
Zamki, dwory obronne, mury miejskie, grodziska
Forum miłośników średniowiecznych fortyfikacji (zał. 05 Lis 2007)
Marek Szajerka Wysłany: 04 Kwi 2010 18:18
Przypuszczam, że część z Państwa będzie chciała osobiście poznać źródła do dziejów Grudziądza. Poniżej fundamentalna praca historiograficzna X. Froelicha z 1868 r. Niestety wiele osób nie potrafi odróżnić poglądów X. Froelicha od przytoczonych przez niego źródeł. W przyszłości zamieszczę swój komentarz do tego dzieła., sporządzony dla potrzeb badań archeologicznych w 2009 r.
Fragment tego tłumaczenia, dot. zamku Administrator portalu już zamieścił wcześniej.
..........................................................................................................
Xaver Froelich
Geschichte des Graudenzer Kreises
[Historia powiatu grudziądzkiego]
Graudenz 1868
[fragment]
Tłumaczenie z oryginału niemieckiego
Adam Wolnikowski
Rękopis tłumaczenia polskiego pośmiertnie przygotował w formie drukowanej
Marek Szajerka
Oddział Polskiego Towarzystwa Historycznego
w Grudziądzu
Grudziądz 2009
Xaver Froelich, Geschichte des graudenzer Kreises, Graudenz 1868
[X. Froelich, Historia powiatu grudziądzkiego, Grudziądz 1868], s. 1-31 i 84-156.
Wydruk na podstawie rękopisu tłumaczenia Adama Wolnikowskiego, dokonanego przypuszczalnie w 1 połowie lat 50 XX w. Rękopis tłumaczenia odkryła Janina Guniewicz w latach 90 XX w. w Archiwum Państwowym w Toruniu Oddział w Grudziądzu (obecnie nieistniejącym). Wersję drukowaną przygotował Marek Szajerka.
Podany tekst posiada charakter roboczy i popularnonaukowy. Jego celem jest przybliżenie dorobku badawczego X. Froelicha szerszemu kręgowi osób zainteresowanych historią Grudziądza. Nie wszystkie przypisy zostały przez A. Wolnikowskiego przetłumaczone. Numeracja stron odpowiada stronom oryginału niemieckiego. W nawiasach kwadratowych podano alternatywy nazw oraz wersji tłumaczeń.
M. Szajerka
Strony 1-30
Wstęp
I. Części składowe powiatu i historyczny pogląd ich składu.
Są trudności, aby historie w ramach poszczególnych powiatów ująć , dlatego, że one dopiero w nowych czasach granice otrzymały i pierwotnie często z nienależących części zaokrąglone zostały. Tak samo było i z grudziądzkim powiatem.
Za czasów pogańskich Prus tworzyła rzeka Ossa albo Mokra, zachodnia granicę tego obszaru, który od głównego miasta [Chełmna] Chulmno lub Colmen otrzymał miano ziemi chełmińskiej i dzielił teraźniejszy powiat grudziądzki w jedną większą należącą do ziemi chełmińskiej i jedną część mniejszą, należącą do Pomorza (Pomesanien).
Ta granica pozostała, gdy książę Bolesław Chrobry lub tak zwany Waleczny z Polski w roku około 1015 sąsiednie Prusy na skutek wojny zajął a obszary aż do Ossy (castelania culmensis) ujarzmił a po środku tej rzeki pamiątkowy słup osadził, jako znak, że te ziemie zajął w posiadanie.
Dzika, prawie że bezdrożna część po przeciwnej stronie Ossy zastąpiła mury ochronne przeciw zwycięsko postępującemu polskiemu panowaniu. W roku 1206 przechodzi ziemia chełmińska w posiadanie księcia Konrada Mazowieckiego, który przejął tę ziemie zniszczona i zdziczałą, bo pogańscy poprzednicy i sąsiedzi przez częste napady prawie że wszystkie tam założone wsie zniszczyli. W roku 1222 odstąpił Konrad Mazowiecki *) te ziemie biskupowi
Chrystianowi, gdy jego dążenia, aby te ziemie uratować dla chrześcijaństwa nie odniosły skutku, za wspólną naradą ze swoimi przynależnemi w roku 1230 odstąpił Zakonowi Niemieckiemu na własność. W wszystkich dokumentach, które dotyczą oddania
ziemi*) , jest oddana ziemia chełmińska linią zamkniętą, która przez rzekę Drwęcę, z tego miejsca, gdzie rzeka Drwęca opuszcza niemieckie (Marken), aż do Wisły i dalej przez Wisłę, aż do miejsca,
gdzie rzeka Ossa do Wisły wpływa; - dalej wzdłuż Ossy do pierwszego punktu granicznego. Zakon rozszerzył niebawem swoją posiadłość poza granice.
Gdy Pomezania stała się prowincją zakonną i własnego biskupa otrzymała, doszło na skutek pretensji, jakie podnieśli biskupi chełmiński i pomezański do Zakonu wznieśli, w r. 1243 do porozumienia, przy czym ci pierwsi otrzymali trzecią część ziemi, które podlegały ich władaniu. Biskup chełmiński i jego kapituła otrzymali 600 włók w różnych częściach, biskup pomezański otrzymał trzecią część obszaru, w którym Christburg położony był. Okazało się, że ostatnio wymienione posiadłości narażone były na zaczepki pogańskie, przeto wybrał biskup pomezański Ernest w r. 1255 w to miejsce ochronioną część ziemi, w którym zamek i miasto Kwidzyn już powstały, ostatnie również zostały zniszczone i zadowolił się tą częścią, która wówczas należała do szlachetnego Bernharda von Camnitz*) .
Prawdopodobnie największa część obszaru, która przez starych Pomorzan do grudziądzkiego powiatu dołączona była, jako własność niemieckiego zakonu zakwestionowana i z ziemią chełmińską połączona została. W roku 1285 dysponował biskup pomezański Henryk kilkoma połaciami ziemi, które kiedyś ciągnęły się aż do granic w tutejszym położeniu wsi Dusocin i własność Zakonu posiadłości Mendritz, pod prądem rzeki górę przez Ossę ograniczoną była .*) Aby usunąć wątpliwości co do obustronnego posiadania, uzgodnił mistrz krajowy Meinhard v. Querfurt w roku 1294 z biskupem pomezańskim Heinrichem granicę pomiędzy biskupstwem i krajem zakonnym, przy czym ustalono, że nadal prowadzić będzie granica w dół Osy tylko do Mendrik. Obecna mapa wskazuje, że granice mają być utrzymane pomiędzy Widlitz, Leistenan, Schönau i Gottschalk przez jezioro w Świetem, jezioro w Wałdówku i Krzywken, wzdłuż i następnie Schönwalde, Nogath i Kalmuzy, obecna zachodnia linią graniczną powiatu aż do Wełcza. Po drugiej stronie Ossy należało już tylko: Carlshof, Scharnhorst, Gr. i Kl. Leistenan, Kowallek, Partenschin, Babken, Wurzelsdorss, Gottschwalk, Ossówken, Thiernau i Dohnastädt do biskupstwa pomezańskiego, reszta była własnością zakonu. Formalnego przekazania do ziemi chełmińskiej nie udało się odszukać.
16. X. 1466 zawarto pokój pomiędzy królem polskim Kazimierzem i wielkim mistrzem Ludwikiem von Erlichshausen i z zostało Polsce przyznane Chełmno i Ziemia michałowska i całe zachodnie Prusy na stałą własność. Polskie Prusy w tutejszym powiecie nie tylko do Ossy, lecz do z Mendritz w wskazanej linii aż do Wolz, przez ziemie, które poprzednio Pomezania odstąpiła rycerzom, tak, że faktyczny bieg Ossy, który stanowił zachodnią granicę ziem chełmińskich przestał istnieć .**)
Przy granicy teraźniejszego powiatu chełmińskiego znajdowała się dzisiejsza Weishof i Weisheide a w czasie polskich władz przez pewien czas były te wioski w posiadaniu biskupa chełmińskiego, jednak nie datowało to posiadanie z roku 1243, ani nie miało nic wspólnego z darowizną przez króla Aleksandra Jagiellończyka w roku 1505 dla biskupa chełmińskiego, lecz była to jedynie osobistych rodzinie Leskich przygotowanych praw użytkowania.
Część biskupstwa pomezańskiego, fragment powiatu nie przypadł pod polskie panowanie, lecz należał do Prus Wschodnich, które w pokoju zawartym w roku 1466 przyznano jako lenne, nadane księciu lennemu przez Senat i Sejm Rzeczypospolitej, w roku 1525 świeckie księstwo, w roku 1618 połączone z Brandenburgią i w roku 1701 Królestwo Pruskie. Połączenie w taki sposób rozerwanych własności w powiecie nastąpiło 13 września 1772 roku , kiedy Fryderyk Wielki Prusy Królewskie zajął i przez to te przez więcej jak 500 lat różnie zarządzane, więcej jak 300 lat różnym panom poddane i prawie przez 250 lat przez narodowość i religie rozłączone części powiatu grudziądzkiego z sobą połączył. Jeszcze raz nastąpiła rozłąka przez pokój w Tylży 9 lipca 1807. Courbiera dzielna obrona twierdzy Grudziądz przyczyniła się do zatrzymania przy pruskim domu królewskim: twierdz Grudziądz z miastem i kolonie, wsie Noawawieś, Parski, Świerkocin.
