Zamki, dwory obronne, mury miejskie, grodziska

Forum miłośników średniowiecznych fortyfikacji (zał. 05 Lis 2007)

Kanty "okrągłego st...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kanty "okrągłego stołu"


(@becik)
Użytkownicy Admin Zarejestrowany
Dołączył: 2 lata temu
Wpisy: 16547
Rozpoczynający temat  

źr: Nasz dziennik 6 maja 2008, Nr 105 (3122)

Ciechanowscy radni wywodzący się z PO i PSL, korzystając z tego, że zmienił się rząd, chcą unieważnienia decyzji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, która zabraniała modernistycznej przebudowy zamku Książąt Mazowieckich

Jutro w Ciechanowie mają odbyć się obrady "okrągłego stołu" pod patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w sprawie dalszego losu zamku Książąt Mazowieckich. Choć generalny konserwator zabytków, wiceminister Tomasz Merta, zapowiada, iż nie ma zamiaru wycofywać się z ubiegłorocznej decyzji, w której zakwestionował "rewitalizację" zamku w Ciechanowie według futurystycznego projektu architekta dr. Marka Kleczkowskiego z Gdyni, na obrady nie zaproszono dr Marii Ludwiki Lewickiej z Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, autorki projektu jego odbudowy w wersji historycznej. Większość stanowić ma wpływowe grono osób z Ciechanowa związanych z Platformą Obywatelską. To one na czele z prezydentem miasta podjęły próbę faktycznej przebudowy zamku w duchu modernistycznym pod pretekstem jego "rewitalizacji", z góry odrzucając możliwość odbudowy w wersji historycznej.

Kilkakrotnie pisaliśmy o bulwersującej sprawie zamku w Ciechanowie, najlepiej zachowanego polskiego zamku gotyckiego. Jedynego, który kwalifikuje się do całkowitej lub częściowej odbudowy i jako taki stanowi bezcenny zabytek polskiej kultury. Zamek ten kilkakrotnie poddawano badaniom, których nigdy w pełni nie zakończono, przedwcześnie i bezpodstawnie wysuwając najprawdopodobniej błędny wniosek, że wobec braku wizerunku frontowej ściany pałacu książęcego nie da się tego zamku całkowicie odbudować. Nawet gdyby tezę tę uznać za słuszną, bezcenna wartość tego obiektu dla polskiej kultury nakazuje specjalne jego traktowanie, a więc co najmniej odbudowę do stanu możliwego w świetle badań i stałą konserwację z absolutnym wykluczeniem jakichkolwiek przekształceń.
W sprawie projektu "rewitalizacji" zamku w Ciechanowie autorstwa dr. Kleczkowskiego głos zabrał m.in. profesor Andrzej Tomaszewski, prezes Polskiego Komitetu Narodowego Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków ICOMOS, członek Rady Ochrony Zabytków przy ministrze kultury i dziedzictwa narodowego. - Wypowiadaliśmy się krytycznie o tym projekcie w zeszłym roku. Naszą opinię przesłałem również w liście do pani dyrektor Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie, wyjaśniając nasze stanowisko. Rzecz jest w tej chwili w rękach konserwatora wojewódzkiego i na wyższym szczeblu konserwatora generalnego. Dziś jednak to stanowisko w odniesieniu do tamtego projektu podtrzymujemy, ponieważ to szło za daleko naszym zdaniem. Jeżeli teraz minister się w tę sprawę włączył, to zobaczymy, jakie podejmie decyzje. Ostatecznie decyduje w takich sprawach zawsze władza polityczna, a nie merytoryczna władza konserwatorska, szczególnie kiedy generalnym konserwatorem jest polityk, a nie konserwator - stwierdza profesor.
Pomijając całą historię walki o uratowanie tego zamku, o czym obszernie pisaliśmy, i wszystkie matactwa zwolenników szkła i betonu, dzięki m.in. formalnemu protestowi Gdańskiego Oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami sprawę rozpatrzyła Główna Komisja Konserwatorska (GKK), wydając opinię wręcz miażdżącą dla takich pomysłów. W oparciu o nią generalny konserwator zabytków wiceminister Tomasz Merta podjął jedyną słuszną decyzję unieważnienia nieodpowiedzialnej zgody lokalnego konserwatora na takie eksperymenty i wdrożył odpowiednią ku temu procedurę. Wydawało się, że zamek zostanie uratowany i ministerstwo utworzy specjalny zespół, który kontynuując ofiarną pracę społeczną grupy dr Lewickiej z Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, zakończy prowadzone przez nią badania i opracuje ostateczny projekt całkowitej lub częściowej odbudowy zamku. Grupa dr Lewickiej była pierwszą, która podjęła się zebrania w całość rezultatów dotychczasowych badań i zestawienia ich z historycznymi bardzo szczegółowymi opisami - lustracjami. Rezultaty tych badań zadają kłam tezie, że przynajmniej częściowa odbudowa zamku w wersji historycznej nie jest możliwa.

