
Zamki, dwory obronne, mury miejskie, grodziska
Forum miłośników średniowiecznych fortyfikacji (zał. 05 Lis 2007)
Do czasów obecnych zachowały się niewielkie fragmenty murów miejskich wznoszonych (na miejscu wcześniejszych drewniano – ziemnych obwarowań) i rozbudowywanych w XIV-XVI wieku, trzech baszt oraz fragmenty pozostałości fosy. Umocnienia miasta zaczęto wznosić od końca XIV wieku, najpierw z kamienia polnego później z cegły. W końcu XVI wieku całe miasto otoczone było murami z dwunastoma basztami i trzema bramami wjazdowymi. Od XVIII wieku, kiedy to obwarowania zaczęły tracić swoje znaczenie militarne, rozpoczęła się ich likwidacja. Najpierw osuszono fosę, potem rozbierano mury obronne a materiał budowlany wykorzystano do wznoszenia nowych budynków.
Panorama miasta w obrębie murów (ze zbiorów Pieczarka)

pieczarek Wysłany: 30 Mar 2009 12:40
Fosy nie osuszano. Po prostu o nią nie dbano i nastąpiło jej stopniowe zamulenie.
Murów też namiętnie nie rozbierano, zachowały się w bardzo dużych fragmentach do dzisiaj. I raczej trudno było znaleźć sensowne zastosowanie dla granitowych głazów. Aż do połowy XIX wieku w mieście zdecydowanie dominowały budynki szachulcowe, a tam kamienia zużywa się raczej niewiele. Na okolicznych polach nadal jest pełno granitu różnej wielkości i przywiezienie z odległości kilometra było chyba łatwiejsze, niż rozbieranie muru. Rozebrano za to niemal wszystkie elementy fortyfikacji miejskich zbudowane z cegły: bramy, baszty.
Sprężę się kiedyś i wkleję więcej materiałów: starych planów miasta z XVI wieku, starych pocztówek, współczesnych zdjęć.
"Rozbieranie" murów w przeszłości mogło mieć przebieg podobny do tego, który właśnie zaobserwowałem. Przechodziłem ulicą Okrężną i zaciekawiły mnie biało-czerwone taśmy, widoczne z drugiej strony pozostałości Gross pastaj. Dosłownie tak właśnie, czyli "wielka basteja", nazywał się na widoku z atlasu Brauna ten fragment obwarowań miejskich.

Gdy przeszedłem na drugą stronę murów, aż mną zatrzęsło. To co jeszcze niedawno było pęknięciem muru zmieniło się w poważne uszkodzenie konstrukcji.

Przy okazji udało się jednak zobaczyć, jak wyglądała w Świebodzinie technika budowy takich ceglanych baszt. Otóż drogiej cegły używano tylko na warstwy zewnętrzne murów. Środek wypełniano niezbyt wielkimi kamieniami zebranymi z okolicznych pól. 
Przeszukam moje stare pocztówki, będzie można zobaczyć, jak ta baszta wyglądała przed wojną.
Na tej pocztówce z początku XX w., pochodzącej z moich zbiorów, widać ową rozpadającą się dziś basztę. Zdjęcie wykonano z wieży ratusza. Postaram się kiedyś powtórzyć to zdjęcie, aby można było zobaczyć jak miasteczko spsiało pod względem urbanistycznym. Wiem, że życie w domkach widocznych na zdjęciu nie było wygodne, ale ileż miały w sobie uroku. Dzisiaj stoją resztki baszty i nie istnieje żaden z budynków położonych wewnątrz murów obronnych.
Baszta to ten budynek w samym środku pocztówki. Sto lat temu była zadaszona. Posiadała kilkanaście kominów i kanałów wentylacyjnych. Może była tam jakaś wędzarnia?

Na tej pocztówce z początku XX w., pochodzącej z moich zbiorów, widać ową rozpadającą się dziś basztę. Zdjęcie wykonano z wieży ratusza. Postaram się kiedyś powtórzyć to zdjęcie, aby można było zobaczyć jak miasteczko spsiało pod względem urbanistycznym. Wiem, że życie w domkach widocznych na zdjęciu nie było wygodne, ale ileż miały w sobie uroku. Dzisiaj stoją resztki baszty i nie istnieje żaden z budynków położonych wewnątrz murów obronnych.
Baszta to ten budynek w samym środku pocztówki. Sto lat temu była zadaszona. Posiadała kilkanaście kominów i kanałów wentylacyjnych. Może była tam jakaś wędzarnia?

Jeśli komuś mało, to proszę o kontakt. Mam obrazek w wielkości 3664x2755 punktów i aż 3,5 MB.
Odwrotna strona widoku z opisem miasta:

tłumaczenie tekstu, jego krytyczną analizę można znaleźć tutaj:
http://www.schwiebus.pl/articles.php?id=2
Jeden z dłuższych fragmentów murów obronnych zachował się przy obecnej ulicy Szpitalnej (na planie Brauna była to ulica Kościelna - Kirch gasse, zupełnie gdzie indziej, niż współczesna ulica Kościelna).
Po prawej stronie widzimy XV wieczny kościół św. Michała z całkiem udanymi iglicami na ścianie szczytowej, wybudowanymi podczas generalnego remontu w połowie XIXw. Z lewej strony zdjęcia widać budynek szkoły datowany na 1604r. Ciekawe, że w owych niespokojnych czasach został on umieszczony w linii murów obronnych. Obecny wygląd również pochodzi z przebudowy w XIX wieku. Szkoła została zbudowana wystarczająco solidnie, aby nie być owym najsłabszym ogniwem fortyfikacji miejskich.

Najlepiej zachowanym obiektem dawnych murów obronnych miasta jest "baszta pachołków miejskich". Nazwę wstawiam w cudzysłowie, bo taką nie posługiwano się w przeszłości. Na żadnym widoku, żadnym starym dokumencie nie spotkałem się z takim określeniem budowli. Coś za dużo w okolicach (np. Lubsko) baszt o takiej właśnie nazwie. Znane mi niemieckie nazwy to Stockturm, Mauerturm.
Baszta znajduje się kilkadziesiąt metrów obok nieistniejącej Bramy Głogowskiej. Kiedyś był w niej śmietnik, obecnie działa tam handlarz starzyzną, używający trochę na wyrost nazwy antykwariat. Pan jest bardzo sympatyczny, ale posiada głównie obiekty z początku XXw. i młodsze.
Widok od strony ulicy Wałowej (kiedyś Halberstadt)

Widok z wewnątrz murów obronnych czyli od ul. Kilińskiego (Herrenstrasse)

A to pocztówka sprzed niemal 100 lat, pokazująca widok od strony Bramy Głogowskiej. Widać np. brakujący dzisiaj komin. W fosie mieściły się kiedyś ogrody.
Obecnie niemal cała fosa to parki, zieleńce, boiska, place zabaw czy też - jak to ma miejsce pod tą basztą - parking.

Co się obecnie dzieje z "wielką basteją"
pieczarek Wysłany: 26 Lip 2009 16:02
Jeśli nie brać pod uwagę zamiany plastikowej taśmy na trwalsze ogrodzenie, to z uszkodzoną basteją nie dzieje się nic.
Cały czas śledzę sprawę i zamelduję o ewentualnym postępie prac remontowych.
To już ostatni z ciekawszych fragmentów dawnych murów.
Jeśli widok pirścienia murów miejskich na widoku z atlasu Brauna traktować jako tarczę zegarową, to na godzinie 10 znajduje się budynek oznaczony literą f - Zeughaus czyli zbrojownia. W stosunku do pokazywanej wcześnie baszty, położona jest w odległości 100 metrów, z drugiej strony dawnej bramy Głogowskiej. Przypuszczam, że zbrojownia miejska znajdowała się w nieistniejącym budynku stojącym na zachowanym fragmencie murów obronnych.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o zachowane fragmenty dawnych fortyfikacji miejskich Świebodzina. Teraz pozostaje śledzenie odbudowy zawalonej baszty.

| Becik napisał: |
|
Po niemal dwóch latach od postawienia pytania mogę poinformować, że dzieje się dobrze.
Chociaż w pewnym okresie samo patrzenie na nią nie napawało optymizmem. Zawalenie muru miało miejsce w kwietniu 2009r. Teren ogrodzono. I tyle. W następnym roku pojawiła się kolejna dziura, mniejsza, nie sięgająca do samej korony muru (na zdjęciu po prawej stronie). Zaraz po tym postawiono dookoła budowli drewniane wsporniki, mające chronić obiekt przed całkowitym zawaleniem.

A w tak zwanym międzyczasie (wiem, wiem, to słowo powoduje, że niektórym językoznawcom włos się jeży na głowie) trwały prace projektowe nad renowacją zabytku. W marcu 2011 r. prace ostro ruszyły. W ciągu dwóch miesięcy wykonano kawał solidnej roboty. Dziury pięknie zamurowano. Fundamenty podkopano i wzmocniono, zabezpieczono je także przed wilgocią. Wykonano nie tylko niezbędną łataninę, ale także zastosowano sporo nowych rzeczy. Wcześniej wody opadowe swobodnie wnikały do wnętrza murów. To przecież właśnie rozszerzający się lód spowodował pęknięcia, a później zawalenie części konstrukcji. Teraz woda z deszczy czy tającego śniegu nie wleci między cegły i kamienie. Od strony miasta, czyli wewnętrznej, podrasowano w ładny sposób ukośne wcześniej końce zachowanych ścian. Użyta cegła była właściwa dla epoki, niewprawne oko łatwo nie zlokalizuje miejsc, gdzie przeprowadzono prace rekonstrukcyjne. Oczywiście zawsze można kręcić nosem, że coś tam zrobiono nie tak jak trzeba. Ja jednak jestem zadowolony ze sposobu i jakości przeprowadzonych robót.
Na razie zdjęcie z początkowej fazy prac budowlanych. Pofatyguję się wkrótce z aparatem i machnę kilka obrazków odbudowanej bastei.

pieczarek Wysłany: 06 Lip 2011 17:15


Z żalem myślę, jak te czasy się zmieniają. Jako dziecko właziłem na zwieńczenia wszystkich murów w Świebodzinie. Bawiłem się tam w berka, wojnę, policjantów i złodziei, chowanego. A teraz pustka, cała dzieciarnia przed komputerami.
Na starym (przedremontowym) zdjęciu widać betonowe wylewki na skosach muru. To było zabezpieczenie przed dziećmi włażącymi na mury. Wylewano je na moich oczach. Okazały się nieskuteczne.
Opisywana 3 lata temu gruntowna naprawa bastei kosztowała ok. 150 tys. zł, a już kroi się następny tego typu wydatek.
Obok pokazywanej wcześniej baszty, po ostatnim ataku zimy i kilkunastostopniowych mrozach, a raczej po tym jak puściły, zawalił się fragment muru. Zgodnie z procedurami konserwatorskimi i zamówień publicznych na naprawę poczekamy pewnie znowu dwa lata.

no to zaczynamy spacer wokół miasta