Dawniejsze biskupstwo pomezańskie, także część Prus Wschodnich zostały z racji ich położenia i tym razem przez rząd polski nienaruszone. Okręgowi miasta Grudziądz nałożono konwencję, którą 10 XI 1807 pomiędzy pełnomocnikiem Prus i Saksonii, za pośrednictwem marszałka Soult została zatwierdzona z dodaniem miejskich posiadłości Strzemięcin, Gehlbude, Rehkrug (Sarniak). Końcowo stwierdzić należy, że na podstawie słupów granicznych zostały z okupacji wyłączone folwark Fijewo, Tuszewska Grobla i Chomsekrug. Reszta powiatu i całej ziemi chełmińskiej, dawnych rycerskich udziałów w Pomezanii, przypadła Księstwu Warszawskiemu. Ten stan datuje się z 30 kwietnia 1815.
II. Ogólne podstawy ustaw krajowych i ustroju krajowego.
Z poszczególnych odcinków historii w zachowanych specjalnych przekazach (źródłach) o powiecie grudziądzkim, aby być dobrze zrozumianym , trzeba na pierwsze miejsce wysunąć zapoznanie się z ustawami i zarządzeniami krajowymi, które zawierają ogólna normę do różnorodnych zjawisk z związkiem pierwotnym.
1. Czas rycerski
Najważniejszą ustawą rządu rycerskiego na ziemi chełmińskiej jest tak zwany przywilej chełmiński. Takowy ustanowili Herman von Salza i Herman Balk w dniu 22 grudnia 1232 , lecz w czasie pożaru miasta Chełmna zagubiła się ustawa i została odnowiona przez mistrza krajowego Eberhard von Seyne 1 października 1251 roku. W ten sposób , że skład słów starego dokumentu na nowo sporządzono. Przy końcu starego dokumentu z roku 1232, który najpierw tylko specjalne prawo Chełmna i Torunia, ale i ponadto ogólne podstawy dla całego ówczesnego okręgu zakonnego zawiera, wezwano świadków z Chełmna, Torunia i Kwidzyna*) przy ukończeniu w r. 1251 jeszcze świadków z Chełmna, Torunia, Christburg, Elbląga, Balga, Zantir i Radzyna. Ten ostatni wymieniony zamek, ponieważ w r. 1234 rozpoczęto budowę, w r. 1232 nie został jeszcze wymieniony, tylko Rensche (Rondsen) Rude (Ruda) są w okręgu grudziądzkim, jako punkty graniczne chełmińskich ziem podane.
Jak z treści wynika, chełmińskie władze nadały mieszkańcom Chełmna i Torunia za ich działalność w obronie chrześcijaństwa i popieranie interesów Zakonu, te prawo, że corocznie mogli sobie sami sędziego obrać, którego zatwierdzenie sobie Zakon zastrzegł. Sędziowie mieli prawo trzecią część większych kar sądowych a z małych kar aż do 12 fenigów dla siebie zatrzymać i kary do 4 szylingów darować *). Podstawą do sądowych rozstrzygnięć było prawo magdeburskie, tak, że wszędzie tylko polowa kary była stosowana. Jeżeli wyrok został nieuznany, miała rozstrzygnąć rada chełmińska, miasto Chełmno uznano jako główne miasto wszystkich miast pomiędzy Wisłą, Ossą i Drwęcą, które już istniały i tych które miały być wybudowane. Nadanie praw do własności miejskiej następowało według flamandzkiego prawa dziedziczenia. Zakon zatrzymał wszelkie jeziora, żeremie bobrowe, warzelnie soli i metale, oprócz żelaza. Ten, na którego przyznanej posiadłości znajdowało się jezioro trzy łany duże, mógł to dać zaliczyć jako ziemię uprawną. Jeżeli jezioro było większe, miał właściciel prawo łowienia każdą siecią **), tylko nie niewodem. Kto w swoich granicach miał rzekę, miał prawo na niej młyn zbudować. Jeżeli rzeka nadawała się do kilku młynów, nie wolno było młynów stawiać bez udziału Zakonu, który 1/3 kosztów ponosił i 1/3 zysków zabierał. Wszelką zwierzynę dziką z wyjątkiem niedźwiedzi, dzików i rogaczy należy się do domu zakonnego odstawić. Zasiedziałym, którzy mieli prawo do dziedziczenia, mogli swoją posiadłość sprzedać, jednakże tylko takim osobom, które Zakon zatwierdził i którzy zgadzali się na przepisane usługi, także kupujący otrzymał kupioną własność od Zakonu.. Jeśli ktoś sprzedał 10 włók a kupujący musiał z tych 10 włók z pancerzem i inną zbroja na koniu służyć. Takim, którzy od Zakonu dziedziczną własność nabyli, zakup innej dziedzicznej własności był wzbroniony. Właściciele 40 włók i więcej służyli Zakonowi z uzbrojonym koniem w pełnej paradnej zbroi, z najmniej 2 towarzyszami z osidłanymi końmi a właściciele o mniejszej ilości włók służyli z pancerzem, lżejszym uzbrojeniem i jednym koniem. Te usługi były na każde były na każdorazowe wezwanie przeciw wszystkim wrogom ziemi chełmińskiej, zwłaszcza przeciw Pomezanom. Z chwilą, gdy Pomezanie zostali unieszkodliwieni, miało całe wojsko służyć do obrony granic. Każdy obywatel, który od Zakonu otrzymał własność dziedziczną, dał z tego jednego kolońskiego lub 5 chełmińskich fenigów***) i 2 Markgewicht wosku, jako uznanie zwierzchnictwa. Płace uiścić trzeba było na św. Marcina 15 dni przed do 15 dni po terminie. Opuszczający się po upływie terminu płacił 10 szylingów kary, która po upływie następnych 15 dni każdorazowo o 10 szylingów urosła. Z powodu kary i zaległych czynszów zabrano bydło. Kto swoje obowiązki wobec Zakonu zupełnie zaniedbał i ziemię chełmińską opuścił, wyznaczono w przeciągu 18 tygodni trzy terminy, po upływie których wyznaczono 30 szylingów kary, a po upływie następnych 6 tygodni o dalsze 30 szylingów podwyższono. Jeżeli uchylał się przez rok od płacenia, zabrał Zakon dla zaspokojenia swojej pretensji całą posiadłość opuszczoną, aż do zapłacenia.
Dalej ustanowiono umową, że od każdego niemieckiego ara jeden korzec pszenicy i jeden korzec żyta włocławskiej miary od każdego polskiego radła jeden korzec pszenicy biskupowi diecezjalnemu, jako dziesięcinę oddać należy. Jeżeli biskup więcej zażąda, decyduje Zakon. Moneta krajowa jest w ten sposób uregulowana, że tylko jedna mennica w Chełmnie jest, pieniądz z czystego srebra wykonywać się ma, jedna marka z 60 szylingów (solidus) się składa, nowy pieniądz tylko raz na 10 lat wybijać się ma , przy czym 12 nowych monet ma odpowiadać 14 starym. Końcowo ustalił przywilej chełmiński jako wielkość włók , miarę flamandzką i uwolnił całą ziemie chełmińską od wszelkiego płacenia cła.
W tym przywileju, nie tylko dla Chełmna i Torunia, ale i dla całego obszaru zakonnego były podstawy praw miejskich, sądowych, majątkowych i wojskowych, stosunek do władz kościelnych i ustaw krajowych; w ogóle całe ówczesne prawo chełmińskie i należałoby by cokolwiek jeszcze nadmienić, co przy pozostałych, albo zagubionych zarządzeń krajowych zmienione zostało.
a. Miasta i komuna. Do czasu, jak długo ziemie należały do rycerzy, podział był na komturstwa, wójtostwa i sołectwa. Grudziądzki powiat zawierał cztery komturstwa w Grudziądzu, Radzynie, Rogóźnie i Pokrzywnie i wójtostwo w Słupie. Ostatnie zostało w r. 1333 połączone z komturstwem w Rogóźnie, które od tego czasu nazywano wójtostwem i tka zostało pomimo, ze w r. 1416 do tego obszaru zamkowego dołączono położone w tutejszym okręgu, zniesione komturstwo w Pokrzywnie. Komturowie i wójtowie rządzili w przydzielonym im zamkom dystrykcie sprawami administracyjnymi i prowadzeniem wojny na tych ziemiach i poza nimi. Dysponowali oni ziemską posiadłością, z zastrzeżeniem zezwolenia wielkiego mistrza, zezwalali na zamiany i sprzedaż, dozorowali sądownictwo i policję, pobierali podatki i czynsze, co zostało księgowane i rachunek prowadzony.