Tymczasem zmienił się rząd i zwolennicy "rewitalizacji" starają się wykorzystać dobrą dla siebie polityczną koniunkturę. Głosami ciechanowskich radnych PO i PSL przegłosowano uchwałę - żądanie adresowane do ministra kultury i dziedzictwa narodowego Bogdana Zdrojewskiego, aby decyzję wiceministra Merty unieważnić i pozwolić na modernistyczną przebudowę zamku, która de facto unicestwi go jako zamek. Gdy z Warszawy zaczęły nadchodzić niepokojące wieści, że minister może ulec takim naciskom, posypały się kolejne protesty, z których jeden opublikowaliśmy. Niestety, jakkolwiek dla niezbyt kompetentnego w tych sprawach pana ministra opinia najwyższego w Polsce autorytetu, jakim jest Główna Komisja Konserwatorska, powinna być obligatoryjna i wiążąca, minister Zdrojewski zdecydował się na zwołanie 7 maja br. w Ciechanowie tak zwanego okrągłego stołu. Już sam fakt, że do udziału w tym spotkaniu nie zaproszono dr Lewickiej, jest mocno niepokojący i wskazuje na realną groźbę, iż przy wykorzystaniu fatalnej ustawy o ochronie zabytków z czasów Millera i zachowaniu pozorów demokratycznej, kolegialnej decyzji Polska bezpowrotnie utraci jeden z najcenniejszych zabytków. Ciechanów jest sprawą ogólnonarodową i czas najwyższy bić na alarm, wzywając parlamentarzystów do energicznego zajęcia się nią. Celowe byłoby wkroczenie prezydenta RP, którego działaniom jeszcze jako prezydenta Warszawy zawdzięczamy, że Polska po dziesiątkach lat uporczywej walki odzyska narodową agorę, a więc Pałac Saski z Grobem Nieznanego Żołnierza.
Piotr Czartoryski-Sziler

Zamku do końca nie przebadano

Z mgr. inż. Waldemarem Rekściem, członkiem zarządu Gdańskiego Oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

Dlaczego Pana zdaniem zwolennicy "rewitalizacji" zamku w Ciechanowie z góry odrzucają możliwość jego odbudowy w historycznym kształcie?
- W mniejszym stopniu jest to nieświadomość, że zamku tak naprawdę do końca nie przebadano i postrzega się go wyłącznie jako zabytek o lokalnym znaczeniu, a nie bezcenny pomnik narodowej kultury. Sądzę, że decydują inne motywacje. Część osób jest zafascynowana szkłem i betonem, ale - przede wszystkim - należy pamiętać, że jest to poważna inwestycja na dziesiątki milionów złotych. Odbudowa zamku w wersji historycznej eliminuje z niej miejscowe firmy budowlane na rzecz specjalistycznej Pracowni Konserwacji Zabytków. Sposób, w jaki jest traktowany dorobek pracy zespołu dr Lewickiej, potwierdza celowe, świadome odrzucenie możliwości historycznej odbudowy na rzecz modernistycznych przekształceń. W przypadku zamku w rachubę wchodzi tylko stricte rekonstrukcja, którą może wykonać tylko Pracownia Konserwacji Zabytków.

