
Zamki, dwory obronne, mury miejskie, grodziska
Forum miłośników średniowiecznych fortyfikacji (zał. 05 Lis 2007)
W Błesznie przy zbiegu ulic Szkolnej i Grobli znajdują się mokradła, na których w latach 90. XX wieku odkryto murowane ślady zamku gotyckiego. Do dzisiaj można zauważyć jeszcze drobne pozostałości fosy i wałów, choć teren jest mocno zarośnięty i trudno dostępny. Bardzo skąpe informacje o zamku istnieją tylko w dokumentach z XIV wieku, nie wiadomo, co działo się z nim później. Być może zamek zamieszkiwał ród Bielów herbu Ostoja.
Wieś istniała już tu w średniowieczu i związana była z założonym przez Abel Biela obronnym gródkiem. Osada należała do rodu Błeszyńskich h. Oksza. Wg Marcina Bielskiego w XI wieku Jan Werszowiec zabił w oblężeniu Wrocławia księcia czeskiego Świętopełka II i ze swoim oddziałem przeszedł na stronę Polaków, przyczyniając się walnie do ich zwycięstwa. Król Bolesław III Krzywousty nagrodził go za ten czyn związaną z nim ziemią. Z biegiem czasu potomkowie Jana Werszowica, protoplasty rodu Okszyców, podzielili się wsiami podarowanej ziemi i w XV wieku od ich nazw przyjęli nazwiska. Stąd Okszyńscy, Radoszewscy, Siemkowscy i Błeszyńscy.
Na Błesznie możemy zrobić sobie atrakcję turystyczną
Mało kto w Częstochowie wie, że na Błesznie mamy średniowieczny zabytek budownictwa obronnego: tak zwany gródek. Ponieważ znika w oczach, konserwator zabytków i miasto chcą go ratować i zrobić z niego atrakcję turystyczną
- Był to obiekt dość niepozorny, ale ważny w historii regionu, a także bardzo ciekawy z uwagi na unikatowe zespolenie z warunkami przyrodniczymi - mówi Zbigniew Bereszczyński, historyk z Opola, autor tekstu o tym zabytku w "Ziemi Częstochowskiej". - Zniszczenie go oznacza poważne zubożenie historyczno-kulturowego krajobrazu Częstochowy - dodaje.
Historyk pisze o zniszczeniu, bo dowiedział się o niwelacji terenu przez spychacz. Zaniepokojeni wybraliśmy się na miejsce z Jackiem Kojem, archeologiem z Urzędu Ochrony Zabytków. - Maszyna nie naruszyła powierzchni ziemi, przykryła ją tylko nową warstwą - ocenił. Stwierdził, że prace te były przeprowadzone przed kilku laty.
Właściciel chciał podzielić działkę między swoje dzieci, które miały się tu pobudować. Wtedy zasypał część fosy. - Nawet chcieliśmy pójść mu na rękę, wyznaczając lokalizację budynków poza obszarem grodziska. Ale i tak okazało się, że nie można tu budować, bo w pobliżu ma być prowadzony gazociąg - mówi Koj. Konserwatorzy nie wystąpili wówczas o wpisanie grodziska do rejestru zabytków, bo właściciel gruntu zagroził, że od decyzji się odwoła. Ówczesne prawo nie było tak rygorystyczne w stosunku do zabytków archeologicznych.
- Zasypanie fosy nie jest groźne - mówi archeolog. - Ważne jest, że to, co w ziemi, pozostaje nienaruszone. Choć teren zarasta i ślady grodziska są coraz mniej widoczne.
Do tego stopnia niewidoczne, że o zabytku ukrytym w ziemi nie wie nawet bezpośrednia sąsiadka. - Trochę to niesprawiedliwe - mówi Grażyna Całusińska - bo mamy teren, a nie można się na nim budować.
Koj uważa, że najlepiej byłoby, gdyby miasto wykupiło działki i odtworzyło fosy oraz zarysy gródka, może nawet postawiło drewnianą wieżę, która przypominałaby o kształcie budowli. Tym bardziej że położenie gródka jest bardzo piękne, więc mógłby się stać celem wycieczek.
- Miasto chętnie nada temu miejscu odpowiednią rangę i zadba o jego atrakcyjność - mówi Jarosław Kapsa z biura prasowego magistratu. - Tym bardziej że leży ono w obrębie wartościowych przyrodniczo Łąk Błesznieńskich, wyłączonych spod intensywnej zabudowy. Żeby jednak wykupić działkę z rąk prywatnych, musimy mieć argument prawny. Takim jak wpisanie grodziska do rejestru zabytków.
Koj już przygotowuje materiały do stosownego wniosku.
- Zarysy grodziska na Błesznie odkryłem w końcu lat 80. - mówi Jacek Koj. - Jakoś w tym czasie historyk Stanisław Kołodziejski, pisząc doktorat, odkrył w źródłach z pierwszej połowy XV w. zapisy o tym, że istniał tu dwór obronny z wieżą mieszkalną, należący do rodziny Bielów.
Grodzisko sąsiaduje ze źródełkiem, z którego wypływa niewielki strumyk. Przepływał przez fosę grodziska i nieco dalej łączył się z większym potokiem. - W granicach administracyjnych Częstochowy zachowało się jeszcze jedno grodzisko, będące średniowieczną siedzibą rycerską: na Mirowie, na lewym brzegu Warty (w odległości około pół kilometra na wschód od mostu) - informuje Zbigniew Bereszczyński. - I też należy je chronić. Wiem, że czynione tu były starania - na szczęście nieskuteczne - na rzecz wykupienia terenu na szczycie ostańca pod nowobogacką zabudowę!
Tadeusz Piersiak, 2006-06-07,
zdjęcia: Grzegorz Misiak / AG
żródło: http://miasta.gazeta.pl/czestochowa
Konserwator Jacek Koj na miejscu gródka na Błesznie

Schemat grodziska na Błesznie

Ogólny widok na gródek

miejsce gdzie na zdjęciu z artykułu było widać murowany fragment, wg sąsiadów właściciel wyrównał ten teren....tego murowanego fragmentu już nie ma

Monika Wysłany: 15 Paź 2009 15:39
o smutne,że właściciel ma gdzieś historię tego miejsca likwidując pozostałości murów.
carrollus Wysłany: 10 Maj 2010 7:07
w lutym 2007 roku, a więc juz po próbie zniszczenia grodu relikt fundamentu istniał. proponuję tam pojechać gdy zielone jest w odwrocie:)