Grudziądz i Radzyn kontrolowały komturstwa miejscowe, Łasin natomiast kontrolował komtur, względnie wójt z Rogóźna, w którego okręgu miasto było położone*) i strzegli, by żadne miasto nie miało być skrępowane w wolnym rozwoju. Przybysze niemieccy, którzy się w miastach osiedlali i praktyczne doświadczenia w nowej ojczyźnie w użytek wprowadzali. Prawo wolnego wyboru sędziego rozciągało się także na najstarszego gminnego ławników i radnych , na których czele stał corocznie wybierany burmistrz z jednym kompanem. Najstarsi gminy tworzyli trzeci porządek, ławnicy, których przewodniczący był razem z sędzią tworzyli sąd lub drugi porządek, burmistrz i rada pierwszy porządek.
Do czynności ostatnich należał nadzór nad miejskim bezpieczeństwem, dbałość o utrzymanie i ulepszenie majątku miejskiego, rozstrzyganie miejskich spraw dłużniczych, obrona najstarszego rzemieślnika i zatwierdzanie cechów, ustalenie cen żywności, także i policji obyczajowej i służby. To co w każdym mieście uznano, że może służyć dla ogólnego dobra, zostało ujęte w oddzielnych prawach miejskich pod nazwą wiklerz *). Handel i rzemiosło przy tym się podniosły. W wszystkich miastach były stragany z chlebem, mięsem, rybami i materiałami, gdzieniegdzie były tez sklepy i łaźnie dla leczenia i czystości. Także i szlachta się w miastach osiedlała i brała udział w handlu, zajmowali stanowiska honorowe i zajmowali się wyćwiczeniem wojenno-dzielnej miejskiej milicji.
b. Sądownictwo. Sędzia wydawał w mniejszych sprawach sam wyroki a w ważniejszych wspólnie z ławnikami. Rozprawy odbywały się w określone dni lub jeżeli konieczność wymagała w zalecone dni i nazywano ją Dingo der Beiding, co oznacza to samo, jak mówimy zwyczajne i nadzwyczajne posiedzenie. Rozprawa była ustna i początkowo jawna. Wyraz Hegen określa utrzymanie formalności dla otwarcia dnia sądowego. Prowadzenie księgi sądowej, która w najstarszych czasach zawierała tylko mowy i jednostronne określenie woli, był pisarz sądowy Notar zatrudniony. Ważniejsze wyroki, kary zatwierdzał komtur, który był zarazem przewodniczącym sądu okręgowego Landgericht a w małych cywilnych sprawach był tez sędzia apelacyjnym. Z magdeburskiej księgi ustaw Gesetzbuch powstało w r. 1394 chełmińskie prawo, tzw. Stare Chełmno. Flamandzkie prawo spadkowe, które obejmowało ogólnie małżeńska wspólnotę majątku i dziedziczenie obojga płci było równoznaczne z dziś oznaczonym chełmińskiej lub kolońskiej wspólnocie majątkowej.
c. Posiadanie ziemi. Chełmińska umowa okresla tylko jeden rodzaj posiadania ziemi i to chełmińskiej albo kolońskiej wolnej posiadłości, które niezabudowane lub opuszczone części ziemi dla osiedlenia po przemierzeniu według prawa oddano.
W roku 1249 porównał legat Jakobus niemiecki zakon z ujarzmionymi i nowo nawróconymi Prusami, przy czym ostatnim zostawiono prawo wyboru według ich upodobania, czy wola prawo chełmińskie, czy polskie. Pytanie, pod jakimi warunkami polscy rycerze w obszarze Zakonu mogą otrzymać dobra, rozprawiano już za Hermana Balki i doszli do porozumienia na zebraniu 17.XI. 1278 . Na to zebranie zaproszono zastępcę mistrza krajowego Conrad von Thierberg, różnych braci zakonnych z ziemi chełmińskiej, pomiędzy którymi był Hartung z Radzyna, Heinrich Brabantius z Pokrzywna, Bertold z Grudziądza, dalej ksiądz Konrad z Radzyna i najdostojniejsi Polacy, którzy w ziemi chełmińskiej byli zasiedziali, pomiędzy nimi Petrus z Grudziądza i Segislaus Nahgus z Radzyna. Na tym zebraniu uzgodniono, że każdy polski rycerz swoja posiadłość z prawem rybołówstwa, pasieką i tym podobne dziedzicznie posiadać, Zakonowi bez ograniczenia i odszkodowania przy wyprawach wojennych i poselskich służyć i od każdego radła minimalną pieniężną i czynsz w płótnie uiścić miał.
Przez tą i przez specjalne dokumenty nadania własności dla poszczególnych majątków, jak i dla całych wiosek, potworzyły się w czasach rycerskich różne rodzaje posiadania ziemi. Majątki lenne, które oddano wolnym Prusom iure hereditario prutenico perpetuo, co znaczy w ten sposób, że mogły one przejść na potomków, na krewnych z linii wstępnej (ojciec, dziad, pradziad i.t.d.), brata i dzieci brata, ale później do Zakonu wracały, byli wolni od dziesięcin i szarwarku, ale zobowiązani do służby w zamku i nieokreślonej służby wojennej. Takich uprawnionych w powiecie grudziądzkim nie można wykazać. Jednakże Polacy i Pomeznie posiadali czasowo majątki Jacobsdorff, Nogaten, Bogdamsdorf, Bogusch, Belblat, Saptem, Klodaw i Sawden. W tych trzech ostatnich obowiązywało magdeburskie, w Belblat polskie a w reszcie majątków obowiązywało chełmińskie prawo, z tym wyjątkiem, że straty, które oni ponieśli w wyprawach wojennych dla Zakonu nie zostały im zwrócone.
Przybysze szlacheccy, którzy z Niemiec przybyli dla osiedlenia się, zostali przez Zakon nadzwyczaj serdecznie przyjęci i jak długo była ziemia zbyteczna, otrzymywali wynagrodzenie za usługi już lub takie, które jeszcze mieli wykonać, z reguły otrzymali wysokie i niższe sądownictwo, patronaty i inne prawa, które się szlachcie nadawało.
Właściwy niemiecki stan włościański, który był osobiście wolny, do żadnej służby wojennej nie był obowiązany i jego ciężary i podatki jedynie na ziemi ciążyły, powstał przez to, ze Zakon wypróbowanemu mężczyźnie dał pewna ilość włók z obowiązkiem, aby je osadnikami obsadził. Taki , któremu te ziemie ad locationem, ad locandum lub ad locandum villam, co znaczy: do założenia wioski polecenie otrzymał, dostał jako sołtys takowej, z reguły dziesiątą część ogólnej ilości włók dziedzicznie i wolne (dlatego Freischulz) z małym sądownictwem i prawem do trzeciego feniga od kar sądowych . Od reszty oddawał określony czynsz po kilku wolnych latach (tylko w powiecie grudziądzkim) w kurach.
Zdarzały się też nadania własności na dożywocie a że Zakon stale brał pod uwagę stosunki miejscowe i osobę, jakiej się dawało, z czasem powstawały różnorodne odgałęzienia własności. Niezamierzona służba wojskowa według polskiego prawa była Prusom i Polakom tak uciążliwa, że tęsknili za prawem chełmińskim i to prawo stopniowo zaprowadzili.
Szlacheccy posiedzi ciele mogli już za czasów rycerskich swoje nieużytkowane ziemie innym oddać. Do r. 1249 byli też chłopi poddani (niewolnicy) w ziemi chełmińskiej, mianowicie byli to jeńcy wojenni, których Zakon w czasie wojny wziął do niewoli i oddał wrodzonym Prusakom na majątki ziemskie, po części też Chełmnu do uprawy roli.
d. Stosunek do biskupa diecezjalnego, który był udokumentowany chełmińskiej umowie, uległ zmianie przez ugruntowanie systemu kościelnego. Ziarno [pod zasiew (Pflugkorn)] nie oddawano biskupowi tylko księdzu. Przy lokacji takiej miejscowości, gdzie przewidywano budowę kościoła, regularnie została ziemia księdzu ustalona i dary dla klasztorów wymagały zezwoleń od Zakonu i miast. Oprócz domu dobrowolnego ubóstwa w Grudziądzu nie było w powiecie grudziądzkim klasztorów. Godne uwagi jest, że Wielki Mistrz Werner von Orseln w r. 1330 patronat nowo wybudowanego kościoła w Szynwałdzie benedyktynkom w Toruniu przekazał.
e. Moneta i miara. Marka chełmińska według wszelkiej prawdopodobności oznaczała około ½ marki lub ¼ funta dobrego srebra naszych dni, więc nigdy nie wznosiła się ponad 7 talarów teraźniejszego pieniądza. Ustaloną wartość w chełmińskiej mowie długo pieniądz krajowy nie utrzymał. Obok marki powstały stopniowo Vierdung (Ferte) = 1/4 marki i Scotter = 1/24 marki, jako moneta obliczeniowa. Rzeczywiście wybite monety były Habscoter = 1/45 marki, Schilling (solidus) = 1/60 marki, Pelke = 1/20 marki, stary denar, później Vierchen zwany, 1/180 marki i od r. 1416 nowy denar albo fenig = 1/720 marki.