Jak w takim razie ocenia Pan postępowanie ministra Zdrojewskiego organizującego "okrągły stół" w Ciechanowie mimo jednoznacznej opinii Głównej Komisji Konserwatorskiej?
- Jak najbardziej negatywnie. W ten sposób minister, nie mając w tej kwestii kompetencji, degraduje rangę Głównej Komisji Konserwatorskiej, bezdyskusyjnie zespołu najwybitniejszych specjalistów w zakresie ochrony narodowego dziedzictwa. Mało tego, lekceważy całą masę protestów, jakie napłynęły z całej Polski od różnych organizacji, a także setki petycji - protestów indywidualnych obywateli, jakie napłynęły z całego świata i to mimo braku medialnego nagłośnienia całej sprawy. Możliwe, że sam minister nie ma świadomości wartości tego obiektu dla polskiej kultury. Całym nieszczęściem jest obowiązująca ustawa o ochronie zabytków, która nie tylko otworzyła świat konserwatorów miejskich i wojewódzkich dla osób nie do końca kompetentnych, na przykład archeologów czy urbanistów, ale i uczyniła z Głównej Komisji Konserwatorskiej organ wyłącznie doradczy, opiniotwórczy dla ministrów. A skoro po roku 1989 uznano, że "polityk" nie musi być specjalistą i w końcu nawet ze stanowiska generalnego konserwatora zabytków zrobiono stanowisko "polityczne", to w tym momencie nie ma w Polsce żadnego organu, żadnej instytucji mogącej na mocy prawa kompetentnie i skutecznie chronić narodowe dziedzictwo. Jest to sytuacja wręcz katastrofalna, grożąca polskiej kulturze nieodwracalnymi stratami. Ale o czym tu w ogóle mówić, skoro w samej Warszawie, a więc pod okiem ministerstwa, mają miejsce takie skandale jak niedawny z piwnicami Pałacu Saskiego, którym groziło całkowite unicestwienie. Nikt nie panuje nad niczym i o wszystkim decydują wyłącznie miejscowe układy. Z jednej więc strony Polska odzyskuje takie wspaniałości jak słynny zamek w Tykocinie, z drugiej - na dziedzińcu zamku w Szydłowie stawia się... salę gimnastyczną, niszcząc zachowane w ziemi ruiny budowli z czasów Kazimierza Wielkiego. "Nasz Dziennik" pisał już o wielu sprawach niesłychanie ważnych dla naszej kultury, jak o ciągle zniekształconej Nowej Izbie Poselskiej Zamku Warszawskiego czy o królewskich karetach z Wilanowa. I brak na te publikacje jakiejkolwiek reakcji ze strony Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego stawia w ogóle pod znakiem zapytania sens utrzymywania tego ministerstwa w obecnym kształcie. Ostatnia decyzja ministra Zdrojewskiego w sprawie Ciechanowa w zestawieniu z faktem, że praktycznie wbrew całej Wielkopolsce znowu przeciąga się rozpoczęcie odbudowy Zamku Królewskiego w Poznaniu, wzbudza jak najgorsze obawy o dalszy los wielu polskich zabytków.

