
Zamki, dwory obronne, mury miejskie, grodziska
Forum miłośników średniowiecznych fortyfikacji (zał. 05 Lis 2007)
wieś w powiecie zgorzeleckim, w gminie Zgorzelec
Nieopodal wsi znajdowało się grodzisko wczesnośredniowieczne, obecnie jest skreślone z listy stanowisk ze względu na zbyt duże zniszczenia.
Pozostałości obiekty były zbadane archeologicznie, krótki opis z ostatnich badań wykonał Krzysztof Fokt na serwisie: http://www.zgorzelec.info
Wały obronne sprzed tysiąca lat..
Gdy zeszłej jesieni wraz z Pawłem Zubrzyckim dotarliśmy na zachowane resztki grodziska na Winnej Górze w Tylicach, jego stan wywarł na nas dość posępne wrażenie: wietrzejące relikty wału obronnego, zsypujące się w przepaść kamieniołomu, nie zasypane wykopy z lat 60-tych... Dobrze przynajmniej, pomyśleliśmy, że nieczynny już zakład wydobywczy bazaltu zostawił nam chociaż „ogryzek” tego zabytku sprzed tysiąca lat. Przez głowy przebiegła nam jedna myśl: tu potrzeba badań ratowniczych. Wtedy nie przeczuwaliśmy, że nasz pomysł wkrótce przerodzi się w czyn- konkretnie w lipcu b. r., gdy zwartą grupą złożoną głównie z krakowskich studentów archeologii przystąpiliśmy do wykopalisk w Tylicach.
Naszym celem było głównie zadokumentowanie najbardziej zagrożonych erozją fragmentów obiektu, składającego się obecnie z dwóch odcinków zburzonych wałów obronnych i kopca na ich styku. Oczywiście przystąpiliśmy do badań z nadzieją na wymowne odkrycia, które pozwoliłyby np. wyjaśnić datowanie i konstrukcję wału, albo wygląd zabudowy wnętrza grodu. Zgodnie ze starą zasadą Alfreda Hitchcocka, wykopaliska zaczęliśmy od „trzęsienia ziemi”, czyli od małej dawki „archeologii ekstremalnej”. Konkretnie, musieliśmy odczyścić i zadokumentować 9-metrowy odcinek rozsypiska wału... zawieszeni na linach na krawędzi kamieniołomu! Zadanie nie byłoby w sumie szczególnie trudne, gdyby nie siąpiący deszcz i 30-metrowa przepaść pod nami... Następnie otworzyliśmy dwa wykopy na grodzisku- jeden w miejscu najbardziej zagrożonym erozją, drugi- na kopcu, gdzie spodziewaliśmy się dalszego ciągu obwałowań. Na krawędzi kamieniołomu uchwyciliśmy fragmenty umocnień drewniano-kamienno-ziemnych, a w najwyższym punkcie zachowanej części grodziska- kamienno-ziemny nasyp, na którym być może stał niegdyś dalszy odcinek wału obronnego.
Nie odkryliśmy żadnych pozostałości zabudowy wnętrza grodu, ani śladów jego trwałego zamieszkania. Może to znaczyć, że obiekt obronny w Tylicach pełnił głównie rolę schronieniową w niespokojnych czasach dla mieszkańców pobliskich osad nieobronnych. W świetle datowania grodziska, ustalonego na X-XI w. w oparciu o pozyskane ułamki ceramiki, trudno oprzeć się wrażeniu, że miejscowi Słowianie potrzebowali wówczas często schronienia przed przeciągającymi wojskami. To wtedy królowie niemieccy z rodu Liudolfingów i margrabiowie sascy rozciągnęli swą władzę na Milsko (późniejsze Górne Łużyce); prędko do rywalizacji o te ziemie dołączyli też Przemyślidzi z Czech i Piastowie z Polski. Oczywiście wszystkie strony konfliktu żywiły się kosztem miejscowych Milczan, rabowały ich zapasy zboża i stada bydła, a nieraz i samych uprowadzały w niewolę. Nic więc dziwnego, że akurat na Górnych Łużycach, tak w polskiej, jak i niemieckiej części, występuje największe zagęszczenie słowiańskich grodzisk... Sam obiekt w Tylicach był otoczony wałem obronnym posadowionym na wkopanej w rodzimą glinę podwalinie, o konstrukcji kamienno-drewniano-ziemnej. Możliwe, że był to wał tzw. skrzyniowy, jednak z dokładną rekonstrukcją jego wyglądu i technik wznoszenia trzeba jeszcze poczekać do czasu pełnego opracowania pozyskanych materiałów. Na pewno wiadomo za to, że Milczanie nie byli pierwszymi, którzy dostrzegli korzystne położenie Winnej Góry. Najwięcej zabytków, w postaci ułamków naczyń glinianych, pozostawili po sobie w Tylicach mieszkańcy tych okolic sprzed ponad 2,5 tysiąca lat, z epoki brązu i wczesnej epoki żelaza. Ale także oni nie byli na Winnej Górze pierwsi, co poświadczają odkryte przez nas narzędzia krzemienne z epoki kamienia. Winna Góra nie była oczywiście samotną wyspą osadnictwa. Jak wskazują dawniejsze badania, wzgórze otacza dość gęsta sieć śladów osadnictwa od epoki brązu po okres nowożytny. Strategiczne położenie tego punktu najłatwiej uzmysłowić sobie, jeśli spojrzy się z Winnej Góry na najbliższe grodziska wczesnośredniowieczne. Widać stąd zarówno Kreuzberg w Jauernick, jak też Landeskrone; doskonale byłoby też stąd widać ewentualne znaki dymne z grodów w Koźlicach i Sulikowie. Po miesiącu oglądania tej panoramy, nie dziwimy się, że zarówno łowcy epoki kamienia, jak też słowiańscy rolnicy znad Czerwonej Wody uznali to miejsce za dogodne.
W trakcie naszych wykopalisk spotkaliśmy się z życzliwym zainteresowaniem mieszkańców Tylic i Zgorzelca, odwiedzających nas od czasu do czasu. Odwiedził nas też dyrektor Kulturhistorisches Museum z Görlitz, dr Jasper v. Richthofen, żywo zainteresowany badaniami słowiańskich grodzisk polskich i niemieckich Górnych Łużyc. Stanowisk podobnych, jak badane przez nas w Tylicach, jest bowiem w naszej okolicy całkiem sporo, a wśród nich- niewiele dobrze przebadanych. Tegoroczne badania w Tylicach to pierwsze wykopaliska na górnołużyckim grodzisku od czasów badań w Niedowie w latach 80-tych. Nie odbyłyby się one bez zaangażowania uczestników, imiennie, oprócz już wymienionych, Marcina Czarnowicza, Moniki Kocot, Agnieszki Ochał, Piotra Zubrzyckiego i Gosi Zysnarskiej. Merytorycznej opieki nad naszym przedsięwzięciem podjął się mgr Andrzej Matoga; wielorakiego wsparcia udzielili też państwo: Irena Pieróg, Tomasz i Justyna Rodakowie oraz Janusz i Małgorzata Zubrzyccy. Mamy nadzieję, że był to pierwszy, lecz nie ostatni projekt badawczy tego rodzaju, mający na celu wyjaśnienie zagadek najdawniejszych dziejów naszej okolicy.