Dietrich von Altenburg (+1341) kazał wybić 13 łutowe szylingi, przez co wartość marki chełmińskiej ustalono na 5 talarów 20 Sgr 8 fenigów.
Nie dużo później, pomimo korzystnej sytuacji Zakonu, nastąpiło obniżenie wartości, przy czym szylingi wybijano o wadze 10-11 łut a
marka miała wartość 4 talarów 17 Sgr – fenigów
Vierdung 1 " 4 " 3 "
Scoter - " 5 " 9 "
Schilling - " 2 " 3 "
Jednakże wartość się nie utrzymała. Jeszcze przed bitwa pod Grunwaldem zrobiono z jednej marki w srebrze 2 1/2 marki w monecie.
Marka w monecie spadła przez to na 2 talary 24 Sgr – fenigi
Vierdung - " 21 " - "
Scoter - " 3 " 6 "
Schilling - " 1 5 "
Pelke - " - 11 1/5 "
Stary denar - " - 5 3/5 "
W roku 1412 zakupione te marki, jako nie monety, stop srebra i aby nakłonić ludzi do oddania, płacono za monety po 3 marki. Moneta markowa na nasz pieniądz wynosiła 3 talary 10 Sgr. Lecz i ta wartość w niedługim czasie spadła, bo 1414 znaczyła marka w stopie (lothige Mark) 4 marki a 1415 r. 5 marek – szylingów. W r. 1416 Wielki Mistrz Michael Kuchmeister von Sternberg Halbscoter, 45 na marki i małe fenigi, 30 na jeden skoter, to znaczy 720 za 1 markę wybić. Nastepnie za jego rządów za ogólna uchwałą powiatu i miast wazna marka, t.j. 60 szylingów z równane z 13 lothigen Scotern . Dla wykonania 24 Scotern, które 1 marka zawierała, egzystowały nadal 110 szylingów o mniejszej wartości, z których dwie na jeden stary szyling się zaliczało. Od tego czasu (1416) zaczyna się różnica pomiędzy starym i nowym, ciężkim i lekkim, dobrym a złym pieniądzem. Zawartość miedzi w pieniądzach była coraz większa, tak, ze w r. 1466 wartość marki – monety tylko 1 talar, 12 Sgr, 8 fenigów według dzisiejszego pieniądza przedstawiała .*)
Chełmińska miara powierzchni została odłączona od flamandzkiej, stara chełmińska morga wynosiła teraz 14741/2 paryskich Toisen lub 407 magdeburskich, t. j. pruskich Quadratruthen czasu obecnego.
Niemiecka Zoche (aratrum) [ ar znaczy miara powierzchni = 100 m2] była narzędziem, które samo dla siebie sięgało, aby jedna chełmińską włókę opracować a ludność polska miała zwyczaj używać haki (uncus), ale tylko w zrozumieniu 2/3 jednej chełmińskiej włóki.
Flamandzka Ruthe musiała w najstarszych czasach 6 łokci zawierać, bo mila początkowo 1666 flamandzkich Ruthen zawierała. Później należała do jednej mili 20821/2 Ruthen, co podzielone odpowiada 1 Ruthe = 7 ½ łokci. Szerokość na cztery palce wynosiła jedną rękę, cztery ręce = jedną nogę, dwie nogi jeden łokieć, 7 1/2 łokci 1 Ruthe, 10 Ruthen jeden Seil (sznur) 40 Ruthen 1 Sewende, 30 Seilen (sznurów) 1 morgę, 3 kopy sznurów jedna milę.
W czasie, kiedy rycerstwo i miasta pruskie 1440 zawarły związek, który był wrogo usposobiony do Zakonu, jedno z ich zażaleń było, że Zakon skrócił flamandzki łokieć, przez co powstały takie różnice, że co pierwotnie 4 włoki wynosiło, teraz 5 włók mierzono.
Takie zmiany rzeczywiście stwierdzono i stary flamandzki łokieć o piątą część miary długości zmniejszony został .*)
F. Ustawa krajowa. Źródła stanowe wykazują, że w 14 stuleciu największe bogactwa zamieszkałych polegały na udziałach w Hanzie i uczestnictwie w postanowieniach dotyczących dobra kraju. Pierwotnie dopuszczono do rady krajowej tylko biskupów, 1412 zezwolił Heinrich von Plauen na zjeździe w Elblągu w rozmowie o jedności kraju, ze kilku rycerzy i mieszczan z miast zakonnych miało brać udział w obradach w wierności i chwale. Każde znaczniejsze miasto wysyłało 2 mieszczan, co stanowiło punkt oskarżenia przeciw Wieliemu Mistrzowi Heinrich von Paluen, ale pomimo to nic się nie zmieniło.
2. Czasy polskie
Gdy Prusy udały się pod zwierzchnictwo polskie, było ich życzeniem, aby przedstawiać państwo, które się różni od Polski, cos w rodzaju republiki, ale nie zamierzali rozpłynąć się w Polsce. Wśród wyjaśniających dokumentów, które miały rozstrzygnąć stosunki prowincji za czasów polskich jest t. zw. Inkorporations Priwelegium, przez króla Kazimierza IV w środę popielcową 6 marca 1454 r. w Krakowie wystawiony. Ten sam przyrzekł w swoim i jego spadkobierców i następców imieniu, prałatów, zakonnych i świeckich duchownych, kościoły i kościelne instytucje, wolnych szlachciców i mieszczan, także mieszkańców ziem pruskich w ogóle w wszelkich prawach, wolności, listach, przywilejach i immunitetach, które oni pod poprzednim panowaniem posiadali, utrzymać, chronić, i obronić, zagubione przywileje miast lub osób prywatnych pod zezwoleniem starostów odnowić, wszelkie cła na wodzie i lądzie, stare i nowe, jak zawsze te same wprowadzone były, znieść wszelkie wybitne sprawy łącząc duchownych i świeckich dostojników, szlachtę i wysłanników dużych miast połączony sejm ziem pruskich uchwalić. Co prawda zawierał akt inkorporacji wzmiankę, że król ziemie pruskie na nowo z Królestwem Polski łączy i wciela *), lecz przez to tylko im zabezpieczyć uczestnictwo przy wyborze króla i dlatego rozciągnęło się to przyrzeczenie do pozostawienia przy starych prawach, wyraźnie dotyczące prowincji, jej mowy, właśnie niemiecką, ich statuty, granice, herby i pieniądze i ich osobliwa formułę przy składaniu przysięgi hołdowniczej utrzymać „wszelkie urzędy i godności, które już istnieją, jak i te nowo utworzone dowództwa w zamkach, w mieście i na wsi miały zostać nadane tylko krajowcom tej prowincji (urodzonym w tej prowincji) **), każdy obywatel kraju ma być wolny, obojętnie jakiemu prawu by się poddał, czy magdeburskiemu, czy chełmińskiemu, pruskiemu lub polskiemu. Pieniądz miał być wybijany w Toruniu i Gdańsku według stałej reguł na koszt królewski. Wymienione przywileje z r. 1474, 1494, 1521, 1530, 1537 zatwierdzone, doznało 30 lipca 1476 zmiany przez generalne wprowadzenie chełmińskiego prawa w całych Prusach Królewskich, co widocznie wielkim polepszeniem było, bo jeżeli kraj pod nadmiarem różnych ustaw się znajdował, z których niektóre nawet nie były wprowadzone, stanowisko prawne myliło, inni handel prawny pomieszali, często powstało pytanie , która ustawę w danym przypadku zastosować należy, co powodem było zwłoki.
Poza tym zrezygnował król Kazimierz w dokumencie z 30 lipca 1476 formalnie z tych praw lennych, które jemu i jego panowaniu przypadły w postaci majątków dziedzicznych, usunął wątpliwości, które tego dotyczyły i uznał wszystkie według prawa chełmińskiego nadane, wypożyczenia lub nadania, jako pełną własność.
Każdy dostojnik i krajowiec ziem pruskich, jak często tego konieczność wymagała, zobowiązany był stawić się do wojska z koniem i zbroją stosowną do jego przywileju i jeżeli tego nie posiadał według rodzaju miejskich jego posiadłości. Poza tym otrzymał przy oddaniu 1 kolońskiego *) lub 5 pruskich szylingów i jednej wagi białego wosku rocznie około Marcina, jako uznanie zwierzchnictwa swoje pokwitowanie. Jeziora pozostały zastrzeżoną własnością panującego i tylko ci, którzy mieli dowody posiadania lub prawo do współużytkowania, mogli to dalej wykonywać.
Kraj został przez Polaków podzielony na województwa lub palatynaty (dawniej w Niemczech prowincja podlegająca władzy palatyna). Na czele ziemi chełmińskiej był wojewoda chełmiński, który od r. 1611 pobierał dochody z starostwa kowalewskiego i dlatego też najczęściej swoją siedzibę miał.
