Zarańsko

Święta wyspa na jeziorze Zarańsko - z prawej

źr: http://www.zwinka.pl 2010-04-07
RAMPER Wysłany: 10 Lip 2011 20:08
Według nowych interpretacji jest zbliżone charakterem i funkcją do ośrodka z Tissø. To kompleks osadniczy nad Jeziorem Zarańskim - stanowisko Żółte.W skład kompleksu osadniczego wchodzą: grodzisko nizinne ulokowane u podstawy półwyspu (o wymiarach 60x50 m i wysokości 7,5 m nad poziom lustra wody), położona dalej osada podgrodowa oraz kolejna, zlokalizowana na zachód od wałów grodziska. Być może cypel odcinał pierwotnie od lądu wąski pas wody, obecnie teren podmokły. Kompleks badany był przez kilka sezonów archeologicznych - prace prowadzono zarówno na ziemi, jak i podwodą. Zwłaszcza te ostatnie przyniosły nadzwyczajne rezultaty. Objęto nimi cały akwen wokół półwyspu i położonej w pobliżu niewielkiej wyspy. Na relikty spodziewanych konstrukcji drewnianych natrafiono tylko wokół wyspy. Wystąpiły one w formie setek pali dębowych o średnicy 10-25 cm, nabitych pionowo, w nieregularnych odstępach. W tej chwili, ze względu na wahanie poziomu wody stale zagrożone są destrukcją. W trakcie penetracji podwodnej z użyciem wykrywacza metali odkryto szereg zabytków wydzielonych: grot broni drzewcowej, dwanaście żeleźców toporów, wędzidło, liczne przedmioty drewniane (m.in. wieszaki, pięknie zdobione naczynia i łyżki, wrzeciona etc.), metalowe (noże, odważniki, waga), ozdoby (kabłączki, pierścionki, okucia pasa,) przęśliki, całe naczynia oraz fragmenty ceramiki. Dodatkowo natrafiono na spoczywające na dnie jeziora szkielety końskie.
Taka forma konstrukcji drewnianych interpretowana jest jako przystań z pomostami, chroniąca i oddzielająca wyspę od pozostałej części kompleksu. Nie miała jednak z pewnością zastosowania utylitarnego, lecz prawdopodobnie stanowiła barierę pomiędzy sacrum i profanum. Interpretację wzmacnia dodatkowo odkrycie na wyspie śladów budynku - prawdopodobnie kąciny, ogromnego kamienia - ołtarza ofiarnego oraz brak warstwy kulturowej, która sugerowałaby stałe jej zamieszkanie. Za tezą przemawia dodatkowo szereg wspomnianych zabytków wydobytych z rejonu konstrukcji oraz szczególne znaleziska szkieletów końskich - prawdopodobnych pozostałości ofiar, być może pętanych i rytualnie topionych (konie miały szczególne znaczenie w wierzeniach Słowian).
Zatem wyspa i konstrukcje wokół niej prawdopodobnie pełniły wyjątkową funkcję w życiu lokalnych społeczności - miejsca kultu, wywodzącego się ze słowiańskiej kosmogonii (mit o wynurzeniu, symbolika wysypy) obrzędów, zgromadzeń oraz rytualnej wymiany. Być może właśnie to opisywał Thietmar, wspominając o pomostach handlowych.
Cały kompleks datowany jest na IX-XI wiek, natomiast czas powstania konstrukcji drewnianych na podstawie badań dendrochronologicznych określono na lata 1042-1082.
