
Zamki, dwory obronne, mury miejskie, grodziska
Forum miłośników średniowiecznych fortyfikacji (zał. 05 Lis 2007)
Woj 26 Lis 2008 18:51
Na turniej udało mi się dotrzeć w niedzielę, na dwa ostatnie punkty programu. Był to pokaz Kendo i Iaido oraz pokazy konne rycerzy. Później był jeszcze koncert folkowego zespołu Banshee (folk irlandzki), ale niestety nie mogłem zostać. Arena zmagań turniejowych umiejscowiona była w fosie. Ludzie siedzieli na zboczach jak w amfiteatrze, stali też na moście. Pokaz Iaido i Kendo był prezentowany przez członków szkół z Olkusza i Krakowa. Brali w nim udział, między innymi: mistrzowie polski i mistrz europy, co gwarantowało bardzo wysoki poziom. Pokazywano jak wyglądały ćwiczenia, i inscenizowano scenki. W przypadku Iaido były to niespodziewane ataki na siedzącego samuraja. Był też pokaz walki kijem przeciwko samurajowi uzbrojonemu w miecz. Na koniec był pokaz walk Kendo według zasad obecnie stosowanych na światowych turniejach. Później chwila przerwy i w fosie pojawiło się czterech rycerzy na koniach. Pokazy zręczności zaczęli od zbierania mieczem pierścieni trzymanych przez giermka. Było ścinanie głów kapusty i jajek. Później była demonstracja walki piechurów z konnymi, a właściwie pokaz miażdżącej przewagi rycerza konnego nad pieszym. Jak wyjaśniał komentator, była to walka rycerzy z piechurami, bo bez konia to właściwie już nie rycerze. Na koniec po ogłoszeniu wyników turnieju doszło do sprzeczki i w konsekwencji walki na koniach między dwoma rycerzami. Po krótkiej potyczce rycerze odjechali do obozu, który znajdował się nieopodal na łące. Całość była świetnie prowadzona przez spikera. Z humorem, ale i wieloma ciekawymi komentarzami. Mimo, że widziałem tylko dwa pokazy, widać było, że turniej jest całkiem okazały. Naprawdę dużo ludzi. Poza pokazami można było nabyć różne pamiątki na straganach pod zamkiem. Był również stragan gdzie można był kupić cegiełki na ratowanie zamku i różne materiały o jego historii. A dla głodnych czy spragnionych ogródek z kiełbaskami i piwem. Jedynym powodem do narzekania było to, że nie dało się wejść na sam zamek, który jest zamknięty z powodu prac remontowych. Zdecydowanie warto się wybrać do Rabsztyna, i zdecydowanie na dłużej niż ja.














































