Wśród wojewodów **) rządzili starostowie lub ich kapitanowie, których trzech było w powiecie grudziądzkim, mianowicie: w Grudziądzu, Radzynie i Pokrzywnie. Rogóźno początkowo miało także kapitana, lecz w r. 1590 zostało mianowane jako królewskie dobra stołowe (Tafelgut) i przez to jako królewska domena, przez administratorów rządzona. Poza tym wśród królewskich majątków jak: Schönwalde, Lopatken, Sawlowitz, Blunowo, Wiedrsee były majątki dzierżawne, których niektórzy zarządzający, także starostami się tytułowali, pomimo, że nie byli uprawnieni do sądzenia.
O zasadach rządzenia daje wyjaśnienie Pruska Krajowa Konstytucja z 12 września 1538, która brzmi: Po początkowym uprzywilejowaniu szlachty ***) ustawą w niektórych punktach się zmienia:
1. Każdy wojewoda posiada kopię krajowego przywileju z 1454 i jest zobowiązany na żądanie przedłożyć i mieszkańcy jego okręgu z postanowieniem, że wszelkie duchowne i świeckie dostojeństwa tylko pruskiego kraju dziećmi obsadzane być miały, nadal stale ogłaszać.
2. Co roku, w każdym palatynacie (dawn. W Niemczech prowincja podlegająca władzy [palatynata) odbywają się dwa posiedzenia Sądu Pow. Po rozstrzygnięciu Sądu Pow.. następuje apelacja do pruskiego sejmiku a stąd do Trybunału Koronnego.
3. Dla unikania bezużytecznych apelacji, musiał każdy, który z sądu powiatowego do sejmiku apelował 3 marki w sądzie deponować, a kto z sejmiku do trybunału apelował, płacił 6 guldenów, każdy po 30 groszy. W razie przegranej apelującego pieniądze przepadają dla sądu, gdzie zostały zdeponowane.
4. W sprawach, które należą do sądu powiatowego, wolno wojewodzie tylko za zgodą stron zabrać rozstrzygające słowo. Iurisdictia (t.j. zakres działania i sądzenia co do obszaru i jakości spraw (okręg sądowy, sądownictwo) wojewody sięga do spraw 10 marek włącznie. Jednakże w sprawach krwawych i na gorącym uczynku odkryte przestępstwa bez zwłoki natychmiast sprawiedliwość wymierzyć, nie zmuszać stron do ugody i żadnych innych, jak sądownie uznane kary pieniężne do egzekucji podać. Z tych sum dla wojewody 2/3 a dla sądu powiatowego reszta.
5. Jeżeli kapitanowie i wojewoda przed sąd powiatowy i sejmik są cytowani, obowiązuje ich dać odpowiedzi z wyjątkiem, jeżeli rozchodzi się o majątki królewskie.
6. Dla uniknięcia zuchwałych sporów handlowych, w sprawach, które należą się do sądu powiatowego nie mogą być wołani królewscy komisarze lub sędziowie delegowani, chyba, że sąd apelacyjny to zarządził.
7. Jeżeli sędziowie delegowani lub komisje wydali orzeczenie i założono apelację, natenczas tej sprawy nie mogą ci sami sędziowie rozstrzygać.
8. Sejmik zbiera się w Prusach dwa razy, wiosną na św. Stanisława w Malborku a jesienią w Grudziądzu na św. Michała. Jest w królewskiej mocy, jeżeli zachodzi potrzeba inne miejsce dla sejmiku wyznaczyć.
9. Do tego sejmiku wpływają wszystkie sprawy, tak samo z miast, jak i sądu powiatowego przez apelację i zostaną tam bez królewskich specjalnych komisarzy rozstrzygnięte. Jeżeli w ciągu roku przeciw wyrokowi nie wpłynie apelacja do Trybunału Koronnego, nabiera zaczepiony wyrok mocy prawnej.
10. Przed zejściem się sejmiku zbiera się w każdym palatynacie zebranie partykularne szlachty, które wojewoda zwołuje dla wybrania posłów. Kto ma takie wezwanie, nie stawi się, płaci dwie marki kary.
11. Aby uniknąć, że sąd daremnie wyroki wydaje, ustala się nieodwołalnie, że prawomocne wyroki bez odwołania w pełni stosowane być mają. Obowiązek zastosowania dotyczy najpierw wojewody, który posługuje się kapitanami i szlachta swojego dystryktu i jeżeli wymaga tego konieczność, może zwołać pospolite ruszenie szlachty. Jeżeli i ta siła nie wystarczy, natenczas król odpowiednie kary zastosuje.
12. Jeżeli wojewoda działa przeciw, ma płacić karę, 50 węgierskich guldenów.
13. Kto odmawia wykonana prawomocnego wyroku, na tego zapada klątwa i konfiskata majątku.
14. Żaden kapitan, szlachcic, mieszczanin lub ktokolwiek nie może się ważyć siłą wtargnąć do domów, posiadłości lub kogoś na drogach polnych napastować. Kto to uczyni, zostanie według starego chełmińskiego ustanowienia ludu skazany na śmierć.
15. Jeżeli szlachcic z mocy wyroku sejmiku przez palatynat lub sąd ziemski na więzienie zostanie skazany, nie ma on być w miejskim lecz wojewódzkim więzieniu. Jeżeli sprawa nie jest kryminalna, zostaje aresztowany na miejscu, gdzie nie ma zamku, jeżeli zachodzi poręczenie za kaucją. W innych wypadkach stawia się do dyspozycji wojewodzie.
16. Miejskie sądownictwo nie może skrzywdzić szlachty i ich poddanych pod kara 20 węgierskich guldenów. Wyjątek stanowi, jeżeli zbrodnia kryminalna zostanie popełniona i sprawcę na miejscu uchwycono.
17. Nikomu nie wolno na pruskich rzekach robić przeszkód dla wolnego przepływu ryb, łódek i spławu drewna. Wyjątek stanowią majątki królewskie i ci uprawnieni przez stare przywileje.
18. Szlachcice, którzy wykazać się mogą uprawnieniem do łowienia ryb w królewskich jeziorach, nie mogą do łowienia innych, jak tylko małych sieci*) używać i nie do sprzedaży, lecz tylko do własnego użytku. Zamkowe sieci państwa maja zawsze pierwszeństwo do pierwszego połowu zimowego, tylko w trakcie tarła i składania ikry nie wolno wcale ryb łowić.
19. Bez zezwolenia króla nie wolno żadnemu duchownemu majątki kościołom rozdawać. Nie ma przeszkód, aby duchowni sobie majątki kupowali, lecz jeżeli umrą, ich majątki przypadają rodzinie.
20. Mieszczanie mogą kupować majątki ziemskie i szlachta może kupić grunta miejskie, lecz odpowiednie ciężary zostają przez nich przejęte.
21. Włościanom nie przystoi, aby polowali po łąkach, w lesie i polu, i aby sieci zastawiali. W wypadkach wykroczeń właściciel majątku ma prawo konfiskaty fuzji, sieci i psów i 10 marek kary wyznaczyć. Wyjątek stanowią doły wilcze, które zakłada się za pozwoleniem właściciela majątku.
22. Wojewodom, starostom i szlachcicom wolno na obcym gruncie polować bez zezwolenia właściciela.
23. Nikomu nie wolno w własnych lub obcych lasach inaczej używać fuzji, jak do polowania (bombardis autem nemo ....amodo utatur).
24. Wojewoda i starostowie maja obowiązek pilnowania, aby granice ich okręgu były nieprzekraczane a bandy zbójeckie tępione.
25. Wieśniacy mogą tylko w takim razie z fuzją, dzidą, mieczem, toporem i inna zbroja chodzić, jeżeli zwołani są do polowania lub do strzeżenia kraju. Sołtysom z powodu ich funkcji przysługuje uzbrojenie.
26. [...]
27. [...]**)
28. Kupcom a zwłaszcza zagranicznym, którzy ze szkoda dla szlachty i mieszczan skupują potajemnie futra, zboże, płótno lub inne towary i uprawiają niedozwolone interesy, trzeba im przeszkadzać. Mieszkańcy wiosek mają według starego zwyczaju rzeczy, które mają do sprzedania do miast zanieść i tam na rynku sprzedać. W razie wykroczeń traci sprzedający swój towar a kupując wóz i konie.
29. Wojewoda jest zobowiązany na żądanie, zaległe dziesięciny i inne podatki kościelne ściągnąć. Reguła w konstytucji o biegu instytucji została na wspólny wniosek wszystkich pruskich zarządzeń krajowych we wrześniu 1542 r. w ten sposób zmieniona, że w dużych miastach pierwsza instancja przy sądzie przysięgłych, druga przy radzie a dalsze apelacje wprost do Trybunału Koronnego kierować należy. W mniejszych miastach, od wyroku, jaki zapadł w sądzie miejskim, t.j. pierwszej instancji, jeżeli obiekt sporu nie przekraczał 50 marek lekkiej monety do starosty, przy większych obiektach należało do sejmiku apelować. Przeciw wyrokowi starosty i sejmiku można było szukać środków prawnych przez apelację do Trybunału Koronnego.