Prezydent Ciechanowa - też z PO - w piśmie do ministra Zdrojewskiego pisał o potrzebie ożywienia martwego zamku. Jak ocenia Pan tę wypowiedź?
- Jest to wyjątkowa obłuda, gdyż słuszny i oczywisty postulat ożywienia zamku, rzeczywiście do tej pory niedostatecznie wykorzystanego, nie musi oznaczać jego modernistycznego zniekształcenia. Zamek w Janowcu, będący poprzednio w znacznie gorszym stanie, został tylko częściowo odbudowany i dziś stanowi nie tylko atrakcję turystyczną dużej miary, ale także ośrodek kulturalny żywy przez cały rok. Wszystko zależy od inwencji administratora. Zamek odbudowany w historycznym kształcie stałby się nie mniejszą atrakcją turystyczną niż zamek w litewskich Trokach, który przed całkowitą odbudową był znacznie bardziej zniszczony niż Ciechanów i tam też brakowało dokumentacji. Dziś jest drugą po Wilnie turystyczną atrakcją Litwy, światowej miary. Fakt, że wyłącznie fasada zamkowego pałacu w jakimś procencie być może odbiegałaby od oryginału, niewiele obniży wartość obiektu. Przypomnijmy, że blisko 20 procent zewnętrznej architektury Zamku Królewskiego w Warszawie mimo pozoru bogactwa dokumentacji to współczesne kreacje, oparte na historycznych analogiach i naukowych domysłach. A zamek i tak jest słusznym przedmiotem naszej dumy i obiektem podziwu takich osobistości jak królowa brytyjska Elżbieta II.
Dziękuję Panu za rozmowę.

Jego ochrona to nasz priorytet

Z dr Marią Ludwiką Lewicką z Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, autorką konserwatorskiego studium formy pierwotnej zamku w Ciechanowie, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

Czy otrzymała Pani zaproszenie do Ciechanowa na obrady dotyczące zamku Książąt Mazowieckich, które organizuje jutro Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego?
- Żadne oficjalnie zaproszenie ani informacja o mającej się odbyć w Ciechanowie komisji konserwatorskiej do nas nie dotarło. Zapewne środowe spotkanie jest skutkiem inicjatyw podjętych przez Urząd Miasta Ciechanowa z inspiracji Muzeum Szlachty Mazowieckiej. Teraz decyzje zapadają nie na poziomie wymiany dyskusyjnej, lecz na poziomie decydentów, po stronie ciechanowskiej są to osoby urzędowe, a po stronie konserwatorskiej zespół członków Głównej Komisji Konserwatorskiej, generalny konserwator zabytków, zapewne przy współudziale wojewódzkiego mazowieckiego konserwatora zabytków. To prawdopodobnie będzie wyjazdowe posiedzenie GKK, na którym jej członkowie będą zaznajamiani z materiałami przygotowanymi przez Muzeum Szlachty Mazowieckiej jako uzupełnienie istniejącego projektu.

Ale to jest cały czas ten sam projekt dr. Kleczkowskiego, który odrzuciła ta sama Główna Komisja Konserwatorska?
- Tak. I problem polega właśnie na tym, że osoby związane z muzeum nie widzą żadnej innej opcji, jak właśnie tylko ten projekt. Oczywiste jest, że rewitalizacja zamku w jakiejś formie kubaturowej jest potrzebna, tylko że powinien to być projekt konserwatorski, w którym przewidziana będzie podstawowa konserwacja zachowawcza, z elementami rekonstrukcji i wykonaniem programu dalszych kroków.

Wyniki Pani prac dotyczące historycznej rekonstrukcji zamku w Ciechanowie zostały opublikowane?
- Tak. Na ubiegłorocznej konferencji w Działdowie mój referat podejmował właśnie ten problem wypełnienia luki w badaniach konserwatorskich, ponieważ projekt, który wygrał konkurs, powstał bez zakorzenienia w badaniach konserwatorskich. Świadomość autorów tego projektu jest taka, że jest on najwłaściwszy. Mówimy więc w tym wypadku różnymi językami i się nie rozumiemy. Dla nas ochrona tego dziedzictwa i każdego elementu zamku w gotyckiej części jest pewnym skarbem, który chcemy przekazać potomnym, konserwując go i stwarzając ciąg dalszy świetności obiektu dzięki projektowi, który byśmy chcieli tu widzieć. Natomiast dla tamtej strony kreatywność współczesna jest głównym celem. Jest tutaj kwestia pewnego wyczucia i pewnej szkoły. Tu się niewątpliwie zderzyły ze sobą dwie szkoły prowadzenia projektu konserwatorskiego. Nasza warszawska, która jest szkołą zakorzenioną bardzo mocno w tzw. polskiej szkole konserwacji zabytków z dobrym warsztatem restauracji zabytkowych murów, i gdańska. Nie zgadzamy się na to, by uważać za jednakowo cenne gotyckie mury zamku z elementami jego wyposażenia, takimi jak otwory okienne, drzwiowe, linie sklepień, poziomy gotyckich stropów, z murami licowań z II połowy XX wieku, którymi osłonięto średniowieczny detal budowlany. Ponieważ nie poprzedzono procesu projektowania wymaganym w takim przypadku studium konserwatorskim - potraktowano zachowane mury zamku jako martwe, czyli martwą ruinę zamku - jako tło dla nowej kreacji architektonicznej. Dla nas elementy murów zamku mają wartość żywej historii i trzeba je poddać skrupulatnej konserwacji zachowawczej z elementami rekonstrukcji. W procesie odbudowy Warszawy po 1945 roku przywrócenie, czyli odtworzenie przestrzeni urbanistycznej oraz historycznego kształtu budowli w przestrzeni staromiejskiej było priorytetem. Sądzę, że niepokojący nas tak bardzo projekt "rewitalizacji" ciechanowskiego zamku powstał w innym nurcie projektowania konserwatorskiego.

Czy w świetle Pani badań nad zamkiem ciechanowskim możliwa jest w pełni lub choć częściowo jego historyczna rekonstrukcja?
- W zamku ciechanowskim jest pewna strefa, w której należałoby zastosować pełną rekonstrukcję, chodzi tu głównie o partie przyziemia, zwieńczeń muru. Natomiast w dzisiejszej naszej działalności, również dydaktycznej na wydziale, stosujemy tzw. odtworzenie. Odtworzeniem jest np. ratusz, czyli dawny pałac Jabłonowskich w Warszawie. Dlaczego odtworzenie? Bo zastosowana jest nowa technologia. W podanym przykładzie mur historyczny miał dwa metry grubości, posługując się nową technologią, uzyskujemy grubość 30-50 centymetrów. W tej sytuacji stosujemy zabieg projektowy, który profesor Jan Zachwatowicz określał "odtworzeniem" - przeciwstawiając je terminowi "rekonstrukcji". Chodziło o odtworzenie urbanistyczne, czyli odtworzenie bryłowe historycznej zabudowy Warszawy i Starówki, tak byśmy poruszając się przestrzenią historyczną, przenosili się niejako w nią, odbierając ją tak jak ona dawniej wyglądała. Wnętrza mogły być tylko w pewnych strefach rekonstruowane. Dziś identyfikacja form przestrzennych zamku w Ciechanowie sięga 80-90 procent. Pomocna przy wykonaniu jego projektu odtworzenia bryłowego jest metoda porównawcza mecenatu książąt ciechanowskich i budowli, które fundowali na terenie księstwa. Są tutaj fantastyczne materiały, które służą konserwatorowi do identyfikowania formy elementów na podstawie mecenatu jednej osoby i wykonywania robót w różnych obiektach przez ten sam zespół. Konferencja konserwatorska, która odbyła się w październiku 2007 roku w Działdowie, w fenomenalny sposób właśnie ten aspekt prac konserwatorskich uwypuklała. Szczególnie ciekawa była wypowiedź profesorów z uniwersytetów w Pizie na ten właśnie temat. Konferencja ta zajmowała się przede wszystkim problemem zamków które są w ruinie bądź zachowane są w stanie niepełnym - i dalszymi krokami, które miałyby być odpowiedzią na zapotrzebowanie społeczne, którym jest odtwarzanie kubaturowe w obrębie częściowo zachowanych zamków. Chodzi nam o to, by zaistniał tutaj obiekt w krajobrazie, który miałby swoje charakterystyczne cechy historyczne. Moje badania pozwalają na odtworzenie bryły zamku i dokonanie rekonstrukcji jego fragmentów.
Dziękuję Pani za rozmowę.



   
Cytat
Udostępnij: