
Zamki, dwory obronne, mury miejskie, grodziska
Forum miłośników średniowiecznych fortyfikacji (zał. 05 Lis 2007)
Gniazda rycerzy rozbójników
Wśród licznych warowni średniowiecznych w obecnych granicach województwa opolskiego były również owiane złą sławą gniazda rozbójnicze.
Plaga rozbójnictwa rycerskiego występowała na Śląsku w różnych czasach, ale najbardziej rozpleniła się w połowie XV w. Przyczynił się do tego długotrwały kryzys państwowości czeskiej, zapoczątkowany przez rewolucję husycką i pogłębiony przez kolejne akty gwałtownych zmagań o koronę czeską, w których czynnie uczestniczyła również Polska Jagiellonów.
Rycerze rozbójnicy z Wołczyna
Założony w XIII w. wśród lasów i bagien Wołczyn odznaczał się w średniowieczu wyjątkowymi walorami obronnymi. Naturalne przeszkody terenowe sprawiały, że miasto było trudno dostępne, a miejscowy zamek prawie nie do zdobycia. Między innymi z tego powodu Wołczyn stawał się kilkakrotnie w swojej historii groźnym gniazdem rozbójniczym.
Sytuacja taka zaistniała po raz pierwszy przed połową XIV w., gdy Wołczyn leżał w Księstwie Brzeskim. Już w 1341 r. książę brzeski Bolesław III Rozrzutny oddał Namysłów, Kluczbork, Byczynę i Wołczyn w zastaw królowi polskiemu Kazimierzowi Wielkiemu (za sumę 3 tys. grzywien). Wołczyn znajdował się jednak w tym czasie w rękach jakiegoś rycerza rozbójnika, prowadzącego działalność rabunkową na pograniczu Śląska i Wielkopolski. Król polski musiał w tej sytuacji zbrojnie zdobyć miasto, co nastąpiło ok. połowy 1342 r.
W 1430 r. Kluczbork, Byczyna i Wołczyn zostały opanowane przez husytów i odtąd przez kilka lat stanowiły bazę operacyjną oddziałów, którymi dowodził polski rycerz i zwolennik husytyzmu Dobek (Dobiesław) Puchała, starosta gniewkowski i bydgoski. W czerwcu 1433 r., po siedmiodniowym oblężeniu Kluczborka i Byczyny przez siły antyhusyckie, Puchała wydał oba te miasta księciu brzeskiemu w zamian za wysoki okup pieniężny. Wołczyn pozostał jednak w rękach Puchały jeszcze do 1436 r. Po wykupieniu Wołczyna z rąk husytów miasto to przeszło na trwałe w ręce książąt oleśnickich.
W połowie XV w. Wołczyn stał się ponownie gniazdem rycerza rozbójnika. Tym razem w roli tej występował Jan (Hans) Borschnitz (Burschnitz) zwany Jelczem (Jeltsch). Łupił on karawany kupieckie, zarówno na Śląsku, jak i na pogranicznych terenach Królestwa Polskiego, dając się szczególnie we znaki kupcom wrocławskim. Zamieszkiwany przez Jelcza zamek wołczyński był „mocny i nie do zdobycia”, dzięki czemu rozbójnik ów mógł się nikogo nie lękać i drwić nawet ze swoich panów, książąt oleśnickich. Piotr Eschenloer, kronikarz dziejów Wrocławia w latach 1440-1479, tak pisał o tej warowni i procederze uprawianym przez jej posiadacza: „Mieli tu swój dom wszyscy złodzieje i złoczyńcy w kraju; wszystko, co gdziekolwiek w kraju ukradziono, było przynoszone do tego zamku”.
W 1455 r. wyprawiło się przeciwko Jelczowi pospolite ruszenie szlachty wieluńskiej, staczając z nim bitwę pod Byczyną. Rozbójnik działał jednak dalej, ciesząc się absolutną bezkarnością, którą zapewniała mu przypuszczalnie polityczna protekcja ze strony księcia opolsko-głogóweckiego Bolesława V Wołoszka, będącego swoistym "ojcem chrzestnym" dla różnych śląskich rycerzy rozbójników. Dopiero w 1460 r., po śmierci Wołoszka, mieszczanie wrocławscy oraz książę oleśnicki Konrad X Biały Młodszy w wyniku potajemnych rozmów zdołali uprosić króla czeskiego Jerzego z Podiebradów o zgodę na zdobycie zamku wołczyńskiego. W początkach 1461 r., podczas straszliwych mrozów czyniących podmokły teren wokół warowni łatwiej dostępnym, wrocławianie i książę oleśnicki oblegli zamek Jelcza, zmuszając po trzech dniach rozbójnika do poddania się. Jelcz wyniósł się wraz z całym mieniem do Oleśnicy, a mieszczanie spalili i zniszczyli zamek ze szczętem. Przez kilka dni burzono wszelkie obwałowania, wieże i piwnice, tak aby bez wielkich nakładów finansowych nie dało się w tym miejscu urządzić żadnej siedziby obronnej.
Rycerze rozbójnicy z Włodzienina
Równie sławnym gniazdem rozbójniczym był w połowie XV w. Włodzienin w obecnym powiecie głubczyckim. Rejon Włodzienina leżał w granicach Księstwa Opawskiego, wyodrębnionego pod koniec XIII w. z obszaru Marchii Morawskiej.
Rycerze z Włodzienina należeli do najprzedniejszej szlachty na terenach związanych z Opawą i Karniowem. Jan z Włodzienina (Hanuss z Wladenijna) został w 1434 r. wybrany do grona dwunastu przedstawicieli szlachty Księstwa Opawskiego, którym powierzono podzielenie kraju pomiędzy książąt Wacława, Mikołaja, Wilhelma i Ernesta. Mikołaj z Włodzienina był w 1461 r. starostą ziemskim w Księstwie Karniowskim, a Wacław z Włodzienina - podkomorzym w Księstwie Opawskim.
W połowie XV w. rycerze z Włodzienina zdobyli sobie jednak złą sławę rycerzy rozbójników. W procederze tym patronował im książę opawsko-ziębicki Wilhelm, a następnie książę opolsko-głogówecki Bolesław V Wołoszek, który, nabywszy udziały książąt opawskich Wilhelma i Ernesta, został również panem Opawy. Mikołaj z Włodzienina należał do grona rycerzy rozbójników wspomagających Wilhelma opawskiego w napaściach na posiadłości biskupstwa wrocławskiego (Głuchołazy, Grodków). W związku z tym w marcu 1445 r. został on imiennie ekskomunikowany wraz z księciem Wilhelmem i innymi uczestnikami napadów.
W późniejszym czasie rycerze z Włodzienina, działając z poduszczenia Bolesława V Wołoszka jako księcia opawskiego, pustoszyli sąsiednie Księstwo Głubczyckie, którego władcą był poróżniony z Wołoszkiem książę Jan Pobożny z rodu Przemyślidów.
Najsłynniejszym bodaj wyczynem raubritterów z Włodzienina był zuchwały napad na pograniczne miasto Będzin w Królestwie Polskim, dokonany, jak wszystko na to wskazuje, na polityczne zlecenie Bolesława V Wołoszka w 1447 r. Napastnicy, działający pod przewodem dwóch rycerzy z Włodzienina, wprowadzili podstępnie do miasta rzekomą karawanę kupiecką w liczbie dziesięciu wozów, załadowanych faktycznie zbrojnymi ludźmi. Rzekomi kupcy otwarli następnie bramy miasta czekającym w polu swoim towarzyszom. Ograbiwszy i podpaliwszy miasto, agresorzy opuścili bezkarnie Będzin z licznymi łupami.
Rycerze z Włodzienina stali także za opisywanymi w kronice Jana Długosza innymi aktami gwałtu wobec mieszkańców Polski. Według słynnego kronikarza Włodzienin był w owych czasach swego rodzaju międzynarodowym rozsadnikiem plagi rozbójnictwa rycerskiego. Porywani dla okupu do tej miejscowości ludzie nierzadko sami wchodzili później na drogę rozbojów.
Na terenie Włodzienina zachowały się dwa grodziska średniowieczne oraz domniemane grodzisko dwuczłonowe z okresu średniowiecza i czasów nowożytnych ze znajdującymi się w jego obrębie ruinami gotyckiego kościoła św. Mikołaja.
Inne gniazda rozbójnicze
Działalnością rozbójniczą parali się także średniowieczni właściciele Wysokiej koło Leśnicy (powiat strzelecki). Uprawiany przez nich proceder polegał na nielegalnym ściąganiu cła drogowego. Z tego względu należący do nich obiekt obronny na stokach masywu Góry św. Anny został w 1474 r. zniszczony z polecenia króla węgierskiego Macieja Korwina.
Rolę gniazda rozbójniczego spełniał prawdopodobnie przejściowo również zamek Kolno (Kallen) w dorzeczu Stobrawy, w pobliżu dzisiejszej wsi Stare Kolnie (powiat opolski). Z tego powodu został on w 1443 r. zdobyty i zniszczony przez wojska specjalnego związku księstw i miast śląskich, powołanego w szczególności dla zwalczania plagi rozbójnictwa rycerskiego. Wojskami tymi dowodził książę opawsko-ziębicki Wilhelm, który zresztą niebawem sam zaczął parać się rozbojami.
Do dziś zachowały się resztki kamiennych murów zamku Kolno. Można je zobaczyć wśród dawnych mokradeł na lewym brzegu głównego koryta rzeki Stobrawy, w odległości 0,5 km na zachód od mostu i około 0,5 km na południowy zachód od kościoła w Starych Kolniach.
autor: Zbigniew Bereszyński
Źródło: Gazeta Wyborcza Opole 2009-07-30