Przez prawo ziemskie pruskiej szlachty (jus terrestre nobilitatis Prussiae) z r. 1599 zostały wydane potrzebne przepisy dla określenia czasu i miejsca posiedzeń sądowych. Chełmiński sąd wojewódzki, przy innych pełnych zatrudnieniach wojewody, vice-palatin lub szlachcic krajowiec, który miał także swoje majątki, zastępował, urzędował co cztery tygodnie i to każdego pierwszego w miesiącu, aż do roku 1605 na zmianę w Nowym mieście lub Radzynie, od tego czasu tylko w Radzynie . Jeżeli pierwszy w miesiącu wypadł na kościelne święto, odłożono sąd do
dnia następnego. Od Małgorzaty (13 lipca) do Podniesienia Krzyża (14 września) były wakacje i 2wszelkie sprawy, z wyjątkiem tych, które prawomocnym wyrokiem zostały zatwierdzone do wykonania i tych spraw, których wnioski musiały być wpisane do księgi ziemskiej. Sądy ziemskie odbywały się w palatynacie chełmińskim na zmianę w Toruniu i Radzynie dwa razy w roku, mianowicie w Radzynie w dwa dniu po Bożym Ciele .*) Od r. 1638 dołożono trzecią sesję, która w Grudziądzu, w drugą niedzielę po Wielkanocy w następny poniedziałek się odbywała.
Do dużych miast Prus Królewskich należały Toruń, Elbląg i Gdańsk, miasta kwater zwane, pozostałe były miastami małymi i różniły się tylko połączeniem, które ostatnie mają, Malbork był dyrekcją i jedno miasto w województwie miało pełnomocnictwo dla reszty. W chełmińskim palatynacie był Grudziądz miastem pełnomocnym.
Przywilej, który król Zygmunt III w dniu 12 kwietnia 1593 r. małym miasto udzielił brzmi jak następuje:
Zygmunt Trzeci, z Bożej łaski król Polski.
My oznajmiamy niniejszym listem, wszystkim i każdego, którego to dotyczy, że małe miasta Prus przez posłańców kilkakrotnie u nas skargę wnieśli, że w przeciwieństwie z zarządzeniem i dekretami komisyjnymi naszych przodków z konstytucją ziem Prus i z ich od wieków urządzeń zmniejsza się egzystencja przez kapitanów i namiestników obarczają ich i ich mieszkańców nadmiernymi ciężarami, jednym słowem doprowadzają ich do gorzkiego niedostatku w ich wspólności. Ponieważ dla nas i dla Rzeczypospolitej jest o wysokim znaczeniu, aby nasi poddani w swoich prawach sprawiedliwość osiągają i że dużo zamożnych miast jest, które w pokoju dla kraju są ozdobą, a w czasie wojny są obroną, także nie możemy tego darować, że te miasta więcej, jak się daje usprawiedliwić, przez naszych kapitanów są dręczone i wywiera się wpływ na ich dorobek. Chcieliśmy dlatego małym miasto przyjść z pomocą, aby one w czasie szczęśliwych rządów, do dawnej wolności powrócić i na nowo w dostatku rosnąć i rozwijać się mogły, ustaliliśmy z Królewskiej dobroci pełnomocnictwu siły połączyć z starymi i nowymi ustawami łaskawie powiększone prawa następująco:
§ 1. O piwowarstwie i gorzelnictwie.
Nie wolno wątpić, że piwowarstwo i ich wyszynk było przywilejem małych i większych miast i poza nimi nikomu nie było wolno piwa warzyć i sprzedawać i także w następujących stuleciach przez dekrety naszych przodków i uchwały prowincji pruskiej kapitanom i namiestnikom królewszczyzn zabroniono, aby piwo warzyli i sprzedawali. Jako zwolennicy rozporządzeń naszych przodków i zarządzeń sejmiku ustanawiamy i zarządzamy, aby kapitanowie i namiestnicy naszych majątków na ziemiach pruskich tylko dla własnej potrzeby i nagłym potrzebom ich poddanych warzyli, w żadnym wypadku wyszynk piwa prowadzili, karczmy z wyszynkiem przenosili i w ten sposób mieszczanom szkodzili w zdobywaniu chleba i aby raczej wyszynki zostawili i ostatnim nie utrudniali zakazami, przeszkodami w kupowaniu jęczmienia, dalej karczmarze i mieszkańcy królewskich wiosek wstrzymali się od warzenia piwa, wreszcie browary, które w naszych wsiach zbudowano z szkodą dla mieszczan, maja zostać zamknięte i do innego pożytku przeznaczone. Wyjątek stanowią, że na oficjalnym oświadczeniu sejmiku uprawnione do browaru z dawien dawna przez książęcy przywilej zostało nadane. Jednakże wszystkie przywileje nowszych czasów, jeżeli z szkodą dla mieszkańców miast są wstrzymane i jako nieważne uznane.
W ten sposób zakazujemy naszym kapitanom i dzierżawcom wypalania i sprzedaży wódki w karczmach naszych wiosek.
Aby piwo było według widzimisię każdego poszczególnego sprzedawane, ustanawiamy, że w miastach według starego obyczaju będzie warzone i pite według szacunku miejskiego urzędu. Tam gdzie w naszych wioskach piwo może być sprzedawane, postanawiamy ustalenie cen naszemu sejmikowi i drożej, jak oni ustalą nie wolno sprzedawać.
§ 2. O handlu.
Handel z browarami kupieckimi jest w miastach mieszczanom dozwolony. W dekrecie wuja Zygmunta Augusta pisze, że kapitanom i ich służącym nie wolno się do tego mieszać i w miastach stragany stawiać, aby w nich śledzie, sól i inne towary sprzedawać.
§3. O mierze w młynach lub macy(metreta).
Macy młyńskiej nie maja kapitanowie powiększać i starą miarą się zadowolić, jaka według zwyczaju i prawa im się należy.
§4. O wolnym wyborze magistratu.
Wybór miejskiego magistratu należy według prawa chełmińskiego i dekretów naszych przodków do członków rady i wykonywaniu tej czynności zawsze znaleźli się na miejscu. Kapitanowie maja prawo wybranych zatwierdzić, czego nie powinni zwlekać lub zupełnie odmawiać.
§5. O kapitańskiej i miejskiej jurysdykcji.
Do miejskiej jurysdykcji (i sądzenia, co do obszaru i jakości) i do wszystkiego, co dotyczy prawa miejskiego i do miejskich procesów, nie maja kapitanowie się wtrącać wcześniej, aż by się do nich apelowało, zwłaszcza zabrania się im wydania komuś listu ochronnego lub zwalniać od miejskiego sądownictwa i miejskich ciężarów. W wszelkich sprawach, z których kapitanowie w instancji apelacji wyrok wydali a przez ich decyzję osądzony czuje się pokrzywdzony i apelacje złoży do królewskiego trybunału, trzeba z ukaraniem zaczekać. Nie wolno mieszczanina do więzienia zamkowego zamknąć, tylko mają zważać, aby mieszczanie i inni ustawowo przed forum miejskie sprowadzone osoby za przestępstwa lub z powodu umowy z miejskim urzędem, swoich praw dochodzą, jako też przestępców, prawem miejskim są: dom przekaże przez nich zostanie zamknięty i ukarany a odwołania się powyższego sędziego w miarę ustawy dozwolić. Jeżeli miejskie urzędy są opieszałe w załatwieniu sprawy prawnej, maja zostać zaproszeni przed królewski sąd i pociągnięci do odpowiedzialności.
Skargi miejskich mieszkańców do kapitana przeciw mieszkańcom z wiosek maja bez zwłoki według przepisów chełmińskiego prawa być rozpatrzone. Jeżeli kapitanowie się temu opierają, odpowiadać będą za to przed naszymi sądami. Wykonywanie wyroków nie może być przez kapitanów lub innych osób, do których to zajęcie należy, przeszkadzane lub przeciągane. Powstaje różnica zdań pomiędzy miejskim a zamkowym sądownictwem, natenczas wyrównanie takowych musi nam przypaść, i to co my rozstrzygniemy, musi zostać wykonane.
Do służby chłopskiej, tak zwanego szarwarku nie wolno według z dawna istniejących praw miejskich mieszczan zaciągać. Prawo miejskie jest tylko dla tych , którzy mogą się wylegitymować listem o przyzwoitym urodzeniu i świadectwem o dobrym zachowaniu się.
Kapitanom nie wolno się ważyć nadać komuś prawo mieszczańskie, albo nawet kogoś dorady miejskiej dołączyć. Kary pieniężne nakładają kapitanowie tylko wówczas, jeżeli sędzia miejski je uzna. Jeżeli ich wyroki zostaną przez wyższy sąd zmienione, natenczas kapitanowie oddają pobrane bocznie dochody zwycięskiej stronie.
Udział w podatkach, które według zarządzenia naszych przodków od mieszkańców miasta, czy dla naszego lub naszego kraju pożytku, czy wreszcie do miejskich celów uchwalono, równomiernie mają być poruszone. W żadnym wypadku nie wolno kapitanom mieszczanom w płaceniu lub członkom rady w zbieraniu przeszkody robić.
