Zamki, dwory obronne, mury miejskie, grodziska

Forum miłośników średniowiecznych fortyfikacji (zał. 05 Lis 2007)

Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Janów


(@becik)
Użytkownicy Admin Zarejestrowany
Dołączył: 2 lata temu
Wpisy: 16547
Rozpoczynający temat  

wieś w powiecie elbląskim, w gminie Elbląg

Truso - jest to port bałtycki i portowy miejscowości handlowej w okolicy ujścia Wisły opisanej przez anglosaskiego podróżnika Wulfstana, który dotarł tam z portu Hedeby (Dania) ok. 890 roku. Opis podróży, portu, obyczajów zamieszkujących w okolicy Aestiów (Prusów) został umieszczony w "Chorografii" Orozjusza przełożonej na język staroangielski przez króla Alfreda Wielkiego. Dokładne położenie Truso było przez długi czas nieznane, pomimo iż źródła wskazują dosyć precyzyjnie na okolice ujścia Wisły do Zalewu Wiślanego. Jednak zmiany topograficzne Żuław Wiślanych utrudniły rekonstrukcję geografii tych ziem w X wieku. W ramach akcji "Archeologiczne Zdjęcie Polski" archeolog dr Marek Jagodziński rozpoczął w latach 80. badania archeologiczne na wschodnim brzegu jeziora Druzno, na wysokości wsi Janów, kilka kilometrów na południe od Elbląga. Po kilku sezonach badawczych dzięki uzyskanemu obfitemu materiałowi i przekonującym datacjom dendrochronologicznym przyjęto, że odkryte zostało - długo poszukiwane - Truso. Odkrycia dra Marka Jagodzińskiego dowiodły, że Truso stanowiło część systemu handlowego na Bałtyku i wykorzystywało lokalizację pomiędzy plemionami pruskimi i słowiańskimi a morzem. Obraz archeologiczny osady jawi się jako duży port handlowy, z osadą rzemieślniczą i kupiecką. Rozmiary Truso były porównywalne do największych ówczesnych nadbałtyckich osad portowych, takich jak Hedeby, Birka, czy Wolin. Stanowiło zatem najważniejsze centrum handlu dalekosiężnego na ziemiach pruskich. Na terenie osady odkryto liczne przedmioty wytworzone na przykład w Nadrenii lub Bizancjum. Handlowa rola Truso zmalała w X wieku, na co miały wpływ pożary i działania wojenne, prawdopodobnie na tle zmian politycznych w państwie pierwszych Piastów. Z czasem rolę Truso przejął założony w drugiej połowie X wieku Gdańsk. Istnieje dziś projekt odtworzenia części osady dla celów turystycznych i edukacyjnych. W ostatnich latach wzmocniła się teza, że na tym terenie prowadził swą ostatnią działalność misyjną Święty Wojciech.

Truso – zaginiony port
Trwają badania śladów Truso – wczesnośredniowiecznej osady handlowej i portu – które po pełnej rekonstrukcji może stać się skansenem archeologicznym na miarę Biskupina. Tegoroczne badania ujawniły ślady dwóch basenów portowych oraz pozostałości zabudowy mieszkalnej i gospodarczej.

