
Zamki, dwory obronne, mury miejskie, grodziska
Forum miłośników średniowiecznych fortyfikacji (zał. 05 Lis 2007)
Biznesmen z Warszawy wzywa króla Szwecji do reparacji wojennych za spustoszenie Polski w XVII wieku. Straty wycenił na 4 mld zl.
Reparacji za wojnę 1655-1660, którą opisał w „Trylogii” Henryk Sienkiewicz, domaga się Sławian Krzywiński. Biznesmen od 20 lat w podwarszwskim Ożarowie prowadzi firmę, która produkuje oprawy oświetleniowe. Załozył też Fundację Odbudowy Zniszczeń Dokonanychw Czasie Potopu Szwedzkiego, która szacuje straty wtedy spowodowane. Lista jest długa. Krzywiński wylicza, że zniszczono wówczas m.in.: 188 miast, np. częściowo Gdańsk, Warszawę czy Częstochowę podczas oblężenia Jasnej Góry, 87 zamków w tym gotycki w Ciechanowie, w Janowcu nad Wisłą, czy w Olsztynie pod Częstochową, 153 kościoły w tym św. Krzyża i bielański klasztor Kamedułów w Warszawie, 89 pałaców. Do tego dochodzą masowe grabieże dzieł sztuki i bibliotek. Szwedzi plądrowali i wywozili do siebie wszystko, nawet fragmenty murów. Do dziś nasze skarby znajdują się w szwedzkich muzeach, bibliotekach i prywatnych zbiorach. Latem ubiegłego roku, gdy z powodu suszy stan Wisły był rekordowo niski, na dnie rzeki pokazały się kamienne wazy i fragmenty zdobień budynków, których Szwedzi nie zdążyli wywieść.
Krzywiński nie jest jedynym, który upomina się o zwrot zrabowanych skarbów. Mówił o tym również chełmski poseł Ruchu Palikota Marek Poznański, z zawodu archeolog. Poznański pisał w tej sprawie do naszego MSZ i ministra kultury. Wylicza, że Polska straciła wtedy m.in. całą bibliotekę braniewską, woluminy jezuitów i bernardynów z Poznania i prace Kopernika z jego odręcznymi notatkami. Złupiono pierwsze norymberskie wydanie „O obrotach ciał niebieskich z 1543 r. i najdawniejszy drukowany tekst „Bogurodzicy”.
- Spotkałem się w tej sprawie przed Bożym Narodzeniem z wiceambasadorem Szwecji. Odniosłem wrażenie, że boją się tego tematu. Mówią, że to były inne czasy. Padł nawet argument, że dzięki wywiezieniu dzieł do Szwecjiprzetrwały one II wojnę. A to przecież była zwykła kradzież – mówi poseł Poznański.
Po zakończeniu wojny polsko-szwedzkiej podpisano traktat oliwski, który miał regulować zwrot archiwaliów i bibliotek królewskich. Niestety, obietnice pozostały tylko na papierze. O zwrot zrabowanych dzieł niemrawo starał się Gotfryd von Schroer, dyplomata naszego króla Jana Kazimierza (też z pochodzenia Szwed). Nic nie wskórali król Jan III Sobieski i Stanisław August Poniatowski. Nie pomogły także starania księcia Adama Czartoryskiego. Jedynie w 1974 r. szwedzki premier Olof Palme przekazał nam 15-metrowy dekoracyjny pas, który przekazano do Zamku Królewskiego w Warszawie.
A teraz - wg MSZ, które odpowiedziało w tej sprawie Pozańskiemu – roszczenia się przedawniły.
Poseł jednak się nie poddaje i planuje międzynarodową akcję w tej sprawie. Szczegółów nie zdradza,
Jak Nie będą chcieli negocjować, to będzie pozew.
Mariusz Jałoszewski: Skąd pomysł, żeby ponad 300 lat po potopie wystawiać Szwedom rachunek?
Sławian Krzywiński: - Jeździłem przez całe życie po kraju, zwiedziłem wiele zamków. Wiele z nich popadło w ruinę. Szwedzi je zniszczyli. Nawiązałem więc kontakt z Instytutem Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Zgodzili się oszacować straty. Opisano je w książce. Dałem 20.tys. zł żeby wydano ją po szwedzku. Wysłaliśmy ją do króla Szwecji, szwedzkich firm w Polsce i Polonii w Szwecji.
MJ: Warto do tego wracać? Polske też niszcozno podczas II wojny światowej. Straty tylko w samej Warszawie spowodowane przez Niemców wylicozno na 45 mld dolarów.
SK: Potop szwedzki był dla Polski również wyniszczający. Cofneliśmy się w rozwoju o 100 lat. Dlatego prywatna firma na moje zlecenie obliczyła, że minimalne odszkodowanie jakie powinnismy otrzymać to 4 mld złotych. A ja się tylko domagam, żeby Szwedzi odbudowali choć jeden zamek, np. w Rawie Mazowieckiej, który wysadzili w powietrze (zachowała się tylko wieża – red.). To niewielki koszt – 20 mln zł. Mogą się zrzucić na to szwedzkie firmy. Powstałoby tam centrum współpracy polsko-szwedzkiej. Niestety, za morzem nie widzę w tej sprawie entuzjazmu. W imieniu króla odpisał do mnie w tej sprawie jakiś urzędnik, że sprawą zajmie się fundacja szwedzka. Dlatego nasz rząd powinien także wsytapić o zwrtot zgrabionych dzieł sztuki.
MJ: Ta sprawa może popsuć dobre polsko-szwedzkie relacje. Nasz szef MSZ przyjaźni się ze szwedzkim szefem MSZ. Szwedzi popierają nasz program Partnerstwa Wschodniego. Ich wsparcie przyda się tez w UE.
SK: Mam nadzieję, że nie wywołam nowego potopu. Ale serio, 20 mln to niedużo. Stać ich. Chodzi o symboliczny gest.
MJ: A jak Szwedzi będą dalej milczeć w tej sprawie?
SK: Można wytoczyć Szwecji pozew. Nasz prawnik już to analizuje.
Autor: Mariusz Jałoszewski
Metro 15.01.2013