§6. O sprzedażach.
Kupno i sprzedaż owoców lub innych rzeczy może odbywać się tylko na publicznym rynku a kapitanowie powinni dopilnować, aby się nie działo na publicznych drogach, w wioskach lub w miejscach do jurysdykcji kapitańskiej należących . Należy wyłapać wszystkich obcych przyjezdnych, Szkotów, Żydów lub podobnych i nałożyć na nich kary przewidziane przez konstytucje krajowe i przywileje miejskie.
§.7. Podatki handlowe.
Opłata targowa (foralia). Pod żadnym warunkiem lub pozorem nie wolno pobierać.
§. 8. Rzemiosło.
Aby cechy rzemieślnicze w miastach liczebnie i użytecznie rosły, trzeba, aby ich z wiosek i gruntów zamkowych sąsiadujących z miastem rzemieślników usunąć, t. j. rzeźników, piekarzy, krawców, szewców, kuśnierzy, bednarzy i t. p. Jeżeli pomimo to jakiś rzemieślnik na gruncie zamkowym w pobliżu miasta swoje rzemiosło prowadzić chce, musi on od mistrzów jego cechu rzemiosło nabyć i ustawom cechu w mieście się podporządkować.
§. 9. Wojewodowie.
Od ciężaru pańszczyźnianych furmanek dotychczas wszystkie miast Prus wolne i według naszej woli nadal maja być od tego oszczędzane.
§. 10. Sprzedaż nowych sukien.
Kapitanom nie wolno wydawać zezwoleń sprzedaży nowych sukien na gruncie zamkowym, bo przez to cierpią prawa małych miast i sprzeciwia się zarządzeniu, które nasi przodkowie wydali.
§. 11. Wspólna obrona praw miejskich.
Jak nam udowodniono, niektóre małe miasta przez kapitanów zostały uciskane i ciemiężone, tak, że nie ważyły się w naszych sądach żalić, przeto zarządzamy, aby w przyszłości wspomnianym miastom wolno było między sobą się połączyć i w obronie miasta, za obrazę przeciw danemu kapitanowi z wspólną skargą przed naszymi sądami wystąpić. Obiecujemy przy tym z naszym królewski słowem dla nas i dla przyszłych pokoleń, że pragniemy nasze małe miasta Prus w ich swobodzie, przywilejach podtrzymać i obronić, także następni władcy będą to popierać i żadnych gwałtów nie ścierpią.
Naszym kapitanom i namiestnikom miejscowości Prus rozkazujemy z ominięciem kar, które w ustawach przeciw opieszałym urzędnikom przeznaczone są, to zarządzenie respektować.
Wcześniej podane podstawy władzy pod berłem polskim zostały na tyle w poszanowaniu i w użyciu, o ile dawały dla szlachty specjalne prawa; wszystkie ograniczenia swobodnej samowoli ze strony szlachty i urzędników okazały się bezsilne. Tak samo zdawało się, że królowie zapomnieli, co ich przodkowie uroczyście obiecali i zadokumentowali.
W tym miejscu potrzeba przytoczyć kilka rezultatów władzy i omówić te zagadnienia, które jeszcze dotychczas nie zostały załatwione. Przy tym poleca się dawniejsze podrozdziały utrzymać.
a. Miasta i wspólne istnienie.
Pomimo istnienia nadal w całości samorządu miast, pomimo im nadanych przywilejów, aby z połączonymi siłami mogli się bronić przed wrogami, dużo z nich, stopniowo bezwolnie ugrzęzło w beznadziejny stan lenistwa, zubożenia i zwyrodnienia, tak, że z pierwotnego gorliwego ducha śladu nie pozostało . *)W tutejszym powiecie wydarzyło się to w Radzynie, jako i Łasinie. Grudziądz natomiast dzielnie się trzymał przeciw wszystkim uciskom. Pomimo, że większa część miejskich praw została uszczuplona i stracił charakter niemiecki przez trzy stulecia polskiego panowania.
b. Zarząd prawny, dla którego reguły podstawowe są najważniejsze, odczuwał brak takowych najbardziej.
Sądy miejskie były bez ochrony państwa i często były zmuszane ulegać wpływom zmuszającym. Prawo apelacji przeciw każdemu zarządzeniu prowadzącemu proces przewlekało sprawy w ten sposób, że w sądach, trybunałach sądowych trzeba było ostre formy wprowadzać, przy których na przykład powołanie prokuratorów i pełnomocników było zabronione. Sprawy kryminalne miejskiej jurysdykcji należały bez wyjątku do sądu przysięgłych i kończyły się najczęściej karą cielesną i karą śmierci, ostatnia przez spalenie, miecz, koło i szubienicę. Przy końcowej rozprawie zostało ad impertiendum brachium regale (w celu uczestniczenia królewskiej sprawiedliwości) wezwany kapitan lub jego zastępca, bez którego zezwolenia wydanego wyroku nie wolno było wykonać. Jeżeli stosowano ułaskawienie, musiał zbrodniarz najpierw przysiąc , że nie będzie się mścił ani na sędziach, ani na świadkach i kimkolwiek. W razie skazania na opuszczenie kraju w określonym czasie do niego nie powróci.
Dla okręgu powiatowego istniały oprócz szlacheckiego sądu powiatowego, te prze starostów zarządzane. Sądy grodzkie, które rocznie odbywały 4 posiedzenia, zapowiadane dwa tygodnie wcześniej. Kapitana lub starostę mógł zastępować podstarosta, przy którym sędzia zamkowy, burgrabia (władca zamku) i sekretarz tworzyli sąd. Jednakże stanowili wszyscy ławnicy i skład sądu w osobie pisarza sądu grodzkiego, jako najważniejszego. Przez pewien czas wszelkie sprawy kryminalne starostwa w Pokrzywnie przekazywano do sądu przysięgłych w Grudziądzu. Szlacheckie sądy ziemskie miały się składać z jednego sędziego ziemskiego i ośmiu przysięgłych ziemskich, wystarczyło i trzech, jeżeli sędzia ziemski i notariusz sądu ziemskiego w tym udział brali.
Jeżeli dopuszczano do apelacji, toczyły się rozprawy przed wojewódzkim lub Palatynatgericht ( palatyn, t. j. tytuł wysokich urzędników dworskich, pełniących urząd w najbliższym otoczeniu króla, w Polsce wojewoda) i przed trybunał dla Wielkopolski, który w Piotrkowie corocznie 1 września się rozpoczynał a w dzień przed Palmowa Niedzielą się kończył. O ważności przywileju apelacji miast i spraw, które dotyczyły królewskich majątków rozstrzygał asesor lub sąd dworny, był to sąd, od 1 listopada do końca kwietnia następnego roku urzędował a ostatnie sześć tygodni posiedzeń od nastania reformacji poświęcił sprawom dysydentów (innowierców). Kiedyś dawniej można było z miast przeciw wyrokom sądu asesorskiego dalej apelować do sądu relacyjnego. Przykre sprawy załatwiano w pierwszej instancji bez dalszej apelacji. Jeżeli pragnął ktoś miasto całe lub jego zwierzchników omówić, natenczas pierwszą i jedyną instancja był dwór królewski.
Wydelegowanie sądu komisyjnego lub kondescesyjnego (t. j. zjechanie sądu na grunt dóbr, co do których zachodzi spór), na miejsce sporu, aby tam dla właściwego sędziego wykrywać lub wg zasad autora uznać, nie stanowiły wyjątku lecz regułę. W międzyczasie każdorazowej zmiany tronu, aż do wyboru nowego króla (interegnum ) od 1587 r. zostało wakujące królewskie sądownictwo zawiadywane przez sąd kapturowy .*) Także w poszczególnych województwach egzystowały specjalne judices capturales.
Obok tych wszystkich świeckich sądów rozpościerało się duchowne sądownictwo sądów biskupich i konsystorskich bez właściwie mocnych granic nad okolicą i rozstrzygały n. p. w sprawach cywilnych tych , którzy dobrowolnie poddali się duchownym sądom.
c. Posiadłość ziemska.
Dobra szlachty był niewątpliwie wolna posiadłością, ale szlachta nie mogła po części dać sobie rady z gospodarstwem rolnym, po części z powodu braku siły roboczej w całej rozciągłości nie mogli objąć i dlatego periodycznie lub częściowo zamieniali w puszczę. Także hetmańskie, majątki dzierżawne, później darowizny i kościelne grunta posiadały duże połacie ziemi, przez które długi czas żaden pług nie przechodził, krzaki rosły i zalesianie powstało. Pierwotne granice poszczególnych miejscowości przez to się pogubiły, zwłaszcza działo się to przy dawniejszych wioskach lokacyjnych, że przez zarośnięte i opuszczone ziemie graniczne stały się łupem chciwych sąsiadów .**) Nastała taka zachłanność na ziemię z tą chwila, gdy tutejsza okolica od nowa była celem obcych przybyszów, którzy swoje rodzinne strony najczęściej z politycznego powodu opuścili, zachwaszczone ziemie od starostów i właścicieli ziemskich na dłuższy czas za czynsz i szarwark przejęli i ziemię zrobili znowu urodzajną. Jeszcze w dzisiejszych czasach określenie „pustkowie” jest smutnym pomnikiem kultury ziemi pod polskim panowaniem.
Jako dziedziczne chłopskie posiadłości sołeckie (scultetiae), także zwane advocatiae (wójtowskie). Obok nich były wybranieckie, których właściciel pierwotnie był zobowiązany do służby wojennej, później do określonego płacenia na wojsko ***), co do reszty był właścicielem.
Odchyleniem od prawa rzymskiego była forma Zeitemphytense, która przez układy z obcymi, najczęściej niemieckimi imigrantami wprowadzona została i którzy prawdopodobnie ten schemat przynieśli, bo prawie że nie można przypuszczać, aby był tutejszym wynalazkiem. Uzasadniony stosunek prawny był podobny do czasowej dzierżawy. Kilka osób otrzymywało całą wieś lub majątek ziemski na 30 lat lub dłużej pod warunkiem , zrobić ziemie uprawną i z tego określony roczny czynsz i ustalone ciężary ponosić. Uprawa i rodzaj urządzeń tej ziemi było rzeczą tych Emphytenten, którzy byli upoważnieni, wykonanie ich prawa innym zlecić. Tylko, jeżeli specjalnie w umowie zaznaczono od każdej sprzedaży musiał do właściciela majątku płacić jeden Gottesphennig (opłata pobierana przy przechodzeniu na kogoś innego dóbr emfiteutycznych – dzierżawnych).
O odrzuceniu niewolnictwa pod prawem rzymskim w innym miejscu będzie mowa.
d. Z nastaniem reformacji, która w krótkim czasie tutejsze ziemie ogarnęła i podatny grunt znalazła, zmieniły się znacznie stosunki do duchowieństwa, ponieważ do nowej nauki się przyłączyli lub wrogo do niej się ustosunkowali. Po dłuższych walkach osiągnął protestantyzm kilka uprawnień, które przy zawarciu pokoju w Oliwie, religijnej i obywatelskiej wolności nie zostało dotrzymane, tak, że jeszcze 7 września 1767 wydelegowanym na Prusy Zachodnie posłom do sejmu, mianowicie podkomorzemu ziemi chełmińskiej Antoniemu Czapskiemu i miecznikowi Walerianowi Piwnickiemu udzielono instrukcji, do sporządzenia zapisanego w r. 1660 stanu prawnego, się ustawić. Na sejmie w Warszawie 24 lutego 1768 doszło do ugody i następujące miejsca są do nadmienienia:
Artykuł II § 7. Kontrybucje, które katoliccy duchowni bez uprawnień od innowierców pod określonym „Stolgebűhren” pobierali i zwyczaj, który się w wielu miejscowościach zaprowadził, ze katoliccy duchowni zezwolenie wydawali do wykonywania ich religii całkowicie i na zawsze odpadają.
Artykuł III § 1. Rzymsko-katolickiemu klerowi w żaden sposób nie wolno się mieszać do miejskiej jurysdykcji.
§ 2. Dysydenci regulują swoje kościelne i szkolne sprawy, jako tez małżeńskie przed konsystorium w Toruniu.
§ 4. Rzemieślnicy, którzy na gruncie kościelnym lub klasztornym mieszkają, podlegają ustawom cechowym i SA zobowiązani do płacenia podatków do cechu miejskiego.
§ 5. Studenci, obojętnie jakiej religii, jeżeli spowodują zbiegowisko lub niepokoje, pod żadnym warunkiem nie mogą być bronieni przez ich szkolne zwierzchnictwo i poddać się musza miejskiemu urzędowi do ukarania.
§ 9. Szlachta ziemi chełmińskiej nadal nie będzie wykluczać dysydentów od brania udziału w sądzie ziemskim, bo religia nie ma dla nikogo być szkodliwą.
e. Moneta i miara. Wartość marki spada. Według znajdujących się starych wiadomości warta *)
1528 grosz - talar 1 gr 72/3 feniga
Horngulden à 121/2 groszy - 20 -
marka à 20 groszy 1 2 91/3
gulden à 30 1 19 2
gulden złoty à 45 2 13 9
1550 grosz - 1 7
marka 1 1 8
talar à 35 groszy 1 25 5
1566 grosz - 1 6
marka 1 - 1
1578 grosz - 1 4
marka - 26 8
talar państwowy à 35 groszy 1 13 9
1608 grosz - 1 1
marka - 22 2
talar à 40 groszy 1 14 4
1616 grosz - - 11
marka - 18 4
talar à 45 groszy 1 11 3
1619 Zwyżkował orty. Początkowo 10 groszówki na 12 groszy, talar na 55 groszy
1620 grosz był wart - talar - gr 7 fenigów
marka - 11 8
talar à 75 groszy 1 22 5
1623 grosz - - 6
marka - 10 -
talar à 80 groszy 1 10 -
1633 Warte były orty już 18 groszy. Po uporządkowaniu monet w r. 1650, które już znowu zniesione zostało wart był:
grosz - - 5
dwugroszówka - - 11
das Dűtchen - 1 5
sześciogroszówka - 3 -
ort - 8 9
talar 1 15 -
1676 grosz - - 5
marka - 9 7
ort - 8 7
Wreszcie przez uchwałę rady gdańskiej r. 1759 ustalono:
1 grosz - - 31/2 feniga
1 tymf - 5 6
1 talar - 27 6
Aż do r. 1631 zaliczono w grudziądzkich rachunkach miasta markę à 20 groszy, od tego czasu były tylko guldeny (floreny) à 30 groszy.
Miara powierzchni za polskiego panowania została niezmieniona. Beczki i półkorce musiały być w każdym województwie jednakowe. Według ustawy z r. 1565 był 1 centnar = 5 kamieniom, 1 kamień = 32 funtom, 1 funt = 32 łutom, 1 tonna = 72 garnce, 1 beczka = 24 garnce, 1 garniec = 4 kwarty. Polski szefel wynosił w tutejszej okolicy około podwójnej miary obecnej.
f. Ustrój krajowy. Sejmik pruski składał się, tak jak polski sejm, z dwóch części, t. j. Senatu i izby poselskiej. Do senatu należeli biskupi z Warmii i Chełmna, z których pierwszy później z Stibor von Baisen [Ściborem Bażyńskim] piastował urząd namiestnika pod nazwą „Prezes Ziem Pruskich”, przewodnictwo prowadzili wojewodowie, podkomorzy Chełmna, Malborka i Pomezanii, kasztelani z Chełmna, Elbląga i Gdańska. Z większych miast każde delegowało dwóch wysłanników, radcy prowincjonalni, zwłaszcza skarbnicy, miecznicy z Chełmna i Malborka, sędziowie ziemscy i niektórzy uprawnieni do zawierania głosu starostowie. Szlachta i przedstawiciele mniejszych miast działali jako posłowie i delegaci. Ostatni pojawiali się tylko za poprzednim wezwaniem 4 tygodnie przed terminem jeżeli zachodziło jakieś wprowadzenie nowych zarządzeń, przejecie nowych obowiązków i o pieniądze.
Od roku 1663 zostało Landbortenstube (izba poselska) przez szlachtę zajęte, im to udało się po przeszło 100 letniej walce wyprzeć posłów małych miast. Małe sejmiki odbywały się w ziemi chełmińskiej w Kowalewie.
Przez dłuższy czas obroniła się prowincja przed braniem udziału w sejmie i tym samym formalnym połączeniu, aż Zygmunt August 1569 na sejmie w Lublinie podpisał dekret, że biskupi Prus, wojewodowie, kasztelani senatu krajowego , szlachta Prus, posłowie
i Polska te same ciężary ponosić i z tych samych korzyści cieszyć się mają. Jeszcze przed rozpoczęciem 18 stulecia był z tego powodu każdy sejmik obrazem polskiego sejmu, w którym słowo „nie pozwalam” jednej osoby najbardziej uzdrawiające projekty, wnioski zgniótł, zebranie zerwał.
Co dotyczy podatków ziem pruskich, to stosowano najstarszy sposób, aby uchwalone pieniądze zebrać. Akcyzę słodu obliczano, każdy Scheffel (pół korca), który przeznaczano do browaru na 2 szylingi. Z chwilą, kiedy rycerstwo od miast się odłączyło, zaprowadzili na wsi opłaty od włók (Hufengeld) lub Poborren *), w miastach natomiast zostały opłaty od słodu. Jeden Pobor liczono początkowo 15 groszy, aż stopniowo do jednego guldena ustalono, którego trzeba było według zaprzysiężonego spisu włók płacić. Taki spis został w r. 1682 na sejmiku przyjęty. W każdym powiecie był zaprzysiężony odbiorca, który w grodzie przysięgał, że odbierze pieniądze za pokwitowaniem i do skarbca państwowego odda a za jego trud z guldena 1 grosz otrzyma.