Przez wiele lat archeolodzy zastanawiali się, gdzie leżało legendarne Truso – potężny gród i ruchliwy port nad Bałtykiem. Port znany we wczesnym średniowieczu w całej Europie - odwiedzany przez Wikingów i kupców arabskich - później zniknął bez śladu.
Jednym z twórców legendy Truso był żyjący w IX wieku angielski król Alfred Wielki. Przetłumaczył on z łaciny dzieło późnorzymskiego autora Orosiusa „Dzieje powszechne”, do którego dołączył opis ziem Europy Północnej uzupełniony o najbardziej aktualne informacje. Pierwsze wiadomości o Truso pochodzą z relacji żeglarza Wulfstana, który około 880 roku na polecenie króla Alfreda Wielkiego pływał po Bałtyku.
Wulfstan w raporcie przedstawionym królowi opisał drogę do Truso. Po opuszczeniu Haithabu nad rzeką Schlei w Szlezwiku płynął siedem dni i siedem nocy. Przez cały czas miał z prawej burty ziemie Wenedów. Wreszcie dotarł do Wislemuden, czyli ujścia Wisły. Rzeka ta płynie z kraju Wenedów i wpada do Morza Estów – jak nazywano Zalew Wiślany. Dalej jest mowa o mniejszej rzece Ilfing i jeziorze, nad którym leży Truso. Ten opis pasuje do okolic Elbląga.
Materializacja legendy
Kilka pokoleń archeologów od połowy XIX w. usiłowało zlokalizować legendarne Truso. Dokonał tego w 1982 roku elbląski archeolog dr Marek Jagodziński, który w Janowie Pomorskim nad jeziorem Druzno odkrył pozostałości Truso. Zapoczątkowane wówczas badania archeologiczne – prowadzone przez niego z krótkimi przerwami do dziś – ujawniły ślady osady portowej z VIII-XI wieku. Zajmowała ona obszar ponad 10 ha, ale przeprowadzone ostatnio sondaże geofizyczne wskazują, że była znacznie rozleglejsza. Udało się odtworzyć jej topografię. Znajdowała się przy ujściu małej rzeczki w zatoce lub na cyplu jeziora Druzno, które miało inny zarys niż obecnie. Miało też połączenia z deltą Wisły i Bałtykiem przez Zalew Wiślany. Osada składała się z kilku rzędów drewnianych domów, składów przy nabrzeżach portowych, targowiska. Ulice wykładane były drewnianymi balami. Osadę od strony lądu chronił drewniano-ziemny wał.
Badania dostarczyły licznych danych o portowym i rzemieślniczo-handlowym charakterze osady. Znaleziono odważniki, a także liczne monety duńskie, angielskie, fryzyjskie oraz srebrne arabskie dirchemy. Zachowały się ślady różnych rzemiosł – hutnicta, kowalstwa, szklarstwa, złotnictwa, bursztyniarstwa, rogownictwa. Dawni mieszkańcy Truso sprowadzali obok gotowych wyrobów także złom szklany, który na miejscu przetapiano na paciorki. Znaleziono ciężarki do odważania szlachetnych kruszców – złota i srebra. Były liczne wyroby z bursztynu. Szczątki łodzi odkopane na dawnym wrakowisku na brzegu jeziora wskazują, że nadawały się one do żeglugi na Bałtyku.
Europejskie miasto
Truso zostało założone w VIII wieku przez Wikingów z Danii – na co wskazuje charakterystyczne budownictwo oraz występowanie licznych zabytków skandynawskich. Położone na pograniczu osadnictwa bałtyjskich Prusów i Słowian, odwiedzane przez kupców z całej Europy i arabskiego Orientu miało charakter wieloetniczny. Był to jeden z największych ówczesnych portów bałtyckich obok Haithabu u nasady Półwyspu Jutlandzkiego, Birki w Szwecji, Ralswiku na Rugii, Starej Ładogi nad jeziorem Ładoga. Do Truso docierały zarówno statki z Bałtyku, jak również tratwy i łodzie z Wisły i jej dopływów. Tu również zbiegały się ważne szlaki lądowe z południa i zachodu. Dużym powodzeniem cieszyła się pochodząca z ziem polskich ceramika, która przez Truso docierała do Skandynawii. Odkrycia w Truso potwierdzają fakt istnienia już 1200 lat temu dalekosiężnego handlu i zorganizowanej żeglugi w basenie morza Bałtyckiego.
Piracka zagłada?
Archeolodzy wyjaśnili też zagadkę nagłego zniknięcia Truso. We wszystkich wykopach natrafiono na grubą warstwę spalenizny. Groty strzał i fragmenty uzbrojenia m.in. miecza wskazują, że osada padła ofiarą najazdu. Wsród zgliszcz znaleziono wiele cennych przedmiotów. Jest to dowód, że mieszkańcy zostali uprowadzeni, zginęli, albo uciekli w panice, porzucając lub pospiesznie ukrywając monety i ozdoby, po które już nie wrócili. Prawdopodobnie był to napad piratów znęconych bogactwem osady. Groty strzał pochodzenia skandynawskiego wskazują na Wikingów. Być może zdobyli oni, splądrowali i spalili Truso, które po najeździe już się nie odbudowało. Pojawiła się też hipoteza, że najazd zbiegł się z inną klęską – zasypaniem przez sztormy wyjścia z jeziora Druzno na Bałtyk. Po upadku Truso w X-XI wieku jego rolę przejął Gdańsk – korzystniej położony przy ujściu Wisły.

Artykuł w dziale archeologia, wydanie: 2004 /12
autor: Andrzej Markert

rekonstrukcja obronnej osady ze strony: http://www.pradzieje.pl

Truso - emporium Wikingów
Jak odkryłem Truso? Opowiada dr Marek Jagodziński z Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu. Dowiedz się więcej o tym sensacyjnym odkryciu polskiej archeologii.

Jak odkryłem Truso? Opowiada dr Marek Jagodziński z Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu:

- O, to już prawie prehistoria, bo do odkrycia Truso doszło w 1982 roku. Kiedy w 1980 roku, zaraz po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Warszawskim, rozpocząłem pracę w Elblągu, mój mistrz, profesor Jerzy Okulicz-Kozaryn już wtedy zwrócił uwagę na kwestię „legendarnego” Truso, miasta Wikingów położonego gdzieś na wschodnich obrzeżach delty Wisły.

Jedyne źródło pisane dotyczące Truso – relacja anglosaskiego żeglarza Wulfstana z podróży odbytej w końcu IX wieku między duńskim Hedeby a portem Truso – dokładnie określało jego położenie - nad jeziorem, z którego wypływa rzeka Ilfing i wpada następnie na zachodzie do Zalewu Estyjskiego.

Łatwo więc było zidentyfikować owo jezioro jako obecne Drużno, Ilfing jako rzekę Elbląg, a Zalew Estyjski jako Zalew Wiślany. Kłopot w tym, że od czasów Wulfstana rejon ujścia Wisły znacznie zmienił swój wygląd. Rzeka Ilfing, która spływała ze znacznie większego wówczas jeziora w kierunku zachodnim, obecnie kieruje swe wody ku północy.

A samo Truso, założone w VIII wieku i funkcjonujące aż do początku XI w., było bardzo ważnym ośrodkiem portowym i rzemieślniczo-handlowym, porównywalnym z wielkimi skandynawskimi emporiami nadbałtyckimi.

Zbiegały się w tym miejscu lądowe i wodne szlaki handlowe, a dzięki połączeniu jeziora z Bałtykiem swobodnie też docierały do Truso statki morskie, dowożące między innymi żelazo w sztabkach (z południowo-wschodniej Szwecji) dla miejscowych kowali. Okazy ich sztuki można obejrzeć na wystawie.

Miałem wtedy rower wyścigowy „Huragan” i często urządzałem sobie wycieczki nad Jezioro Drużno. Pewnego razu, na terenie nisko położonych, po części depresyjnych polderów okalających wschodnie obwałowania jeziora, odkryłem liczne zabytki wczesnośredniowieczne, które rozrzucone były na obszarze około 5 hektarów.

Miałem trochę szczęścia, gdyż obfite opady deszczu wypłukały wierzchnią warstwę i odsłoniły liczne fragmenty naczyń glinianych z IX/X wieku, kości zwierzęce, bryłki bursztynu oraz wyroby bursztynowe – w tym pionek do wikińskiej gry hnefatafl. Wtedy zrozumiałem: TO WŁAŚNIE TU!

Gdzie - tu, na depresji?!
Dowcip polegał na tym, że cały ten teren często był współcześnie penetrowany, także przez poszukiwaczy bursztynu, ale nikt w tym miejscu, na obszarze dość niskiej depresji nie spodziewał się odnaleźć legendarnego Truso. W XIX w. przeprowadzono meliorację wschodnich obrzeży jeziora Drużno i w wyniku odprowadzenia wody gruntowej pokłady torfu osiadły i zmieniły ukształtowanie całego terenu. Wcześniej był to teren co najmniej o 70 cm wyższy, doskonale nadający się do ulokowania tu portu.

Po odkryciu został powołany specjalny zespół konsultacyjny do badań Truso, któremu przewodniczył profesor Aleksander Gieysztor. Badania Truso od początku miały interdyscyplinarny charakter. Uczestniczyli w nich obok archeologów także przedstawiciele nauk przyrodniczych, a ostatnio, dzięki współpracy z naukowcami z Uniwersytetu z Freiburga, mogliśmy zastosować najnowocześniejsze techniki poszukiwawcze m.in. z zastosowaniem magnetometru i radaru ziemnego.

Sensacyjne znaleziska
Badania takie przeprowadzono na powierzchni ponad 20 hektarów. I co odkryto? Wiele elementów rozplanowania przestrzennego osady, jak choćby podział na dwie strefy – portowo-handlową i rzemieślniczą z otwartymi paleniskami. Obie strefy oddzielał regularny i szeroki rów, którym płynęła woda.

Oprócz funkcji melioracyjnej, jego wykopanie związane było z zabezpieczeniem gęsto zabudowanej części portowej od otwartego ognia. Wnikliwe badania archeologiczne pozwoliły odtworzyć zabudowę portu, rozplanowanie osady, a także wygląd poszczególnych budowli – w tym typowego, wikińskiego długiego domu. I to właśnie pokazuje wystawa „Truso – wikińskie emporium”, która jest prezentowana w Państwowym Muzeum Archeologicznym w Warszawie.

Odnaleziono też liczne, unikatowe zabytki pochodzące z warsztatów bursztyniarskich, złotniczych, kowalskich, szklarskich i rogowniczych. Miało nawet miejsc sensacyjne znalezisko – odnaleziono wyjątkowo duży (bo ponad 10 kg!) depozyt bursztynu w ziemiance obok domu rzemieślnika bursztynnika, a także liczne, piękne wyroby. Wyroby bursztynowe i kowalstwo – z tego przede wszystkim słynęło Truso.

Kiedy kilka lat temu poproszono mnie o wytypowanie najbardziej charakterystycznych wyrobów z Truso na wystawę millennijną Rady Europy pt. „Europa Środkowa Około Roku 1000”, te właśnie eksponaty z naszych wykopalisk reprezentowały na niej Truso - a tym samym miejscowe ziemie oraz ich tak ciekawą i bogatą tradycję.

Miejscowi kowale, oprócz skandynawskiego surowca, wykorzystywali też pokłady miejscowej rudy darniowej – ich kunsztowne wyroby, które wtedy rozchodziły się po całym basenie Morza Bałtyckiego, są również prezentowane na wystawie w Państwowym Muzeum Archeologicznym w Warszawie. W sumie pokazujemy tu ponad 250 oryginalnych zabytków, które pochodzą ze zbiorów Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu.

Znaleziska licznych monet, odważników, fragmentów wag, a także wielu różnych przedmiotów importowanych z innych ośrodków europejskich ilustrują skalę intensywności wymiany handlowej jaka przez co najmniej 200 lat odbywała się w Truso.

„Fenomen pruski”
Trwa teraz naukowa dyskusja na temat tak zwanego „fenomenu pruskiego”. Na terenie Truso, oprócz odważników, o bardzo charakterystycznym kształcie (tak zwanych kubooktaedrycznych), znaleziono też wiele monet srebrnych (oraz ich drobnych fragmentów - czyli tak zwanych „siekańców”).

Wszystkie monety pochodzą sprzed 830 roku, z okresu I fali napływu srebra kufickiego na te ziemie. Także w bezpośrednim i dalszym zapleczu osady Truso, które stanowiły ziemie Prusów i Słowian, nie stwierdzono późniejszych emisji monet arabskich.

A tymczasem Truso – jak wiadomo – istniało i prowadziło intensywny handel do początków XI wieku! Co stanowiło podstawę systemu płatniczego wobec braku dopływu srebra?

Ta zagadka może mieć wytłumaczenie w kronice samego Ibrahima ibn Jakuba. Opisując państwo Mieszka I, wspomina on o silnej drużynie książęcej, utrzymywanej dzięki podatkom, „które stanowią ciężarki wagowe”. Próbowano różnie interpretować to określenie, ale ja zgadzam się ze zdaniem mojego mistrza, który twierdził, że „źródeł pisanych nie należy poprawiać!”.

Ibrahim ibn Jakub zachował się jak rasowy kronikarz. Opisał ważny fakt – i to tłumaczy, dlaczego znajdujemy tak dużo ciężarków kubooktaedrycznych, które odgrywały rolę pieniądza. Konsekwencją braku dostatecznej ilości srebra, było przejęcie przez odważniki roli pieniądza – odważniki gwarantowały reprezentowaną przez siebie wartość w srebrze i pełniły rolę swego rodzaju weksla potwierdzającego otrzymanie wypłaty w srebrze w momencie, kiedy będzie ono znów łatwo dostępne.

Mówiąc bardziej obrazowo – za towary płacono srebrem odważanym w ilości odpowiadającej cenie, lub też przekazując same ciężarki, które później można było zamienić na odpowiednią ilość srebra.

Przypuszcza się, że ten nowy sposób płatności działający w ramach systemu płatniczego opartego na wadze, ewoluował wewnątrz zbiorowości kupieckiej, a czynnikami sprzyjającymi jego powstaniu były: polepszona komunikacji, pojawienie się większej liczby kupców oraz fakt, że coraz większa część populacji ludzkich zamieszkujących pobrzeża Bałtyku stała się aktywnym jego uczestnikiem.

Wikingowie, znakomici wojownicy, żeglarze, ale i kupcy stworzyli ten system płatniczy, który w tamtych czasach i okolicznościach znakomicie zdał egzamin. Jest to tylko hipoteza i przedmiot dyskusji znawców tematu, ale…W każdym razie monety, siekańce, wagi i odważniki można obejrzeć na wystawie „Truso – wikińskie emporium”.
wysłuchał i zapisał: Arkadiusz Szaraniec (wywiad autoryzowany)
14.01.2009

Truso zajmowało ponad 20 ha wraz z umocnieniami



   
Cytat
(@becik)
Użytkownicy Admin Zarejestrowany
Dołączył: 2 lata temu
Wpisy: 16547
Rozpoczynający temat  

Marek Szajerka Wysłany: 21 Maj 2010 23:39  

W latach 90 ubiegłego wieku na łamach lokalnej Gazety Grudziądzkiej publikowałem artykuły o możliwości lokalizacji Truso na terenie obecnego Grudziądza. Temat ten znalazł kontynuatorów. Zapewne to paradoksalne, ale obecna powódź odtwarza zapewne warunki sprzed ponad 1000 lat. Żeglarz Wulfstan mógł zastać w okolicy Grudziądza zalew. Nadal Wisła jest najszersza w całym swoim naturalnym biegu właśnie k. Rządza, obecnie dzielnica Grudziądza.

Wg kronikarza Jana Długosza św. Wojciech też zaczynał swoją misję od okolic Grudziądza, przekraczając Osę i tu otrzymał uderzenie wiosłem od pruskiego przewoźnika. Dlatego w kościele w Szembruku (ok. 25 km od Grudziądza) św. Wojciech jest pokazany z wiosłem na tle panoramy Grudziądza. Łasin, któremu podlegał Szembruk, należał do diecezji pomezańskiej.



   
OdpowiedzCytat
(@becik)
Użytkownicy Admin Zarejestrowany
Dołączył: 2 lata temu
Wpisy: 16547
Rozpoczynający temat  

Wydaje mi się, że temat Truso został już wyjaśniony ostatecznie.



   
OdpowiedzCytat
(@becik)
Użytkownicy Admin Zarejestrowany
Dołączył: 2 lata temu
Wpisy: 16547
Rozpoczynający temat  

czcibor Wysłany: 15 Mar 2016 12:37  

Becik napisał:

Wydaje mi się, że temat Truso został już wyjaśniony ostatecznie.


Właśnie trafiłem na ten temat.
@ Marek Szajerka, Becik ma całkowitą rację. Nie można mieć wątpliwości, że Janów Pomorski to Truso. Proszę spojrzeć na eksponaty w muzeum elbląskim.
http://www.lucivo.pl/2013/06/truso.html



   
OdpowiedzCytat
(@becik)
Użytkownicy Admin Zarejestrowany
Dołączył: 2 lata temu
Wpisy: 16547
Rozpoczynający temat  

Marek Szajerka Wysłany: 25 Kwi 2016 21:56 

Nazwy geograficzne na różnych szerokościach się powielały.Co do terenu Grudziądza, leżał na pograniczu słowiańsko-bałtyjskim. W zasadzie to miasto jest na obydwu terenach. Po stronie północnej "Starej" Osy to pruska Pomezania a południowa strona to teren Słowiańszczyzny.
Tu można się zastanowić po co od czasów średniowiecza po południowej stronie był plac targowy o szerokości ok. 30-60 m i długości ok. 250 m. Ta osada leżała nad zanikłym w średniowieczu największym jeziorem w okolicy, J. Tuszewskim.

Przeglądając artykuł Mariana Gumowskiego w Roczniku Grudziądzkim, T. 3:1963, o monetach, to okazuje się, że najwięcej monet rzymskich znajdowano w XIX w., kiedy była przebudowa części południowej Grudziądza. W latach 80 XIX w. na Rządzu dokonano sensacyjnego odkrycia, ok 800 grobów z okresu wpływów rzymskich. Eksponatami podzieliły się muzea w Gdańsku i Berlinie. W znacznej części te zbiory zaginęły w czasie II wojny światowej.

Do tego dochodzi jeszcze stereotyp, że Grudziądz to wyłącznie teren w obrębie murów po stronie północnej "starej' Osy.
Do tego jeszcze dochodzi jeden ważny element. Polska historiografia po 1945 r. w zasadzie całkowicie wykreśliła z geografii historycznej "starą" Osę. W tej sytuacji mamy fikcyjną tezę, że cały Grudziądz był na terenie Słowian.
Aż trudno uwierzyć, że systematyczne badania archeologiczne Grudziądza podjęto dopiero w l. 2006-2014. Wcześniej były tylko wyrywkowe nadzory archeologiczne. Niedawno sensacją okazało się odkrycie w okolicy Grudziądza artefaktów po Wikingach.

Rządza też nie badano w Polsce Ludowej. Powstało tam wysypisko śmieci oraz w latach 80 osiedle z wielkiej płyty. Dlatego Truso k. Elbląga, przy zniszczeniu artefaktów sprzed 100 lat z Truso "południowego" może uchodzić w historiografii za jedyne, ale czy to jest prawda?

Tradycja, żywa do XVIII w., że św. Wojciech zaczął swoją misję od okolic Grudziądza musiała mieć jakieś podstawy faktograficzne.

O misji św. Wojciecha napisałem niedawno na serwisie Nasze Miasto:

http://grudziadz.naszemiasto.pl/artykul/teren-grudziadza-na-trasie-misji-sw-wojciecha-w-997-roku,3710180,art,t,id,tm.html



   
OdpowiedzCytat
Udostępnij: